Eurofranki

Maciej Małek

Ustalenie przez bank Szwajcarii kursu franka względem euro to decyzja tyleż arbitralna, co desperacka. Komunikat SNB ustalający minimalny kurs wymiany na poziomie 1,2 CHF za 1 euro spowodował dynamiczne reakcje nie tylko na europejskich giełdach - indeks SMI w Zurychu odnotował 4-proc. wzrost - ale umocnienie złotego o prawie 8 proc. względem franka. Poziom 3,50 zł to dobra wiadomość dla kredytobiorców, ale przecież nie tylko.

Pytanie, czy waluta, której wzrosty grożące deflacją spowodowały tak stanowczą interwencję przestanie być uważana za bezpieczną przystań, obok np. złota, pozostaje otwarte. Nie ulega kwestii, że obok kredytobiorców zadowoleni są akcjonariusze banków, które udzieliły kredytów denominowanych we frankach – ich bilanse w oka mgnieniu uległy istotnej poprawie. W perspektywie najbliższych tygodni tendencja wydaje się ustalona.

Rozwój sytuacji w Grecji w dłuższym, bo kilkumiesięcznym horyzoncie, może ją jednak odwrócić. Niezależnie od rezerw, jakimi dysponują Szwajcarzy. Tym samym na wokandę powraca pytanie o stabilizację gospodarczą i kursową w strefie euro. Bez radykalnych decyzji w dziedzinie wyrównywania bilansów finansów publicznych nie ma szansy na przełom tyleż radykalny, co trwały. Cieszmy się zatem uwolnieniem części naszych portfeli, w czasie kiedy dzieci i wnuki codziennie po powrocie ze szkoły zgłaszają potrzebę kolejnych zakupów!

Udostępnij artykuł: