Fed jastrzębi, EBC gołębi

Finanse i gospodarka

EBC poważnie rozważa wprowadzenie ujemnej stopy depozytowej, zaś Fed podtrzymuje scenariusz ograniczania programu QE w najbliższych miesiącach. Taki rozdźwięk stanowisk dwóch największych banków centralnych powoduje zmianę postrzegania sytuacji na rynku walutowy. Euro traci całość zysków wypracowanych w ciągu tygodnia.

Dwóch pragnących zachować anonimowość przedstawicieli Europejskiego Banku Centralnego ujawniło wczoraj, że podczas roboczego posiedzenia Banku z połowy miesiąca, dyskutowano o możliwości wprowadzenia ujemnej stopy depozytowej na poziomie 0,1 proc. Na tę informację rynek zareagował wyprzedażą euro. Wykonanie takiego ruchu miałoby być kolejnym krokiem wspierającym koniunkturę w regionie (poprzez zmuszenie banków do wzmożenia akcji kredytowej) i nakierowanym na uniknięcie deflacji. Pobieranie opłat za lokaty w banku centralnym, oprócz powyższych konsekwencji, miałoby również negatywny wpływ na zyski sektora bankowego. Mechanizm działania ujemnej stopy depozytowej w tak dużym obszarze walutowym, jak wielokrotnie wcześniej wskazywał M. Draghi, nie został do końca zbadany. Jest jednak bardzo prawdopodobne, że EBC w obliczu nawrotu tendencji deflacyjnych, po odpowiednim przygotowaniu rynku na tę ewentualność (miedzy innymi poprzez takie kontrolowane przecieki) zdecyduje się na podjęcie owych nadzwyczajnych środków. Być może już na grudniowym posiedzeniu.

Spadkową tendencję na eurodolarze podtrzymała publikacja sprawozdania z posiedzenia FOMC 29-30 października. Fed stwierdza, że w najbliższych miesiącach nastąpi redukcja programu QE, ponieważ gospodarka i rynek pracy wykazały dalszą poprawę. Obecnie kluczową kwestią jest łagodne wyjście z programu bez wywoływania niepożądanych wzrostów rynkowych stóp procentowych. W związku z tym, członkowie FOMC chcą wzmocnić przekonanie inwestorów, że akomodacyjna polityka pieniężna (brak podwyżek) będzie trwać jeszcze długo po zakończeniu łagodzenia ilościowego. W tym celu wspomina się o możliwości obniżenia progu stopy bezrobocia poniżej ustalonego wcześniej poziomu 6,5 proc. oraz innych instrumentach nakierowanych na wyrobienie takiego przekonania. Przesłanie Fed zostało odebrane jako relatywnie jastrzębie, ale nie zmienia znacząco oczekiwań rynku odnośnie długości trwania programu QE w obecnej formie.

Bardzo dobre informacje o kondycji konsumpcji w USA napłynęły wczoraj z Departamentu Handlu. Sprzedaż detaliczna zwiększyła się wyraźnie w październiku, potwierdzając, że duża część Amerykanów, którzy zostali wysłani na przymusowe urlopy w związku z zamknięciem federalnych instytucji, wykorzystała przerwę w pracy na wydanie części oszczędności. W ubiegłym miesiącu obroty w sklepach i sieciach handlowych rosły w tempie najszybszym od czerwca (0,4 proc. m/m). W 2013 r. tylko w jednym z miesięcy, marcu, sprzedaż detaliczna zmniejszyła się m/m. Wzrost spożycia to efekt utrzymujących się na wysokim poziomie nastrojów, wzrostów na giełdzie, niskich kosztów ponoszonych na stacjach benzynowych, rosnących cen nieruchomości oraz stopniowo poprawiającej się sytuacji na rynku pracy.

Inflacja CPI w USA spadła w październiku do najniższego poziomu od 4 lat (1,0 proc. r/r). Największy wpływ na takie zachowanie wskaźnika miały dalsze spadki cen energii. Niemniej, również z wyłączeniem wrażliwych na wahania kategorii, inflacja pozostaje na niskim poziomie (1,7 proc. r/r). W dalszym ciągu ta sfera gospodarki, tak w Stanach Zjednoczonych, jak i w skali całego świata, nie daje powodów do niepokojów.

Wczorajsze raporty pokazują korzystny obraz amerykańskiej gospodarki. Nie można jednak liczyć na to, że zmienią one radykalnie postrzeganie sytuacji przez członków Rezerwy Federalnej tak, by dokonali redukcji programu skupu aktywów wcześniej niż się tego oczekuje (marzec). Presja inflacyjna jest niewielka. Nie widać symptomów przyspieszenia dynamiki cen, ani formowania się poważniejszych nierównowag czy baniek. Jednocześnie, Fed nie chcąc zbyt wcześniej wycofać wsparcia, przed podjęciem wiążących decyzji, oczekuje utrwalenia pozytywnych zmian na rynku pracy. Obligacje skupowane więc będę jeszcze przez większą część 2014 r., choć w mniejszej skali. Za kadencji B. Bernanke raczej nie dojdzie do zapowiadanej w czerwcu redukcji QE3.

Zmiany w rządzie dokonane przez premiera D. Tuska nie powinny mieć większego przełożenia na zachowanie kursów złotego. Nominację na nowego ministra finansów oceniamy neutralnie. Z dotychczasowych wypowiedzi oraz publikacji trudno jest wyrobić sobie jednoznaczną opinię, jakie mogą być priorytety i kierunki zmian zaproponowane przez M. Szczurka.

Dziś kolejna porcja danych makroekonomicznych. Upublicznione zostaną wstępne szacunki wskaźników PMI. GUS przedstawi raport o produkcji przemysłowej. Po południu zaplanowano odczyty inflacji PPI z USA oraz indeksu koniunktury w rejonie Filadelfii.

EURPLN: Złoty stracił w reakcji na znaczące spadki notowań EUR/USD. Kurs wzrósł w rejon 4,20 i wszystko wskazuje na to, że wzrostowa tendencja może jeszcze nieco się przedłużyć. W dalszym ciągu jednak ewentualne spadki eurodolara będą przekładać się głównie na wzrost notowań USD/PLN, a w niewielkim na EUR/PLN. Możliwe są wręcz od pewnego momentu spadki kursu EUR/PLN oraz lekki wzrost bądź stabilizacja USD/PLN. Złoty pozostanie bowiem do końca roku względnie mocną walutą.

EURUSD: Zgodnie z oczekiwaniami z ostatnich kilku dni kurs zakończył korekcyjny wzrost i przesunął się na niższe poziomy. Wsparciem dla dolara stało się wspomnienie o możliwości obniżenia stopy depozytowej EBC poniżej 0 proc. oraz względnie jastrzębie sprawozdanie z posiedzenia Fed. Spadkowa tendencja kursu będzie w najbliższych dniach kontynuowana. Silnym wsparciem pozostanie poziom 1,3300. Do końca miesiąca rynek będzie utrzymywał się w przedziale między 1,33 a 1,35.

Damian Rosiński,
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: