Euro powinno dalej tracić na wartości

Komentarze ekspertów

Eurodolar kontynuuje konsolidację blisko poziomu 1,37 dolara. W perspektywie trzech tygodni, jakie pozostały do czerwcowego posiedzenia ECB, konsolidacja ta to tylko przystanek w drodze na południe.

Poniedziałkowy poranek przynosi konsolidację kursu EUR/USD blisko poziomu 1,37 dolara. To już czwarty kolejny taki dzień, po tym jak kurs gwałtownie załamał się w okresie 3-13 maja, spadając z okolic 1,40 dolara do właśnie 1,37 dolara. Dziś o godzinie 10:00 za euro trzeba było zapłacić 1,3717 dolara. Dzienne minimum to 1,3694, a maksimum to 1,3723 dolara.

W krótkim okresie opisywana konsolidacja może poprzedzać wzrostowe odbicie. Jego maksymalny zasięg wyznacza przebita przed ponad tygodniem 10-miesięczna linia trendu wzrostowego, która obecnie tworzy barierę podażową na poziomie 1,3780 dolara. Nie jest wykluczone, że takie odreagowanie będzie mieć miejsce nawet dziś. Szczególnie, że kalendarium jest puste, więc będzie brakowało potencjalnych impulsów podażowych (obecnie EUR/USD jest bardziej wrażliwe na podażowe impulsy niż popytowe).

Jednakże należy mieć na uwadze, że czas ewidentnie gra na korzyść sprzedających. Dlatego z każdym dniem będzie rosło ryzyko kontynuacji spadków, a będą malały szanse na odreagowanie. Wskazują na to zarówno czynniki fundamentalne, jak i techniczne. Perspektywa poluzowania polityki monetarnej w strefie euro, zakładająca wprowadzenie ujemnej stopy depozytowej, w sytuacji kiedy Fed systematycznie normalizuje swą politykę, nie została jeszcze zdyskontowana przez spadek EUR/USD. Potwierdza to układ sił na wykresie tej pary. Nagły zwrot z psychologicznej bariery 1,40 dolara, połączony z przebiciem 10-miesięcznej linii trendu wzrostowego oraz pierwszymi sygnałami sprzedaży na podstawowych wskaźnikach zapowiada, że stabilizacja blisko 1,37 dolara jest tylko krótkim przystankiem, a celem dla podaży jest strefa wsparcia 1,3477-1,3500 dolara (minimum z lutego i psychologiczny poziom 1,35).

Dzisiejsze kalendarium jest puste. Rano mieliśmy wprawdzie poświęconą polityce monetarnej ECB wypowiedź prezesa Bundesbanku. Nie wpłynęła ona jednak na nastroje. W kolejnych dniach potencjalne impulsy dla rynku walutowego już się pojawią. Będą to m.in. wstępne publikacje majowych indeksów PMI, indeks instytutu Ifo dla Niemiec, protokół z ostatniego posiedzenia FOMC, czy też dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. To one będą kształtować nastroje na forexie. Inne tematy, jak sytuacja na Ukrainie (w tym zbliżające się wybory prezydenckie), czy wybory do Parlamentu Europejskiego, nie powinny budzić aż tak dużych emocji. Zwłaszcza w pierwszej połowie tygodnia.

Podczas gdy eurodolar stabilizuje się blisko 1,37 dolara, złoty lekko odrabia ostatnie straty do głównych walut. Wydarzeniem poniedziałku na krajowym rynku walutowym będzie popołudniowa publikacja przez Główny Urząd Statystyczny danych o wynagrodzeniach i zatrudnieniu. W kwietniu oczekiwany jest wyhamowanie rocznej dynamiki wynagrodzeń w Polsce do 4% z 4,8% R/R miesiąc wcześniej. Wynagrodzenia mają w tym czasie wzrosnąć do 0,8% z 0,5% R/R. Dane, jeżeli założymy brak impulsów płynących z rynków globalnych, mogą w nieznacznym stopniu wpłynąć na notowania złotego.

Wspomniane raporty nie są jedynymi jakie zostaną opublikowane w rozpoczynającym się tygodniu. We wtorek inwestorzy poznają najnowsze dane o produkcji przemysłowej (prognoza: 5% R/R) i inflacji PPI (-0,7% R/R), w  czwartek raport o koniunkturze gospodarczej, a w piątek o koniunkturze konsumenckiej.

Sytuacja na wykresie EUR/PLN w ostatnim czasie pozostawała i prawdopodobnie będzie dalej pozostawać stabilna. W krótkim okresie euro ma szanse kontynuować konsolidacje w przedziale 4,1730-4,1970 zł. Jednak już do końca miesiąca może znaleźć się pod presją sprzedających, spadając do w kierunku 4,15 zł w ślad za prawdopodobną zniżką EUR/USD.

Na wykresie dziennym USD/PLN od środy trwa walka o przełamanie strefy oporu 3,0560-3,0630 zł, jaką tworzy górne ograniczenie 3-miesięcznego kanału spadkowego oraz 10-miesięczna linia trendu spadkowego. Jeżeli to się uda to dolar szybko podrożeje do 3,11-3,12 zł. Jeżeli jednak popyt nie da rady to kurs USD/PLN powinien wrócić w okolice 3 zł.

Marcin Kiepas
Admiral Markets AS Oddział w Polsce

Udostępnij artykuł: