Europejski rynek listów zastawnych; czy Polska niebawem dołączy do krajów skutecznie korzystających z tego instrumentu? VII Kongres Bankowości Detalicznej

Tylko u nas

Drugą część VII Kongresu Bankowości Detalicznej zdominował temat banków hipotecznych i listów zastawnych. W wystąpieniu inaugurującym sesję Alain Gallois, Global Head of Debt Platform & Fixed Income Distribution we francuskim banku Natixis, zaprezentował główne zalety systemu listów zastawnych.

– Jakie są główne korzyści dla emitentów? Po pierwsze ekonomiczność. Zauważmy, że w dzisiejszych czasach na rynkach, na których panuje hossa spread pomiędzy listami zastawnymi a ABS-ami wynosi około 40 punktów bazowych, natomiast w czasie recesji, na przykład podczas kryzysu w roku 2009, spread ten przekroczył trzy cyfry – osiągając poziom ponad 100 punktów bazowych. Pokazuje to, że rynek ten jest absolutnie odporny, kiedy rynek przezywa potężne turbulencje zawsze jest możliwość uzyskiwania długofalowych okresów spłaty, które wynoszą od 10 do nawet 20 i więcej lat.

Inna zaletą listów zastawnych jest  dywersyfikacja inwestycji – a w konsekwencji przyciąganie nowych inwestorów: – Ze względu na LCR trzeba tworzyć bufory płynnościowe – i listy zastawne dają taką możliwość (…) Jest to rynek bardzo stały, przy czym pozostały rynek staje się problematyczny jak koniunktura spada. Jest to główna zaleta listów zastawnych z punktu widzenia inwestorów – dają stałą płynność i wartość tego rynku – twierdzi Alain Gallois, zwracając również uwagę na niebagatelna wartość tego rynku:

– Potencjalny rynek to ponad 180 miliardów euro – i to jeszcze przed interwencją banków centralnych. Jeżeli weźmiemy pod uwagę ten rodzaj nowych inwestorów, mamy potencjał 200 miliardów euro.

Kim są kupujący? W podziale na kraje są to głównie inwestorzy z Niemiec – przypada na nich od 30 do 40 procent udziału, jednak rynek otwiera się też na nowych inwestorów – z krajów Beneluxu oraz Wielkiej Brytanii. Mamy też rosnący udział banków azjatyckich.

Ważnym aspektem funkcjonowania rynku listów zastawnych jest fakt, iż system ten stosunkowo nieźle radzi sobie nawet na zupełnie świeżych rynkach. Zdaniem Alaina Gallois, przykładem takiego stanu rzeczy jest Hiszpania:

– Jeśli chodzi o odporność tego rynku na kryzysy – cokolwiek się będzie działo na rynku, to ten instrument jest bardzo bezpieczny. Przykład rynku hiszpańskiego; ten rynek utworzył się w 2008 roku – pokazuje to, że nawet w przypadku nowych krajów, przystępujących do tego rynku w tak trudnym, kryzysowym okresie przystąpienie to było możliwe.

W jakim kierunku pójdzie ewolucja rynku listów zastawnych w Polsce?  Prelegent zwraca uwagę, ze coraz więcej inwestorów chce mieć w swoich portfelach mniej ryzykowne instrumenty.  – Jeśli chodzi o LCR, to jest coś co zmieni rynek. O ile dobrze rozumiem – to te ramy prawne, nad którymi pracuje parlament, doprowadzą rating płynności do poziomu 2A, co uczyni ten rynek atrakcyjnym dla banków. 

Dywersyfikacja portfela przyniesie również korzyść dla firm ubezpieczeniowych, które staną się regularnymi inwestorami na tym rynku. Alain Gallois właśnie z nowymi inwestorami wiąże przyszłość polskiego systemu emisji listów zastawnych: Dla nowego rynku wiąże się to z ogromnym potencjałem – podkreśla.

W jakim kierunku zmierzają prace legislacyjne? Teresa Olszówka, radca prawny w Ministerstwie Finansów, przedstawiła raport z prowadzonych od zeszłego roku działań, których skutkiem stało się przygotowanie założeń do nowelizacji przepisów, udrażniajacych emisję listów zastawnych w Polsce:

– Projekt założeń został przygotowany, szeroko skonsultowany – i po zakończeniu procesu legislacyjnego został w dniu 26 sierpnia przyjęty przez Radę Ministrów.

Wspomnieć o pracach, które miały miejsce w ramach Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego, gdzie odbywały się spotkania grupy roboczej ds. listów zastawnych – i gdzie z szerokim udziałem środowiska i zainteresowanych resortów przygotowano rekomendacje w formie końcowego raportu wieńczącego prace tej właśnie grupy. Rekomendacje te sprowadzały się do wskazania barier podatkowych wymagających zniesienia – oczywiście w aspekcie rozwoju rynku listów zastawnych. –  Istnienie tych barier determinowało fakt, iż listy zastawne emitowane przez banki działające na polskim rynku nie odnotowywały najwyższych ratingów, jakie mogłyby osiągnąć według standardów światowych – twierdzi przedstawicielka Ministerstwa Finansów. Kolejną istotną barierą  były tzw. limity inwestycyjne dla głównych instytucjonalnych inwestorów w listy zastawne.

Jakie są podstawowe cele projektu założeń do zmian ustawowych – i jak w świetle tych założeń ma wyglądać polski rynek listów zastawnych? Poza wspomnianym już aspektem fiskalnym, chodzi o dostosowanie polskiego listu zastawnego do najlepszych standardów światowych; poziom zabezpieczenia listów zastawnych powinien uzyskać poziom co najmniej 10 proc. listów znajdujących się w obrocie. Inna kwestia to obowiązek utrzymywania płynności – bank hipoteczny przez sześć olejnych miesięcy powinien być w stanie spłacić odsetki należne z tytułu listów zastawnych.

Całkowite nowym rozwiązaniem – które notabene stosowane jest już przez część banków hipotecznych, które nie czekając na nowe wymogi prawne przyjęły standardy światowe – jest zobowiązanie banku hipotecznego, że w bieżącej działalności będzie przeprowadzać testy równowagi pokrycia i testy płynności, których celem jest ocena, na ile posiadane przez bank aktywa są w stanie zabezpieczyć zobowiązania banku hipotecznego. Przewiduje się również, że w przypadku upadłości banku hipotecznego do przeprowadzania testów będzie zobowiązany syndyk.

Kiedy możemy spodziewać się ostatecznego projektu ustawy? – Prace przeniesiono do Rządowego Centrum Legislacji, które przygotowuje projekt ustawy. Według naszej wiedzy prace są na etapie końcowym – w najbliższym czasie z RCL otrzymamy ów projekt, co pozwoli na uruchomienie uzgodnień. (…) Według szacunków, w ciągu trzech miesięcy od otrzymania projekt ten ma szansę trafić do parlamentu – podkreśla Teresa Olszówka.

Tematyce listów zastawnych poświęcona była również debata, moderowana przez Andrzeja Reicha, Dyrektora Departamentu Regulacji Bankowych, Instytucji Płatniczych i Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych KNF. W panelu udział wzięli: Piotr Cyburt, Prezes Zarządu mBanku Hipotecznego, Maciej Karasiński, Członek Zarządu Aviva Powszechne Towarzystwo Emerytalne Aviva BZ WBK, Rafał Kozłowski, Prezes Zarządu PKO Banku Hipotecznego, Tomasz Mozer, Prezes Zarządu, Pekao Banku Hipotecznego, Tomasz Mrowczyk, Dyrektor ds. Inwestycji Strategicznych i Kapitałowych TFI PZU SA, Artur Szeski, Dyrektor w Departamencie Instytucji Finansowych Fitch Ratings oraz Dariusz Szkaradek, Partner, Lider Sektora Instytucji Finansowych w Polsce z firmy Deloitte.

Czy zmiany regulacyjne to jest to o co chodziło, czy też dalej odczuwamy niedosyt? Przedstawiciel PKO Banku Hipotecznego jako pierwszy odniósł się do tej kwestii:

– Czy to jest wszystko? Największą barierą jest bariera podaży. Na dzień dzisiejszy Polska nie jest postrzegana jako rynek listów zastawnych. Udało się nam wyemitować 1 mld euro, a cały europejski rynek listów zastawnych to prawie 3 biliony euro. Polskie banki w rozumieniu inwestorów krajowych i zagranicznych tych listów de facto nie emitują. Najważniejsza rzecz to   wyjść z podażą. Koledzy z mBanku i Pekao SA przecierają szlaki, my podążamy za nimi. Wiemy o kolejnych 3 bankach, które starają się o licencje bankowe – a potem operacyjne. Te 6 banków  pokryje 70 – 80 proc. rynku kredytów detalicznych w Polsce. Te kredyty muszą trafić do banków hipotecznych, po to, by tam, zostać zaksięgowane i stanowić zabezpieczenie emitowanych obligacji. Musimy też wszyscy zrozumieć czym naprawdę jest list zastawny – ponieważ w ciągu 3 lat 7 proc. kredytów sfinansujemy listami zastawnymi.

Czy tak naprawdę potrzebujemy listów zastawnych i banków hipotecznych – a jeśli tak, to po co? Do tej kwestii odniósł się Prezes Pekao Banku Hipotecznego Tomasz Mozer:

– Komu jest potrzebny bank hipoteczny? W ustawie wyraźnie określono rolę banku hipotecznego. Ważne jest tu przesłanie: prymat listu zastawnego nad biznesem. Bank hipoteczny nie służy do udzielania kredytów hipotecznych. Te banki są wehikułem emisyjnym, z przywilejem emisyjnym zapisanym ustawowo, ze tylko ten bank o zwiększonym nadzorze musi wykorzystać ten przywilej i odpowiednio służyć grupie bankowej. Możemy wyemitować dobry dług, dobrze zabezpieczony i z dobrym ratingiem, na który na pewno znajdziemy nabywców – w kraju i za granicą.

Jedynym bankiem, który w polskich warunkach dokonał transferu portfela kredytów hipotecznych i wyemitował listy zastawne jest mBank Hipoteczny. O doświadczeniach związanych z taką działalnością w niesprzyjającym otoczeniu prawnym opowiedział Prezes tego banku, Piotr Cyburt:

– Założyliśmy sobie na początku że wyemitujemy 1 miliard listów zastawnych – i jak widać udało nam się to zrobić. Z tego miliarda 70 milionów stanowią listy zastawne w euro. Chciałbym zwrócić uwagę na dwie sprawy: jeśli chodzi o uplasowanie tych 700 milionów złotych, to rynek krajowy pod względem plasowania i procesu emisyjnego działa już w miarę sprawnie. Jeśli chodzi o rynek międzynarodowy, to te 70 mln euro miało charakter warsztatowy, eksperymentalny (…) Udowodniliśmy sobie i rynkowi że można było działać w ramach dawnej ustawy, co jednak wiązało się z wysokimi kosztami i ryzykami podatkowymi.

Prezes mBanku Hipotecznego zaznaczył również, że bank hipoteczny powinien – tam, gdzie to tylko możliwe – korzystać z zasobów własnej grupy:

– Musimy zachować autonomię w zarządzaniu ryzykiem i podstawowych funkcjach, ale jest wiele procesów które powinny odbywać się na jednej platformie – chociażby koszty zatrudnienia. Będziemy szukać rozwiązań które zredukują koszty emisji listu zastawnego.

Dyrektor Artur Szeski z Fitch Ratings zwrócił uwagę na dodatkową specyfikę polskiego rynku kredytów hipotecznych – przynajmniej tych udzielonych do roku 2009:

– Polski rynek kredytu hipotecznego jest bardzo specyficzny. Ta specyfika bierze się z faktu, że mamy bardzo duży udział kredytów hipotecznych denominowanych w walucie obcej, co stwarza pewien problem jeśli chodzi o zrefinansowanie tego portfela.

Karol Jerzy Mórawski

 

Udostępnij artykuł: