Fontanna pieniędzy dla Caritas

Bez krawata

Foto Robert Lidke

Marek Lehnert o najsłynniejszej włoskiej fontannie, z której co roku wydobywa się 1,5 mln euro

Marek Lehnert: Pieniądze z Fontanny di Trevi są przeznaczane w jednej trzeciej na pomoc ubogim rodzinom, 27 procent wykorzystuje się na opiekę nad nieletnimi imigrantami, oraz samotnymi matkami,15 procent przeznacza się na ogólnie pojętą pomoc socjalną, jak stołówki dla biednych i bezdomnych

I pomyśleć, że zamiast czterech cekinów mógłbyś mieć jutro tysiąc i dwa tysiące! Dlaczego nie słuchasz mojej rady? Czemu nie idziesz zasiać ich na Polu Cudów?” Tak Lis i Kot namawiali Pinokio, i bez najmniejszego wysiłku stał się prawdziwym bogaczem. My w Rzymie także mamy odpowiednik „pola cudów” opisanego w Przygodach drewnianego pajaca przez Carlo Collodiego. Jest nim słynna barokowa Fontanna di Trevi, zbudowana w centrum Wiecznego Miasta z inicjatywy papieża Klemensa XII.

Z miejscem tym, jak wiadomo, związany jest zwyczaj wrzucania do wody drobnych monet. Głównie w intencji powrotu do Rzymu, ale także w innych celach. Faktem jest, że zgodnie z naszym z kolei przysłowiem, fontanna jest dowodem na to, że „ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”. Najpopularniejsze są tu drobniaki o nominale 20 i 10 eurocentów, z których każdego roku robi się poważna suma blisko półtora miliona euro. Najwyraźniej zabytek ma podobne właściwości, jak Pole Cudów z powiastki dla dzieci i młodzieży.

Przez długie lata pieniądze te trafiały do Caritas diecezji Rzymu. Próba przejęcia ich przez władze miasta, również – jak zapewniano – na cele dobroczynne, nie powiodła się. Nie zdołał też przywłaszczyć ich sobie zmarły trzy lata temu osobnik, znany pod pseudonimem D’Artagnan (właściwie Roberto Cercetta), który z uporem zanurzał się w basenie przed fontanną z siatką do łowienia wodnych żyjątek i przez moment czuł się milionerem. Nieodmiennie był zatrzymywany przez straż miejską i stawał przed kolegium. Kończyło się to kolejnym pokiwaniu mu palcem przez sędziego, bo D’Artagnan oficjalnie był biedy jak mysz kościelna (czy raczej szczur wodny).

Jeden kilogram monet to 30 euro

Fontanna opróżniana jest trzy razy w tygodniu, a służy do tego specjalny wodny odkurzacz. Przy jego pomocy wysysane są z dna basenu nie tylko monety, ale wszystko, co się na nim znalazło, a więc także zwykłe śmiecie. Zajmują się tym pracownicy miejskich wodociągów i elektrowni ACEA, a nadzór nad operacją sprawuje przedstawiciel Caritas. Kiedy zbiornik wodnego odkurzacza jest pełny, jego zawartość trafia do plastikowych worków. Już po ich wadze można określić wartość tego połowu. Istnieje bowiem prosty przelicznik, według którego jeden kilogram odpowiada trzydziestu euro.

Po przewiezieniu worków do magazynu Caritas (którego adresu media nie ujawniają na wszelki wypadek)monety są suszone. Najpierw w specjalnych dużych ręcznikach, potem suszarką do włosów, której dodatkowym plusem jest oddzielenie od monet ewentualnych kawałków papieru. Suche monety trafiają następnie do maszyn liczących bilon. Oddzielają one euro od innych walut, a w drugiej kolejności segregują jej według wartości (czyli wielkości). Stąd właśnie wiadomo, że najczęściej wrzucane są do rzymskiej fontanny 20 i 10 eurocentówki. Monety zagraniczne stanowią od dziesięciu do piętnastu procent połowu. Dolary zgodziła się zamieniać na euro ambasada Stanów Zjednoczonych. Bilon pochodzący z innych krajów powierzony ostaje nuncjuszom apostolskim, którzy wymieniają je potem na swojej placówce.

Turyści finansują pomoc dla najuboższych

Znane jest też przeznaczenie owoców połowu w Fontannie di Trevi: około jednej trzeciej idzie na pomoc ubogim rodzinom w zakupie żywności, zapłaceniu rachunków za tzw. media, wydatki związane z uczęszczaniem dzieci do szkoły i leczeniem, a także np. pogrzebem.

27 procent wykorzystuje się na opiekę nad nieletnimi imigrantami, oraz samotnymi matkami. 15 procent przeznacza się na ogólnie pojętą pomoc socjalną, jak stołówki dla biednych i bezdomnych.

Poławiacze monet wrzucanych do rzymskiej fontanny mówią o nowej modzie. Ostatnio niektórzy turyści do miedziaka przyklejając taśmą przylepną informację o tym, jaka jest intencja ich gestu. Najwięcej takich karteczek pisanych jest po hiszpańsku. Są to więc życzenia, by jakaś para znajomych szybko pobrała się i „żyli długo i szczęśliwie”. Ktoś życzył sobie samemu, aby „szczęście posiadania i zachowania miejsca pracy nie opuszczało go przez wiele najbliższych lat i miało taką samą siłę, jako wody Fontanny di Trevi”. Jaki Francuz zażyczył sobie „żyć w szczęściu i zdrowiu całe życie”. Antropolodzy twierdzą, że większość turystów wrzuca pieniądze do fontanny, ponieważ robią to inni, sam zaś rytuał zaliczają do gestów apotropeicznych, czyli magicznych, chroniących ludzi przed nieszczęściami i złymi mocami. Gwarantuje to, jak się okazuje, powrót do Rzymu.