Fed może czekać z podwyżką, ale będzie stopy podnosił

Komentarze ekspertów

Wydźwięk ostatniego raportu z rynku pracy w USA jest taki, że zatrudnienie nadal rośnie w szybkim tempie, ale ze strony płac nie ma presji na wzrost. Przekaz dla banku centralnego: należy kontynuować politykę normalizacji polityki pieniężnej, lecz nie ma konieczności podnoszenia stóp już na najbliższym posiedzeniu. Oprocentowanie w USA wzrośnie w tym roku o 25-50 pkt. proc.

Raport o zatrudnieniu w USA pokazał utrzymywanie się wysokiego popytu na pracę w największej gospodarce świata przy niskiej presji na wzrost płac. Liczba etatów stworzonych poza rolnictwem wyniosła w lutym 242 tys., o ponad 50 tys. przewyższając medianę prognoz ekonomistów. O dodatkowe 30 tys. na korzyść zrewidowano dane za dwa poprzednie miesiące. W sektorze prywatnym wykreowano w lutym 230 tys. nowych miejsc pracy wobec oczekiwanych 190 tys. Stopa bezrobocia utrzymała się, zgodnie z oczekiwaniami, na najniższym poziomie od lutego 2008 r. (4,9 proc.). Nieoczekiwanie spadły natomiast wynagrodzenia. W porównaniu do stycznia zmniejszyły się o 0,1 proc., a w ujęciu rok do roku wzrosły o 2,2 proc. Konsensus był ustawiony 0,3 pkt proc. wyżej. Spadła także średnia liczba godzin przepracowanych w tygodniu (o 0,2 godz./tydz.). To największe mankamenty piątkowej publikacji. Mogą sugerować pewne przeszacowanie zakontraktowanych pracowników i zapowiadać nieco gorsze odczyty w następnych miesiącach. Nie zmienia to faktu, że sytuacja na rynku pracy jest i przez cały 2016 r. pozostanie korzystna.

W innych, bacznie obserwowanych składowych reportów Departamentu Pracy widać niemal pełne wykorzystanie zasobów siły roboczej w Stanach Zjednoczonych. Odsetek zatrudnionych do populacji ogółem (participation rate) wzrósł w lutym 62,9 proc. – najwyższa wartość od stycznia 2015 r. Stopa zatrudnienia (employment ratio) wyniosła 59,8 proc. Tak wysoki poziom ostatni raz obserwowano w kwietniu 2008 r. Liczba mieszkańców USA nieuwzględnianych w raporcie spadła o 374 tys. do 93,68 mln osób. To kolejny mocny punkt raportu. Oznacza, że utrzymanie niskiego bezrobocia nie wynika z wypadania ze statystyk osób zniechęconych poszukiwaniami, ale, przeciwnie, osoby wracające na rynek pracy szybko znajdują zatrudnienie. W Ameryce trwa rynek pracownika, choć o angaż z wysokim wynagrodzeniem nadal trudno.

Z punktu widzenia Fed dane sugerują konieczność kontynuowania normalizacji polityki pieniężnej, ale bez potrzeby szybkiego podnoszenia stóp. Presja na wzrost inflacji wywołanej zwiększonymi żądaniami płacowymi nadal się nie ujawnia. Fed może zatem czekać z podwyżką kolejne kilka miesięcy. Niemal na pewno nie zwiększy oprocentowania w marcu, a prawdopodobieństwo ruchu w czerwcu rynek wycenia obecnie na mniej niż 40 proc. Taki krok nadal nie jest jednak wykluczony i należy realnie brać go pod uwagę. Obecnie wydaje się, że tak jak prognoza członków Federalnego Komitetu Otwartego Rynku 4 podwyżek w tym roku była zbyt restrykcyjna, tak całkowity brak kolejnych, co rynek zakładał na początku roku, był niedoszacowaniem ze strony inwestorów.

Po publikacji raportu dolar bynajmniej nie zyskał na wartości. Pokazuje to silne nastawienie uczestników na jego dalszą deprecjację. Kurs EUR/USD powrócił w rejon długoterminowych średnich ruchomych (200- i 250-sesyjna) i będzie zmagał się z tym oporem przez najbliższe kilka dni. Wraz z ogłoszeniem decyzji Europejskiego Banku Centralnego spodziewamy się dalszej przeceny amerykańskiej waluty wobec euro. Do czwartku kurs najpewniej utrzyma się poniżej 1,1050.

Damian Rosiński,
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: