Fałszywe wnioski o 780 euro zasiłku od Świętego Mikołaja

Finanse osobiste / Gospodarka

Zdjęcie ilustracyjne: Włochy, Rzym, Koloseum
fot. Fotolia

W poniedziałek 5 marca rano przed urzędem gminnym w miejscowości Giovinazzo w regionie Apulia na południu Włoch ustawiła się spora kolejka. Stojący w niej mieli nadzieję otrzymać formularze na zasiłek, jaki w czasie kampanii wyborczej obiecał Ruch 5 Gwiazd, założony przez byłego komika Beppe Grillo.

#PierreMoskovici: finansowanie pomocy socjalnej jest działalnością godną pochwały, jeśli ma to jednak oznaczać wzrost zadłużenia państwa, to mija się z celem #Włochy #Zasiłki #KomisjaEuropejska

Wygrał on wybory parlamentarne, które odbyły się dzień wcześniej, a obietnica przyniosła mu imponujące zwycięstwo – nawet ponad 60 procent głosów! – właśnie w tej części Półwyspu Apenińskiego, najbiedniejszej, najbardziej zaniedbanej i zapóźnionej, która od dziesięcioleci jest kulą u nogi włoskiej gospodarki.

Prezent dla 9 milionów Włochów

Obietnica R5G była zachęcająca: ten, kogo dochód nie przekracza 9.360 euro rocznie, może liczyć na zasiłek w wysokości 780 € na głowę mieszkańca i 1.950 € w przypadku czteroosobowej rodziny. Obliczono, że warunki te spełnia około dziewięciu milionów Włochów i że realizacja tej obietnicy kosztować będzie skarb państwa siedemnaście miliardów. Ruch 5 Gwiazd trafił więc w dziesiątkę, ale zastrzegł natychmiast, że zasiłek uzależniony będzie od poszukiwania pracy i po odrzuceniu trzech ofert zostanie wstrzymany, czego zapewne wszyscy nie dosłyszeli.

Zasiłki zamiast inwestycji

Wiadomość o hojności zwycięzców w wyborach 4 marca dotarła jednak od razu do Brukseli. Unijny komisarz ds. ekonomicznych i finansowych, podatków i ceł Pierre Moskovici oświadczył, że „finansowanie pomocy socjalnej jest działalnością godną pochwały, jeśli ma to jednak oznaczać wzrost zadłużenia państwa, to mija się z celem”. Komisja Europejska, jak postawili kropkę nad i włoscy komentatorzy, obawia się, że pomysł zasiłku dla bezrobotnych zastąpi inicjatywy zmierzające do wzrostu gospodarki i zatrudnienia, ponieważ miejsca pracy, których brak na południu Włoch, przynieść mogłyby jedynie inwestycje, mające na celu stworzenie brakującej tam przede wszystkim infrastruktury.

Ludność tej części kraju od dawna jest na garnuszku państwa, z czym jednak w ostatnich latach było coraz gorzej. Perspektywa otrzymywania sowitego zasiłku „czy się stoi, czy się leży”, podniosła wszystkich na duchu. Chodzi o regiony, w których mieszka jedna trzecia ludności kraju, gdzie wytwarza się jedną czwartą PKB, gdzie skupiona jest połowa włoskich bezrobotnych, nie pracuje czterech na pięciu młodocianych, a dwie trzecie ludności żyje na granicy ubóstwa.

Nie ma kto zrealizować obietnic wyborczych

Podobne kolejki, jak w gminie Giovinazzo, ustawiły się więc w wielu innych miastach i miasteczkach południa, w tym też na Sycylii. Wszyscy ze smutkiem dowiedzieli się, że formularze na obiecany zasiłek jeszcze nie istnieją, a te, które pojawiły się w Internecie, to fałszerstwo i prowokacja (jego autorzy w imieniu zainteresowanych informowali, że nie pracują, nie chce im się pracować i wierzą w świętego Mikołaja”).

W tym momencie przerażony nieco tym obrotem sprawy R5G, który uzyskał w skali kraju najwięcej, ale jednak tylko 32 procent głosów, nie jest w stanie stworzyć samodzielnie rządu, nie znajduje też sojuszników, by zrealizować swoje marzenia o władzy. Nie mówiąc już o marzeniach wyborców o nowym, cudownym źródle dochodów.