Fala wyprzedaży dopadła złotego

Finanse i gospodarka

Wzrost awersji do ryzyka przybrała na sile. Wyraźnie zyskiwać zaczął amerykański dolar. Za spadkiem wartości złotego i innych walut emerging markets stoi nie tylko wzrost napięcia wokół Syrii, ale globalne przetasowania kapitału w następstwie planów wyjścia z programu QE3 przez Fed.

Jeśli we wtorek złoty pozostał względnie odporny na osłabienie spowodowane globalnym wzrostem awersji do ryzyka, w środę stracił nieproporcjonalnie dużo. Nasza waluta zaliczyła najgorszy dzień od 20 czerwca br. Po przełamaniu górnego ograniczenia konsolidacji na EUR/PLN (4,2550) i maksimów z sierpnia, wyprzedaż polskiej waluty przybrała na sile. Rynek dotarł do psychologicznego poziomu 4,30, na którym po raz ostatni znajdował się w połowie lipca.

Gwałtowne spadki wartości większości walut gospodarek wschodzących przypisuje się wzrostowi napięcia wokół Syrii. Warto jednak pamiętać, że w sporej części spośród tych krajów, szczególnie tych największych, wyprzedaż rozpoczęła się znacznie wcześniej. Najbardziej znamienne są przykłady indyjskiej rupii, brazylijskiego reala oraz tureckiej liry. Ta pierwsza od początku maja do wczoraj straciła wobec dolara blisko 30 proc. wartości, druga prawie 25 proc., a trzecia ponad 15 proc. Jednocześnie,  w tym samym czasie wartość złotego wobec dolara pozostała praktycznie na tym samym poziomie. Widać więc wyraźnie, że odpływ kapitału z rynków emerging markets trwa już ponad 3 miesiące. Kluczowym sygnałem odwrotu od ryzyka była deklaracja Rezerwy Federalnej podczas czerwcowego posiedzenia, że zamierza ona rozpocząć proces wycofywania się z programu skupu aktywów przed końcem roku, a do połowy przyszłego całkowicie go wygasić. Wtedy właśnie, waluty słabszych krajów, które niejako nie wykorzystały szansy zbalansowania gospodarek, gdy kapitał płynął do nich szerokim strumieniem, zaczęły mocno tracić na wartości. Dotyczyło to, w zróżnicowanym stopniu, wszystkich krajów BRIC, z wyjątkiem nie w pełni płynnej waluty Chin.

Proces ograniczania skali programu QE3 jest nieodwracalny. Bez względu na to, jaka decyzja zostanie podjęta 18 września na najbliższym posiedzeniu Fed, w horyzoncie 3-4 kwartałów przestanie on skupować aktywa. Oby w następstwie tych działań oraz groźby podwyżek stóp to, co w ostatnich miesiącach miało miejsce w kluczowych krajach najbardziej zagrożonych odpływem kapitału, gdy dochodzi do zacieśniania polityki pieniężnej w USA, nie nastąpiło z opóźnieniem w tych mniejszych. W takiej bowiem sytuacji wyprzedaż złotego, którą obserwowaliśmy wiosną br. czy w drugiej połowie 2011 r., byłaby jedynie namiastką tego, co mogłoby się zdarzyć obecnie. Wówczas nawet najlepsze fundamenty gospodarki, interwencje banku centralnego czy działania rządu nie uchroniły by złotego przed silną deprecjacją. Pozostawiając w pamięci taką ewentualność, trzeba zakładać, że ten skrajnie negatywny scenariusz nie będzie jednak realizowany.

Dziś na rynkach ponownie dominować będą emocje związane z sytuacją wokół Syrii. Publikowane dane, podobnie jak to ma miejsce od początku tygodnia, będą miały drugorzędne znacznie. Niemniej, warto śledzić odczyty inflacji CPI za sierpień z Niemiec oraz rewizję danych o PKB w II kw. z USA. Jedynie w przypadku silniejszego przełożenia na kurs eurodolara, co jest mało prawdopodobne, mogą znaleźć odzwierciedlenie w wycenie złotego.

EURPLN: Złoty zaliczył wczoraj najgorszy dzień od szczytu fali deprecjacji z drugiej połowy czerwca. Tym razem jednak impulsem do wyjścia z rynku nie była wyprzedaż obligacji, ale globalny odwrót od ryzyka motywowany zaostrzeniem sytuacji wokół Syrii. EUR/PLN dotarł do 4,2950, czyli najwyższego poziomu od 15 lipca i tylko w niewielkim stopniu odrobił straty po włączeniu się do gry inwestorów zza oceanu. Szczyt negatywnych tendencji jest już prawdopodobnie za nami. Nawet jeśli dojdzie do oczekiwanego ataku na cele w Syrii złoty nie straci, naszym zdaniem, znacząco bardziej. Kurs powinien utrzymać się poniżej psychologicznej bariery 4,3000. Poziomy te wykorzystamy się ponownie do pozbywania się nadwyżek we wspólnej walucie.

EURUSD: Fala wzrostu awersji do ryzyka dotarła do eurodolara. Amerykańska waluta zyskuje na wartości. Kurs spada poniżej dolnego ograniczenia trendu bocznego (1,3300) i kieruje się na 1,3250 na otwarciu w czwartek. Choć oczywiście istnieje możliwość przełamania tej bariery jeszcze dziś zakładam, że nie tak potoczą się wydarzenia na rynku. Po ewentualnym przetestowaniu 1,3250, kurs skieruje się na północ w rejon przełamanego wsparcia na 1,3300.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: