Fed przygotowuje się do zakończenia programu skupu aktywów i okresu zerowych stóp procentowych. Jednak brak konkretów i mniej gołębi J. Weidmann uchroniło euro/dolara przed silniejszym spadkiem. Złoty poniżej 4,17 wobec euro. Nastroje na EM poprawiły zask

Komentarze ekspertów

Środowa sesja na rynku głównej pary walutowej rozpoczęła się od lekkiego umocnienia euro wobec dolara. W pierwszych godzinach handlu kurs EUR/USD wzrósł w okolice 1,3725. Brak silnego uzasadnienia dla takiego ruchu doprowadził do szybkiej korekty, sprowadzającej euro w okolice najniższego poziomu od tygodnia. W oczekiwaniu na minutes Fed kurs EUR/USD oscylował w okolicach 1,366.

Wieczorna publikacja protokołu z kwietniowego posiedzenia FOMC stała się dodatkowym wsparciem dla dolara, spychając notowana euro do 1,3635 USD. Jak wynikało z raportu, Fed intensywnie myśli o zacieśnieniu polityki monetarnej. Podczas kwietniowego posiedzenia rozważane było kilka możliwości, jednak nie zapadła decyzja, z której ewentualnie mógłby skorzystać. Jak zostało podkreślone, ze względu na wysoki bilans Fed ważna jest elastyczność działania. Jeśli chodzi o dane makro, wyczuwało się brak jednomyślności wśród członków Komitetu. Wskazywano zarówno na stabilizację inflacji, jak też na jej stopniowy wzrost w kierunku celu Fed (wynoszącego 2%) w najbliższych kwartałach. W mniejszości byli jednak ci decydenci, którzy wyrażali obawę o spowolnienie wzrostu i możliwy spadek inflacji.

Tymczasem rosnące w ostatnim czasie oczekiwania na poluzowanie polityki monetarnej w strefie euro ostudził wczoraj J. Weidmann. W wywiadzie dla prasy, szef Bundesbanku zasugerował, że nie jest jeszcze przesądzone, że EBC podejmie jakieś nowe działania na najbliższym, czerwcowym posiedzeniu. Zwrócił uwagę, że choć luźna polityka monetarna jest dobrym wsparciem dla gospodarki, to trzeba jednak mieć na uwadze ryzyka i skutki uboczne jakie za sobą niesie. Brak konkretów w protokole FOMC i poddany pod wątpliwości zakładany wynik czerwcowego posiedzenia EBC uchroniły euro/dolara przed silniejszym spadkiem i w czwartek od rana główna para walutowa oscyluje w okolicach 1,367.

Tak jak już wspominaliśmy wczoraj, sama decyzja banku Japonii o pozostawieniu parametrów prowadzonej polityki monetarnej bez zmian pozostała bez wpływu na notowania jena, czego już nie można powiedzieć o późniejszej konferencji prasowej prezesa banku. H. Kuroda nie wspomniał bowiem nic o dalszym luzowaniu polityki pieniężnej. Powiedział natomiast, że uruchomiony w ubiegłym roku program skupu aktywów działa i wciąż przynosi zamierzone skutki. Według prezesa Kurody japońska gospodarka znajduje się na właściwej ścieżce pomimo kwietniowej podwyżki podatków.

Niemniej jeśli zaszłaby potrzeba, bank centralny dostosuje politykę do sytuacji. Nadal bowiem celem nadrzędnym jest ustabilizowanie inflacji na poziomie 2,0%. Bank Japonii podwyższył także swoją ocenę nakładów kapitałowych, a prezes banku powtórzył, że Japonia znajduje się na drodze do osiągnięcia zakładanego celu inflacyjnego na poziomie 2% w ciągu roku. W rezultacie po początkowej stabilizacji w kolejnych godzinach handlu kurs USD/JPY zanurkował w okolice 100,8 – poziomu najniższego od przełomu stycznia i lutego br. Środowa sesja europejska i następnie amerykańska przyniosły odreagowanie i dzisiaj od rana dolara wycenia się na około 101,75 JPY.

W środę spore zmiany widzieliśmy też na parze GBP/USD. Po publikacji silnych danych sprzedażowych w Wielkiej Brytanii (w kwietniu wzrost o 1,3% m/m przy medianie oczekiwań na poziomie 0,5% m/m i 6,9% r/r wobec oczekiwanych 5,2%) kurs GBP/USD wystrzelił w okolice 1,692, osiągając tym samym najwyższy poziom od blisko trzech tygodni. Roczna dynamika wzrostu okazała się najwyższa od maja 2004 roku. Razem z raportem o sprzedaży został opublikowany protokół z majowego posiedzenia Banku Anglii, ale nie wywołał on większych emocji na rynku.

W czwartek za sprawą publikacji wskaźników PMI aktywności gospodarczej dla największych gospodarek świata (Chiny, USD, strefa euro) powinna wzrosnąć zmienność na rynku walutowym. Zaskakująco mocna publikacja z Chin (PMI wzrósł w maju do 49,7 pkt) powinna poprawić nastroje na rynkach europejskich. Wzrosty widać już było na prawie wszystkich giełdach azjatyckich, a po ostatniej przecenie odbijać zaczął dolar australijski. Lekko aprecjonować zaczął też euro/dolar.

Dziś po południu opublikowane zostaną też dane z rynku pracy i rynku nieruchomości w USA. Splot napływających informacji najprawdopodobniej będzie wspierał dolara. Z technicznego punktu widzenia oznacza to ruch w kierunku 1,36-1,363 USD w godzinach popołudniowych środowej sesji. Silny opór stanowi zaś poziom 1,369 USD i wyżej 1,3723 USD.

W kraju środowa sesja rozpoczęła się lekką przeceną złotego. Kurs EUR/PLN wzrósł w okolice 4,194. Po raz kolejny zmiany na rynku złotego nie są ani silne, ani długotrwałe, co tylko potwierdza oczekiwanie na wyraźny sygnał. Jeszcze podczas sesji europejskiej nasza główna para walutowa zaczęła bowiem schodzić na niższe poziomy. Dziś od rana impuls do dalszego umocnienie złotego dała wspomniana już publikacja danych z Chin. Kurs EUR/PLN tuż po otwarciu sesji europejskiej zszedł poniże wsparcia na 4,17.

Joanna Bachert
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: