Europa zostanie uratowana za tydzień

Finanse i gospodarka

Obradujący w weekend ministrowie finansów grupy G20 zgodzili się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, a ostateczny kres europejskiemu kryzysowi położy szczyt szefów państw strefy euro już 23 października. Oby rynki nie poczuły się rozczarowane.

Obradujący w weekend ministrowie finansów grupy G20 zgodzili się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, a ostateczny kres europejskiemu kryzysowi położy szczyt szefów państw strefy euro już 23 października. Oby rynki nie poczuły się rozczarowane.

W piątek indeks giełdy we Frankfurcie przetestował szczyt z 15 sierpnia. Nie udało mu się utrzymać powyżej niego, ale przecież nie każdy atak kończy się nokautem. Opór daje też znać o sobie. Podaż znajduje siłę po przekroczeniu przez wskaźnik poziomu 6000 punktów, o czym świadczą górne cienie na wykresie świecowym, pojawiające się już trzy sesje z rzędu. Obie strony rynku szukać teraz będą argumentów przemawiających za swoimi racjami. Sprawę komplikuje fakt, że na rynku liczą się nie tylko argumenty i fakty, ale interpretacje. W najbliższym czasie ważne będą dane makroekonomiczne, ale jeszcze ważniejsze kwestie związane z Europą i Grecją.

Ministrowie finansów G20 wyrazili przekonanie, że Europa sobie poradzi. Jednak do tego powodzenia od przekonania ministrów finansów ważniejsze jest przekonanie rynków finansowych. Bez zaufania ich uczestników kryzys szybko może ulec zaostrzeniu. Minister finansów Niemiec nie zostawił wątpliwości, mówiąc że greckiego kryzysu nie da się rozwiązać bez umorzenia długu w skali znacznie większej niż 21 proc. Ciężar redukcji, który spadnie na bilanse banków wyniesie prawdopodobnie 30-50 proc. Dopóki w tej kwestii nie zapadną ostateczne ustalenia, na rynkach będzie nerwowo. Można wyobrazić sobie scenariusz zakładający jeszcze jeden szok i tąpnięcie na rynkach, po którym nastąpi trwalszy ruch w górę. A skoro większość inwestorów jest przekonana o nieuchronności jakiejś formy bankructwa Grecji i spowolnienia gospodarki, graniczącego z recesją, to czas ma dyskontowanie nadejścia lepszych czasów. Dyskontowanie to nie musiałoby od razu oznaczać nowej hossy, ale przedłużenie trwającej już kilka tygodni konsolidacji, widocznej na wykresach DAX i S&P500 byłoby niezłą zaliczką na przyszłość.

S&P500 już zdaje się wskazywać na wzrostowy potencjał. Po piątkowej 1,5 proc. zwyżce szczyt z ostatniego dnia sierpnia pokonał bardzo przekonująco. Wystarczy jeszcze kilka dobrych wyników spółek i garść optymizmu ze sfery makroekonomii, by rynek po ewentualnym krótkim odpoczynku kontynuował ruch w górę.

Nasz rynek na tle Frankfurtu i Nowego Jorku wygląda na razie mizernie, ale nie można jednoznacznie ocenić, czy to wada, czy zaleta. Nie raz mieliśmy do czynienia zarówno ze względną słabością, jak i względną siłą w porównaniu z przewodnikami giełdowego stada. Emocje w Warszawie zaczną się w okolicach 2450 lub 2100 punktów. Na razie nieco bliżej do tej górnej bariery.

Dobre nastroje na giełdach azjatyckich i rynku kontraktów terminowych dają szansę na przedłużenie fali wzrostów także na dzisiejszej sesji. Mimo, że produkcja przemysłowa w Japonii wzrosła w sierpniu nieco mniej niż się spodziewano, Nikkei szedł w górę o ponad 1,5 proc. Na pozostałych parkietach zwyżki przekraczały 1 proc. Tylko w Szanghaju wskaźniki zyskiwały 0,1-0,2 proc.

111017.kom.por.550x

KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Roman Przasnyski, Open Finance

Udostępnij artykuł: