Ford w Niemczech zredukuje miejsca pracy

Gospodarka

Pracownik fabryki amochodów
Fot. stock.adobe.com/Karin & Uwe Annas

Amerykański koncern samochodowy Ford nie jest zadowolony z wyników w Europie i postanowił dokonać oszczędności. Dotknie to również pracowników w Niemczech, pisze z Berlina Włodzimierz Korzycki.

Włodzimierz Korzycki: Wlk. Brytania to dla Forda największy rynek w Europie, a słabnący funt dotkliwie obniżył zyski #PZPM

FORD zwalnia w Europie

Kierownictwo Ford-Werke-GmbH wysłało pismo do załóg, informujące o planach zaoszczędzenia 500 milionów dolarów i „odchudzenia” struktury organizacyjnej. Oznacza to redukcję pięciu tysięcy miejsc pracy.

W uzasadnieniu dyrekcja stwierdza, że w minionych dziesięciu latach nie udało się osiągnąć „trwałego pozytywnego wyniku”. Pracownicy do 49 roku życia dostaną odprawy, a starsi przejdą na wcześniejsze emerytury. Jest to niezbędne, aby Ford w Niemczech uzyskał  „długofalową perspektywę” – głosi list kierownictwa.

Ford zatrudnia 18.000 pracowników w Kolonii, 6.000 w Saarlouis w Kraju Saary i 200 w Akwizgranie. Do tych etatowców (Stammbelegschaft) dochodzą jeszcze pracownicy użyczani (Leiharbeiter). W całej Europie dla Forda pracuje 53.000 ludzi i redukcje dotkną zapewne też niektórych z nich.

Brexit odbija się Fordowi czkawką

Ford to w Niemczech czwarta marka samochodowa po Volkswagenie, Mercedesie i BMW. Jego udział w produkcji samochodów osobowych to nieco ponad siedem procent. W Kolonii na rynek europejski budowane są małe fiesty, a w Saarlouis focusy.

Jednym z powodów mniejszych zysków Forda w ostatnich paru latach były zawirowania w Wielkiej Brytanii z powodu brexitu. Brytyjski rynek to dla koncernu zza oceanu największy w Europie, a słabnący funt dotkliwie obniżył zyski.

Już  kilka lat temu – w latach 2013 i 2014 – Amerykanie cięli w Europie. W Wielkiej Brytanii zamknęli wtedy dwa mniejsze zakłady, a potem  fabrykę Forda w Genk w Belgii. Pracę straciło ogółem 5.800 ludzi.

Nie każdy wie, że Ford ma w Niemczech długą historię. W połowie 1925 roku  w Berlinie została zarejestrowana spółka akcyjna Motor Company z kapitałem zakładowym w wysokości pięciu milionów reichsmarek. W halach wynajętych nad Szprewą montowano legendarny model „T” (Tin Lizzie) z części przywożonych statkami z USA.

Konrad Adenauer przekonał Henry’ego Forda

Nowy etap zaczął się w 1930 roku, gdy ówczesny burmistrz Kolonii i powojenny kanclerz RFN Konrad Adenauer przekonał Henry’ego Forda do ulokowania nowej fabryki właśnie w tym mieście. Amerykanin wyraził wówczas przekonanie, że Niemcy będą tam wykonywać dobrą robotę (I know, that the German people will make a good job of it).

Rok później, w maju 1931 roku z taśm produkcyjnych zjechał pierwszy samochód „made in Cologne”, ciężarówka, która ruszyła w podróż reklamową po Niemczech. Tysiąc dwustu pracowników produkowało wtedy 60 samochodów dziennie, głównie osobowych. W czasie wojny produkcję przestawiono na ciężarówki, wykorzystując  oczywiście jak i gdzie indziej pracę robotników przymusowych.

Zaraz po wojnie wznowiono produkcję przedwojennych modeli taunus, a w 1953 roku wyprodukowano mały samochód dostawczy FK 1000, poprzednika popularnego dziś transita. W połowie lat 50-tych w okresie cudu gospodarczego zatrudnienie u Forda w Kolonii przekroczyło 10.000 ludzi; pod koniec tej dekady produkowano ponad 100.000 aut rocznie, z czego połowa szła na eksport. Zaczynało brakować ludzi do taśm.

To Ford zaczął ściągać Turków do Niemiec

W latach 60-tych Ford jako pierwsze przedsiębiorstwo niemieckie zaczął ściągać tureckich gastarbeiterów; ich liczba w roku 1972 osiągnęła 12.000. Obecnie Turków i Niemców pochodzenia tureckiego pracuje u Forda w Kolonii 3.500.

W roku 1970 następca założyciela firmy Henry Ford II (poprzednik to był Henry Ford I) otworzył nową, bardzo nowoczesną fabrykę w Saarlouis, gdzie rozpoczęto produkcję forda escorta.  W 1990 roku, krótko przed zjednoczeniem Niemiec, Ford uruchomił w ówczesnej dogorywającej NRD, w mieście Lutra Wittenberdze, produkcję modelu scorpio.

W 1998 roku Ford przeniósł swą europejską centralę z Warley w Wielkiej Brytanii do Kolonii. Najwyraźniej ktoś za oceanem już wtedy czuł, że z Wielką Brytanią jest coś nie tak…

Pięć tysięcy pracowników w Niemczech przeznaczonych  teraz do „redukcji” raczej nie wpadnie w egzystencjalną dziurę, choć można ich dziś nazwać ofiarami brexitu.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: