Euro potrzebuje nowych impulsów do wzrostów

Komentarze ekspertów

Eurodolar rozpoczął tydzień od kontynuacji piątkowej korekty, schodząc poniżej 1,33 dolara i tym samym oddalając się od czerwcowego szczytu. To, jaki będzie charakter tego spadku powinno zdecydować się już w środę.

W poniedziałek kurs EUR/USD spadł do 1,3277 dolara z 1,3344 dolara na zamknięciu poprzedniego tygodnia, tym samym kontynuując realizację zysków z ostatniego piątku, gdy kurs zawrócił tuż poniżej czerwcowego maksimum (1,3416).

Korekty nie zdołały zastopować relatywnie dobre doniesienia z Grecji, gdzie w II kwartale br. spadek Produktu Krajowego Brutto (PKB) okazał się mniejszy od prognoz (-4,6% wobec oczekiwanych -5%). Nie powstrzymały jej też nadzieje na równie pozytywnie zaskakujące dane o PKB z pozostałych państw strefy euro.

Jutro uwaga inwestorów będzie koncentrowała się na dwóch publikacjach: indeksie niemieckiego instytutu ZEW oraz wynikach sprzedaży detalicznej w USA. Te pierwsze dane będą analizowane pod kątem siły ożywienia gospodarczego w Niemczech. Drugie zaś przez pryzmat przyszłego ograniczenia wartości QE3 przez Fed.

W sierpniu oczekiwany jest wzrost indeksu instytutu ZEW do 40 z 36,3 pkt. miesiąc wcześniej. Lepsze od prognoz dane zwiększą zaufanie do niemieckiej gospodarki, dając potencjalny impuls do umocnienia wspólnej waluty. Przy okazji mogą one też okazać się wsparciem dla złotego. Niemcy to największy partner handlowy Polski, więc poprawa koniunktury u naszego zachodnie sąsiada, oznacza lepsze perspektywy dla polskiej gospodarki.

Dane o sprzedaży detalicznej nie będą jedynym raportem z USA w dniu jutrzejszym (inwestorzy poznają jeszcze dane o cenach importu i eksportu oraz zapasach niesprzedanych towarów), ale to na nich głównie skoncentruje się uwaga rynków. W czerwcu, podobnie jak w maju, oczekiwany jest wzrost sprzedaży detalicznej o 0,4% w relacji miesięcznej. Gorsze dane, w tym zwłaszcza ujemna dynamika sprzedaży, osłabią dolara. Wyraźnie lepsze zwiększą oczekiwania na większe ograniczenie QE3, wzmacniając jednocześnie amerykańską walutę.

Obie wymienione „figury”, jakkolwiek będą stanowić wydarzenia dnia, są jedynie przygrywką przed środowymi publikacjami wstępnych szacunków dynamiki PKB za II kwartał dla Francji, Niemiec i całej strefy euro. To one zdecydują, czy kurs EUR/USD ma szanse wybić się powyżej 1,34 dolara i pokonać czerwcowe maksimum na poziomie 1,4316 dolara. Takie wybicie otworzyłoby drogę do dalszego umocnienia wspólnej waluty. Czy może jednak dane rozczarują, przypieczętowując większe osunięcie euro.

Na gruncie analizy technicznej, mając na uwadze jak relatywnie małą dynamiką charakteryzowały się wzrosty EUR/USD z ostatnich tygodni, wybicie powyżej maksimów z czerwca wydaje się mało prawdopodobne. Dlatego inwestorzy posługujący się takim sposobem analizowania sytuacji rynkowej będą wykorzystywać bliskość poziomu 1,34 do sprzedaży euro i kupna dolara. Ta strategia wydaje się dużo bardziej bezpieczna niż gra pod przełamanie strefy 1,3400-1,3416 dolara. Szczególnie, że powrót ożywienia gospodarczego w Europie w znacznym stopniu jest już zdyskontowany, więc jedynie zaskakująco dobre dane będą przekładać się na  masowe zakupy wspólnej waluty. Co więcej, dużymi krokami zbliża się wrześniowe posiedzenie Fed, podczas którego (jak się oczekuje) zapadnie decyzja o ograniczeniu QE3.

Przyjmując, że EUR/USD w sposób zdecydowany odbije się od bariery podażowej 1,3400-1,3416 dolara, należy też się liczyć z osłabieniem złotego. Przynajmniej w relacji do dolara, który w drugiej połowie sierpnia może przejściowo umocnić się nawet do 3,20-3,23 zł z obecnego poziomu 3,15 zł.

Marcin Kiepas
Admiral Markets Polska

Udostępnij artykuł: