Forum Technologii Bankowych | Wydanie Specjalne | Jak zniszczyć komuś życie w kilka minut – poradnik praktyczny

BANK 2020/08

Fot. magann/stock.adobe.com

Metoda na zniszczenie kogoś jest bardzo prosta. Wystarczy zdobyć jego dowód osobisty, prawo jazdy, paszport albo kartę płatniczą. Nawet nie musimy ich zabierać. Wystarczy, że spiszemy dane albo zrobimy im zdjęcie. Można także podpatrzeć czyjeś hasło do skrzynki e-mail i gotowe. Możemy dzięki temu komuś zgotować koszmar. Finansowy i życiowy.

Tytuł tego tekstu jest oczywiście przewrotny. Stanowczo odradzamy niszczenie innych ludzi. W ten sposób możemy jednak pokazać, jak samemu uchronić się przed nieprzyjemnymi konsekwencjami zbyt swobodnego dzielenia się danymi. Bo nasze dane osobiste, nasza tożsamość to skarb. Zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Dlatego powinniśmy je chronić.

Wezmę kredyt lub pożyczkę na Twoje nazwisko

Żeby kogoś doprowadzić do ruiny finansowej wystarczy zdobyć jego dokument tożsamości: dowód, prawo jazdy albo paszport. Dlatego nie pozwólmy, by ktoś nam je zabrał.

Jeśli złodziej będzie miał w ręku nasz dowód osobisty i jeśli nieco się do nas upodobni, to może wziąć na nasze konto pożyczkę. Jakość zdjęć w dokumentach bywa fatalna. Upodobnienie się do nas nie jest więc wyjątkowo trudne. Mając dowód, można bez problemu wziąć kredyt w wielu firmach oferujących chwilówki. Można także pójść do jednego z supermarketów oferujących sprzęt elektroniczny i kupić coś na nasze nazwisko. Wtedy złodziej będzie cieszył się nowym telewizorem, a my będziemy walczyć o to, by nie spłacać jego kredytu.

Naślę na ciebie skarbówkę

Posiadając nasze dokumenty, przestępca może także założyć firmę. To nie jest proste, ale niestety możliwe. Złodziej założy fikcyjną firmę. Na nią weźmie w leasing samochody, które my będziemy musieli spłacać.

Ale nawet nie to jest najgroźniejsze. Bardzo często mafie wykorzystują kradzione dokumenty do zakładania firm używanych w karuzelach podatkowych. One służą np. do wyłudzania zwrotów podatku VAT. Przestępcy dzięki temu zarobią ogromne pieniądze, a my będziemy mieli na głowie urząd skarbowy, a być może nawet Centralne Biuro Śledcze Policji razem z prokuratorem. Nie jest to coś przyjemnego.

Zrobię z Ciebie złodzieja

Jest jeszcze prostsza metoda okradzenia kogoś. Banki mają wiele systemów bezpieczeństwa służących do wykrywania oszustów korzystających z kradzionych tożsamości. Takich systemów na pewno nie mają natomiast hotele i pensjonaty. Złodzieje lubią wziąć nasz dowód i wynająć pokój w pięknym hotelu. Mile się pobawią, pośpią, zjedzą śniadanie i… ogołocą hotel z wartościowych rzeczy. Wyniosą telewizor, inny sprzęt elektroniczny, ekspres do kawy. Gdy właściciel hotelu się zorientuje, to kogo będzie ścigał? Nas. Z pomocą Policji.

Zafundujesz mi piękny samochód

Może być jeszcze gorzej. O ile hotelowy telewizor pewnie będzie kosztował 3 do 5 tys. zł, to samochód to już towar wart dziesiątki tysięcy złotych. Złodziej bez problemu może pójść do wypożyczalni aut, wynająć drogi samochód i odjechać nim w siną dal. Oczywiście będzie potrzebował naszego dowodu i karty. Niestety, przy odrobinie inwencji poradzi sobie z tym problemem. I oczywiście znowu my poniesiemy konsekwencje.

Zadzwonię od Ciebie do Pernambuco

Pernambuco to przepiękny region Brazylii. To najdalej wysunięty na wschód kraniec Ameryki Południowej. Jest tam aż 187 km malowniczych plaż położonych nad Oceanem Atlantyckim. Nigdy tam nie byliście? To może warto tam zadzwonić? – może pomyśleć złodziej. I może z innym złodziejem – a również w tym specjalizują się grupy przestępcze – założyć tam płatny numer. Odpowiednik naszego 0-700.

Co z tym może zrobić złodziej? Zniszczyć, okraść i zaszantażować. Jeśli np. dostanie się do naszego e-maila, to może zacząć pisać do naszych kolegów, szefów i partnerów biznesowych. Może się pod nas podszywać. Może zmieniać warunki umowy. Może wysłać do klienta pismo z prośbą o to, by teraz płatności przelewał na inne (złodzieja) konto.

Co mają do tego nasze dane? Otóż, złodziej może, korzystając z naszych dokumentów, kupić telefon komórkowy na abonament. A gdy to zrobi, może dzwonić gdzie go fantazja poniesie. I pół biedy jeśli obdzwoni całą rodzinę i znajomych – co też będzie kosztowało. Gorzej jeśli zadzwoni na zorganizowany przez siebie wysoko płatny numer telefonu – choćby w malowniczym Pernambuco – i w ten sposób nabije ogromny rachunek, samemu przy tym zarabiając.

Zabiorę Ci prawo jazdy

Bywa, że złodzieje są niezwykle bezczelni. Czasem nawet do oszustwa próbują wykorzystać Policję. Jak? Jeśli złodziej zdobędzie prawo jazdy osoby, która jest do niego choć trochę podobna, to ten dokument może pokazać w trakcie kontroli drogowej. Zdarzają się takie przypadki, że groźni przestępcy legitymują się cudzymi dokumentami. Jeśli oszukają policjantów – co jest trudne, ale możliwe – to mogą na nasze konto zdobywać punkty karne. Wtedy my możemy stracić prawo jazdy i będziemy musieli płacić mandaty. Niełatwo jest wytłumaczyć potem, że to nie byliśmy my. Wielu cwaniaków próbuje tak przekonywać policjantów. Trzeba będzie się natrudzić, żeby wszystko wyjaśnić.

Nie daj się złodziejom

Wszystkie powyższe przykłady to przestroga. To ilustracje pokazujące, jak łatwo złodziej może wykorzystać nasze dane osobowe, nasze dokumenty i naszą tożsamość do zniszczenia nam życia i okradzenia z pieniędzy.
Jak się więc uchronić?

Najlepiej, chroniąc swoje dokumenty. Po pierwsze, jeśli zgubimy gdzieś dowód, prawo jazdy albo paszport, to natychmiast zastrzeżmy je.

Jak to zrobić? Całość najlepiej opisuje strona https://dokumentyzastrzezone.pl/

  1. Zgłoś się do banku. Wystarczy zgłosić się do swojego, albo – jeśli się nie da – to do dowolnego banku. Tam informujemy o utracie dokumentów. Możemy to także zrobić telefonicznie pod numerem 828 828 828. Jeśli szybko zadziałamy, złodziej nie będzie mógł wykorzystać naszych danych w banku.
  2. Zgłoś się na Policję. Padliśmy ofiarą złodziei? Koniecznie szybko powiadommy Policję. Dzięki temu nie będziemy odpowiadać za przestępstwa popełnione przez złodzieja naszej tożsamości
  3. Wyróbmy nowy dokument, informując o utracie starego.
    Kwestii utraty dokumentów nie należy ignorować. Co ważne, nie chodzi także o ich fizyczną kradzież. Wystarczy, że ktoś skseruje albo sfotografuje nasze dane. Naprawdę wystarczy. Bardzo często zdarza się, że hotele albo wypożyczalnie sprzętu sportowego chcą dowodu w zastaw. Albo chcą ksera naszych dokumentów. Nigdy nie wolno się na to godzić. Zmuszanie nas do zostawiania dowodu w zastaw jest niezgodne z prawem. A do tego może być dla złodziei sposobem na zarobek.

Dokumenty to nie wszystko

W całym tym zabezpieczaniu się pamiętajmy, że żyjemy nie tylko w świecie analogowym, ale także cyfrowym. I tam też przestępcy mogą nas dopaść, przejmując naszą tożsamość.

Tylko co tam jest naszym dowodem osobistym? Otóż, jest to nasz adres e-mail. To przecież e-maila podajemy na wszystkich stronach. Jeśli chcemy gdzieś zresetować hasło to właśnie korzystamy z naszej skrzynki e-mail. Jej bezpieczeństwa powinniśmy chronić za wszelką cenę. Dbajmy o to, by mieć trudne i tajne hasło.

Co z tym może zrobić złodziej? Zniszczyć, okraść i zaszantażować.

Jeśli np. dostanie się do naszego e-maila, to może zacząć pisać do naszych kolegów, szefów i partnerów biznesowych. Może się pod nas podszywać. Może zmieniać warunki umowy. Może wysłać do klienta pismo z prośbą o to, by teraz płatności przelewał na inne (złodzieja) konto. Może też nawyzywać naszego szefa. To też przyjemne nie będzie.

Złodziej może też nas okraść. Jak? Może np. – mając naszego e-maila – zdobyć hasło sklepu internetowego, z którego korzystamy. Tam są już zapisane nasze dane. Dzięki temu złodziej zrobi zakupy na nasze konto.

Przestępca może nas też szantażować. Za pośrednictwem maila może dostać się na naszego Facebooka albo inne komunikatory. Jeśli zdradzamy małżonka, wysyłamy znajomym kompromitujące zdjęcia w negliżu, to złodziej śmiało to wykorzysta do zniszczenia albo szantażowania nas. I wtedy nie będzie jak się ratować.

Jeśli nie chcemy, by złodziej skorzystał z tego poradnika, dbajmy o bezpieczeństwo swojej tożsamości.

Udostępnij artykuł: