Fatalne dane ze strefy euro przybliżają obniżkę stóp EBC

Finanse i gospodarka

Ostatnie dane z gospodarek strefy euro i Stanów Zjednoczonych radykalnie zmieniają postrzeganie sytuacji na rynkach. Z jednej strony pokazują, że nie należy nadmiernie obawiać się negatywnego wpływu governtment shutdown na koniunkturę w USA. Z drugiej, iż ożywienie w eurolandzie jest bardzo nietrwałe, a EBC może być zmuszony dokonać dalszego złagodzenia polityki pieniężnej. Nastąpiło dynamiczne przeszacowanie cen na rynku walutowym. Dolar zyskuje, a euro tracie. Złoty pozostaje względnie stabilny.

Dwie ostatnie sesje ubiegłego tygodnia przyniosły gwałtowną deprecjacją europejskiej waluty i wzmocnienie dolara. Kurs EUR/USD spadł w rejon 1,345 osiągając najniższy poziom od połowy października. Przecena euro to efekt wzmożonych oczekiwań na obniżkę stóp procentowych w eurolandzie po fatalnych danych opublikowanych w czwartek. Otóż, według niepełnych jeszcze informacji, w październiku inflacja CPI w regionie spadła do najniższego poziomu od 4 lat. Był to trzeci kolejny miesiąc spadku dynamiki cen konsumpcyjnych. Inflacja pozostaje w trendzie zniżkującym od początku 2012 r. W II poł. br. tempo tego procesu przybrało na sile.

Co istotne, nie jest to wyłącznie efekt czynników o charakterze sezonowym. W październiku, bazowy wskaźnik CPI (z wyłączeniem żywności i energii) wynikiem 0,8 proc. r/r wyrównał najniższy poziom od powstania wspólnego obszaru walutowego. Podobne tempo wzrostu cen odnotowano jedynie w dwóch pierwszych miesiącach 2010 r., czyli w szczycie deflacyjnych tendencji wywołanych kryzysem zadłużenia. Jednocześnie, jak podał Eurostat, we wrześniu stopa bezrobocia osiągnęła poziom nienotowany w historii – 12,2 proc. Bez pracy było już prawie 19,5 mln osób.

Takie informacje nie mogą zostać niezauważone przez bank centralny. Rośnie prawdopodobieństwo, że EBC zdecyduje się na kolejną obniżkę stóp procentowych. Dlatego tak zaskakujące było dla mnie poprzednie posiedzenie Banku, w którym, pomimo szeregu nienajlepszych danych z gospodarki (m.in. o fatalnej sytuacji na rynku kredytów), prezes M. Draghi w żaden sposób nie złagodził stanowiska, czy dał zielone światło do dalszej aprecjacji wspólnej waluty. Podczas czwartkowego spotkania tego błędu zapewne już nie popełni. Jeśli nie poprzez konkretne działania, to przynajmniej słownie, EBC musi zainterweniować. Kryzys jest daleki od rozwiązania, a mocna waluta zagraża, opartemu na wątłych podstawach, ożywieniu. Czwartkowe dane potwierdzają stawiane tezy o wciąż niepewnym losie koniunktury w regionie.

Z drugiej strony, dwie publikacje z USA z końca ubiegłego tygodnia potwierdziły tezę o tym, że negatywnego wpływu zamieszania związanego z uchwaleniem budżetu na stan amerykańskiej gospodarki, nie należy przeceniać. Wskaźnik aktywności w przemyśle Instytutu Zarządzania Podażą (ISM) wzrósł w październiku i do najwyższego poziomu od kwietnia 2011 r. Indeks wyraźnie przewyższył oczekiwania ekonomistów, którzy spodziewali się lekkiego spadku dynamiki rozwoju sektora. Prawdziwy wystrzał optymizmu miał miejsce w regionie Michigan. Wskaźnik koniunktury Chicago PMI wzrósł w październiku do poziomu nieobserwowanego od kwietnia 2011 r. notując piąty najlepszy wynik w tej dekadzie (65,0 pkt). Dane są kolejnym dowodem na to, że rynek chyba zbyt optymistycznie założył, że programu QE3 w niezmienionej formie potrwa co najmniej do wiosny.

Tym samym, przesadnie mocno wyprzedawano dolara, który obecnie powraca do wyceny bliższej potencjału. Jednocześnie, inwestorzy zbyt pochopnie przyjęli za pewnik trwałą poprawę sytuacji ekonomicznej w strefie euro. Wielokrotnie powtarzaliśmy, że sytuacja nie jest do końca tak klarowna, a euro, podobnie jak złoty, zostaną jeszcze w tym roku poważnie osłabione.

EURPLN: Gołębie komentarze M. Draghiego, a przede wszystkim obniżka stóp procentowych, która, według niektórych, nastąpi już w tym miesiącu, może dalej osłabia euro. Nie musi jednak oznaczać, że straci również złoty. Cięcie stóp w eurolandzie, trwale przesunie różnicę w oprocentowaniu wspólnej waluty i złotego na korzyść tego drugiego. Stopy w Polsce raczej nie zostaną już obniżone. W średnim terminie powinno to wspierać notowania rodzimego pieniądza oraz scenariusz, że do początku roku złoty pozostanie mocną walutą. W krótkim terminie, dalsze wzrosty kursu USD/PLN w kierunku 3,12 wydają się być jednak wysoce prawdopodobne. EUR/PLN stabilnie wokół 4,20.

EURUSD: W dynamicznym ruchu rynek skorygował całość wzrostów, które miały miejsce w październiku. Rynek dotarł do dolnego ograniczenia konsolidacji z pierwszej połowy października (1,3450). Ta bariera to ważne wsparcie w notowaniach tej pary walut. W związku z tym dziś prawdopodobne jest ustabilizowanie kursu powyżej poziomu 1,3450. Rynek będzie czekał na dalsze sygnały odnośnie przyszłości polityki pieniężnej w strefie euro. Cięcie stóp lub inna forma złagodzenia parametrów została już w dużej mierze zdyskontowana. Dlatego sesja zapowiada się względnie spokojnie.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: