Fed może dać ważny dla rynków sygnał

Finanse i gospodarka

  W najbliższych dniach największy wpływ na nastroje inwestorów będą mieć trzy czynniki. Pierwszy to wciąż napięta i niewyjaśniona sytuacja wokół Ukrainy oraz dalszy ciąg spekulacji dotyczących konsekwencji gospodarczych światowych sankcji, nałożonych na Rosję i rosyjskiego embarga na żywność.

Drugi to wskaźniki PMI dla przemysłu i usług, które dadzą podpowiedź co do kierunku, w jakim zmierzają główne gospodarki. Trzeci wreszcie i być może najważniejszy, to sugestie dotyczące polityki pieniężnej amerykańskiej rezerwy federalnej, jakie mogą się pojawić przy okazji konferencji prezesów banków centralnych w Jackson Hole.

W pierwszej połowie tygodnia przeważać będą informacje dotyczące handlu zagranicznego oraz bilansu obrotów bieżących krajów strefy euro oraz Japonii. Będą one obserwowane szczególnie w kontekście sankcji nałożonych na Rosję oraz embarga wprowadzonego przez ten kraj w reakcji na nie. W tym czasie dla inwestorów, nie tylko amerykańskich, najważniejsze mogą okazać się dane o inflacji w Stanach Zjednoczonych. Mogą one stanowić ważną wskazówkę w kwestii polityki pieniężnej Fed. Wzrost inflacji spowodowałby zwiększenie obaw związanych z wcześniejszym rozpoczęciem cyklu podwyżek stóp procentowych.

Nie będzie to jedyny wątek związany z decyzjami amerykańskiej rezerwy federalnej. W środę opublikowany zostanie również protokół z poprzedniego posiedzenia Fed, a w czwartek rozpoczyna się doroczna konferencja szefów banków centralnych, w trakcie której mogą paść sugestie dotyczące kierunków i tempa działań amerykańskiej rezerwy federalnej w polityce pieniężnej. W czwartek opublikowane zostaną także wskaźniki PMI dla przemysłu i usług w głównych gospodarkach świata. Jak zwykle, uwaga koncentrować się będzie na Chinach, ale opublikowane w mijającym tygodniu słabe dane z Francji i Niemiec powodują, że inwestorzy z niepokojem będą śledzić sygnały płynące z gospodarek tych krajów. Większych obaw nie powinno być w przypadku przemysłu i usług w Stanach Zjednoczonych, nawet gdyby wskaźniki okazały się tam nieco słabsze.

Z uwagą śledzone też będą dane z naszej gospodarki. W środę dowiemy się o ile wzrosła produkcja przemysłowa. Po tym, jak w czerwcu jej dynamika obniżyła się do 1,7 proc., spodziewana jest jej zwyżka o 2,2 proc.

Mijający tydzień stał pod znakiem zmiennej sytuacji na naszym rynku walutowym oraz poprawy nastrojów na warszawskiej giełdzie. Poniedziałek i wtorek przyniosły kontynuację przeceny złotego, w związku z ucieczką inwestorów od ryzykownych lokat, wynikającą z napięć geopolitycznych. Środa i czwartek to dni uspokojenia sytuacji i lekkiego odreagowania dla naszej waluty. W czwartkowe południe dolara na rynku międzybankowym wyceniano na 3,12-3,13 zł, czyli o 2-3 grosze taniej niż kilka dni wcześniej. Wyraźniej potaniało euro, co wynikało z osłabienia wspólnej waluty wobec dolara. W czwartek kurs euro obniżył się do 4,17 zł, czyli o 3 grosze w porównaniu do 7 sierpnia. Franka szwajcarskiego można było kupić za 3,44 zł. Naszej walucie pomogły nieco zgodne z oczekiwaniami dane o wzroście PKB w drugim kwartale o 3,2 proc.

Znacznie lepiej niż w poprzednich dwóch tygodniach spisywała się warszawska giełda. Indeks szerokiego rynku oraz wskaźniki dużych spółek do czwartkowego południa zyskiwały po ponad 2,5 proc., o 2 proc. w górę szedł WIG50. Odstawał nieco jedynie zwyżkujący o 0,5 proc. indeks najmniejszych firm. Warunkiem kontynuacji pozytywnej tendencji w najbliższych dniach jest utrzymanie dobrej koniunktury na głównych giełdach światowych oraz stabilizacja sytuacji na Ukrainie.

Deflacja w Polsce

W lipcu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych spadł o 0,2 proc. w porównaniu do lipca poprzedniego roku. To pierwszy tego typu przypadek w historii wyliczania przez Główny Urząd Statystyczny tego wskaźnika. Ceny mogą spadać także w kolejnych miesiącach, głównie wskutek rosyjskiego embarga na towary rolno-spożywcze. Trwałe zjawisko deflacji jednak raczej nam nie grozi.

Ziemia podrożała o ponad 10 procent

Według danych Agencji Nieruchomości Rolnych, w drugim kwartale bieżącego roku średnia cena hektara ziemi rolnej wyniosła 23,5 tys. zł i był wyższa niż w tym samym czasie przed rokiem o 10 7 proc. W porównaniu do 1992 r. wartość ziemi zwiększyła się około pięćdziesięciokrotnie.

Pożyczamy jak za najlepszych czasów

Z analizy Biura Informacji Kredytowej wynika, że w pierwszym półroczu Polacy w bankach i SKOK-ach zaciągnęli kredyty konsumpcyjne o wartości 37,7 mld zł., czyli nieco wyższej niż tym samym czasie w latach 2007 i 2008, a więc w szczycie gospodarczego boomu poprzedzającego globalny kryzys finansowy. Obecny rekord wynika częściowo z poprawy sytuacji gospodarczej, a częściowo z liberalizacji nastawienia banków do udzielania kredytów.

Źródło: GERDA BROKER

 

Udostępnij artykuł: