Euro pod presją decyzji banków centralnych

Finanse i gospodarka

Wczorajszy dzień zdecydowanie można określić dniem banków centralnych. Do zaplanowanych posiedzeń Banku Anglii i Europejskiego Banku Centralnego nieoczekiwanie dołączył jeszcze Ludowy Bank Chin, który drugi raz w przeciągu miesiąca ściął stopy procentowe - jednoroczna stopa depozytowa została obniżona o 25 pb., do poziomu 3 proc., a stopa pożyczkowa o 31 pb., do 6 proc.

0001

Wczorajszy dzień zdecydowanie można określić dniem banków centralnych. Do zaplanowanych posiedzeń Banku Anglii i Europejskiego Banku Centralnego nieoczekiwanie dołączył jeszcze Ludowy Bank Chin, który drugi raz w przeciągu miesiąca ściął stopy procentowe - jednoroczna stopa depozytowa została obniżona o 25 pb., do poziomu 3 proc., a stopa pożyczkowa o 31 pb., do 6 proc.

Decyzja ta nie wywołała jednak pozytywnej reakcji rynku, a wręcz przeciwnie - była preludium do pogorszenia nastrojów, co zwłaszcza widoczne było w kursie eurodolara. Pewnych działań Ludowego Banku Chin można było się spodziewać, gdyż chińscy oficjele mówią wprost o używaniu narzędzi do wspierania słabnącego wzrostu gospodarczego, jednakże to właśnie obawa o to, że podejmowane działania mogą być niewystarczające, a sytuacja gospodarki chińskiej jest dużo gorsza niż można wnioskować po oficjalnych danych (dochodzi też problem ich wiarygodności). Gros spadku eurodolara z poziomu 1,2530 do 1,2364 miało jednak miejsce po decyzji EBC.

Zgodnie z oczekiwaniami główna stopa benchmarkowa została obniżona o 25 pb. i wynosi teraz 0,75 proc., co oznacza najniższy poziom w historii. Również o 25 pb. ścięto stopę oprocentowania kredytów (do 1,5 proc.) oraz stopę depozytową (do 0 proc.). Od razu jednak pojawiły się wątpliwości, czy takie działanie nie oznacza, że to absolutnie wszystko na co w chwili obecnej zdecyduje się EBC. Powszechne są wątpliwości, czy jeszcze niższe stopy procentowe będą dobrym remedium na kryzys, skoro przez tak długi okres wcale nie pomagały. W momencie, gdy zaufanie na rynku międzybankowym jest niskie, wcale nie jest pewne, że środki z poprzednich LTRO zostaną przetransferowane z depozytów EBC na rynek. Konferencja prasowa prezesa Mario Draghiego potwierdziła te obawy, gdyż mało różniła się od poprzednich. Zdaniem EBC presja inflacyjna słabnie i w 2013 r. inflacja powinna spaść poniżej 2 proc. Jednocześnie jednak powtórzył, że wszystkie niestandardowe działania są tymczasowe, a jeśli chodzi o poprzednie operacje LTRO to trzeba jeszcze poczekać na ich efekty. Jeśli zaś chodzi o fundusze ESM/EFSF to mają w tym momencie wystarczająco dużo kapitału. EBC jest co prawda gotowy działać jako agent dla tych funduszy, ale tego typu deklaracje zostały już zdyskontowane po szczycie przywódców UE 29 czerwca. Cieszyć może jedynie fakt, że obniżka stóp procentowych była jednogłośna, jednak w tym momencie manewrowanie tym standardowym narzędziem polityki pieniężnej jest wszystkim, czego można oczekiwać od EBC.

W piątek powoli rynek europejski zacznie schodzić na dalszy plan, gdyż opublikowane zostaną najważniejsze dane z amerykańskiego rynku pracy. Rynkowy konsensus zakłada wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym o 100 tys., natomiast w sektorze prywatnym o 109 tys. Jednak realne oczekiwania inwestorów po tym, jak wczoraj raport ADP pokazał przyrost zatrudnienia aż na poziomie 176 tys., mogły wzrosnąć. Co prawda niższy odczyt od prognoz może na nowo uruchomić spekulacje o QE3 (najbliższe posiedzenie FOMC odbywa się 31 lipca), jednak naszym zdaniem nie będzie to mieć uzasadnienia faktycznego i w przypadku rozczarowujących danych należy spodziewać się pogorszenia nastrojów i dalszego spadku kursu EUR/USD. Ze względu na to, ze publikowane o godz. 14:30 dane z USA są dziś najważniejsze, do tego momentu zmienność na rynku walutowym będzie niewielka. Po mocnym spadku euro można jednak spodziewać się przedpołudniowej próby odreagowania, gdyż strefa 1,23-1,2350 jest silnym wsparciem dla wspólnej waluty.

Łukasz Rozbicki Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: