Eurogrupy ponownie w centrum uwagi

Finanse i gospodarka

Po piątkowym odbiciu od wsparcia na 1,27 USD przez weekend euro umacniało się, dochodząc dziś we wczesnych godzinach porannych w okolice poziomu 1,277 USD. W tym samym czasie złoty cały czas "trzymał" się okolic 4,16.

Po piątkowym odbiciu od wsparcia na 1,27 USD przez weekend euro umacniało się, dochodząc dziś we wczesnych godzinach porannych w okolice poziomu 1,277 USD. W tym samym czasie złoty cały czas "trzymał" się okolic 4,16.

Wspólna waluta nadal czeka na rozstrzygnięcie kwestii Grecji. We wtorek (20.11), po raz drugi w tym miesiącu odbędzie się posiedzenie Eurogrupy. Rynek liczy, że zgodnie sugestiami usłyszy po nim więcej szczegółów dotyczących pomocy dla Aten. Zdaniem Ch.Lagarde porozumienie między wierzycielami Grecji o tym jak zredukować ogromne zadłużenie tego kraju powinno mieć "realne podstawy i być zakorzenione w rzeczywistości, a nie być jedynie zbiorem pobożnych życzeń". Zdaniem szefowej MFW konieczna jest realizacja dwóch celów: 1) stworzenie i zatwierdzenie programu dla Grecji, który będzie solidny i możliwy do zrealizowania zarówno dzisiaj, jak i jutro, 2) utrzymanie integralności, wiarygodności oraz wysokiej jakości porad, które MFW udziela.

Nastrojom na rynku walutowym nie pomaga też sytuacja na Wall Street. Choć piątkową sesję Dow Jones kończył 0,4% wzrostem, S&P500 zyskał 0,5%, a Nasdaq 0,6%, to jednak bilans całego tygodnia był ujemny, a Dow Jones zaliczył czwarty spadkowy tydzień z rzędu, tym razem tracąc 1,8%. Podobnie w skali stracił Nasdaq, dla którego był to już szósty z rzędu spadkowy tydzień. Z kolei tygodniowa strata S&P500 wyniosła 1,45% i statystycznie był to drugi z rzędu spadkowy tydzień indeksu.

To, co w ostatnich dniach psuło klimat inwestycyjny, nie tylko na ryku akcji, ale na wszystkich rynkach finansowych, to wciąż słabe dane makroekonomiczne potwierdzające kiepską kondycję europejskiej gospodarki (problem dotyczy już nie tylko tych państw, które borykają się z osłabieniem koniunktury, czyli Hiszpanii, Portugalii, Włoch, czy też pogrążonej w kryzysie Grecji, ale również Niemiec - dotychczasowego głównego motoru napędowego strefy euro). Od wybuchu kryzysu mija już piąty rok, a sytuacja gospodarcza Unii Europejskiej pozostaje fatalna. Spośród 27 państw już 17 znajduje się w recesji. Co prawda, Komisja Europejska przewiduje odbicie unijnej gospodarki w 2014 roku, ale według jej szacunków będzie to wzrost bardzo skromny.

W ostatnich dniach, do zwiększonych zakupów nie zachęcały też informacje napływające z Bliskiego Wschodu. Eskalacja konfliktu w Strefie Gazy narasta. Izrael przygotowuje się do inwazji sił lądowych rozpoczynając mobilizację tysięcy rezerwistów. Obojętnie na sytuację nie patrzą Iran, Egipt, Syria jak również siły sprzymierzone stronom konfliktu, co może w rezultacie prowadzić do wojny. Eskalacja konfliktu izraelsko-palestyńskiego budzi obawy o podaż ropy naftowej, od kilku dni jej cena sukcesywnie rośnie. Pomimo że zaangażowane w spór polityczny kraje nie są istotnymi producentami tego surowca, to pojawiają się obawy, że w konflikt ten mogłyby zaangażować się inne kraje arabskie, co mogłoby zakłócić regularne dostawy tego surowca.

Nastroje zaczęły lekko poprawiać się (co m.in. doprowadziło do piątkowego odbicia na Wall Street i rynku euro/dolara) dopiero po doniesieniach o rozpoczęciu przez prezydenta B.Obamę rozmów z Republikanami w sprawie uniknięcia, tzw. klifu fiskalnego. Co więcej, przywódcy Senatu i Izby Reprezentantów zasugerowali, opuszczając spotkanie w Białym Domu, że są gotowi na ustępstwa, by wypracować porozumienie w sprawie budżetu. Istnieje bowiem zagrożenie, że jeśli politycy nie doszliby do ugody, to pakiet cięć wydatków i podwyżek podatków, który automatycznie wszedłby w życie od nowego roku, mógłby poważnie "uderzyć" w gospodarkę amerykańską.

Złoty jeszcze w ubiegłym tygodniu pozostawał pod wpływem dwóch czynników: szeroko pojętych wydarzeń na świecie oraz oczekiwań na kontynuację luzowania polityki monetarnej przez RPP. W zeszłym tygodniu praktycznie we wszystkich komentarzach docierających na rynek (w tym prezesa NBP M.Belki) wyraźnie słychać było gołębi akcent. W tym tygodniu poznamy kolejne, kluczowe raporty makroekonomiczne z polskiej gospodarki. Inwestorów przede wszystkim powinny interesować październikowe dane o produkcji przemysłowej (prognoza: 1,3% r/r) i inflacji bazowej (prognoza: 1,7% R/R), które to będą zapewne wprost odnoszone do przyszłych decyzji RPP. W poniedziałek poznamy natomiast raporty dotyczące krajowego rynku pracy: zatrudnienie (prognoza:-0,1% r/r) i płace w przedsiębiorstwach (prognoza: 2,5% r/r)

W weekend pojawił się jednak (może nie, ale to pokażą dopiero kolejne dni/tygodnie) kolejny czynnik - ryzyko polityczne w kraju. Wicepremier i minister gospodarki W.Pawlak zapowiedział, że złoży w poniedziałek wniosek o dymisję z zajmowanych stanowisk. Nie wiadomo, czy premier ją przyjmie (komentarze polityków napływające na rynek sugerują, że tak się jednak stanie), ale nie można wykluczyć, że w rządzie D.Tuska dojdzie do sporych zmian personalnych, których bezpośrednią przyczyną będzie sobotnia porażka W.Pawlaka w wyborach na szefa Polskiego Stronnictwa Ludowego. Jeśli zmiany przejdą gładko złoty nie powinien ich zbytnio odczuć, w przeciwnym razie na rynku pojawi się kolejny czynnik, deprecjonująco oddziałujący na naszą walutę. Na razie jednak kurs EUR/PLN lekko spada, jeszcze przed otwarciem poniedziałkowej sesji testując wsparcie na 4,15.

121119.ryn.walut.01.350x593

121119.ryn.walut.02.350x254

121119.ryn.walut.03.550x292

Joanna Bachert
Biuro Strategii Rynkowej
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: