Frankowicze: hybrydowe kontrakty nie powinny mieć miejsca

Kredyty / Multimedia / Nieruchomości / Prawo i regulacje

Jerzy Bańka - Wiceprezes ZBP
Fot. aleBank.pl

Na ile wyrok TSUE zmienił linię orzeczniczą polskich sądów i dlaczego unieważnienie umowy rodzi złe konsekwencje dla obu stron ‒ wyjaśniał w rozmowie z portalem aleBank.pl Jerzy Bańka, wiceprezes Związku Banków Polskich w czasie Kongresu Finansowana Nieruchomości Mieszkaniowych

#JerzyBańka: Skutkiem stwierdzenia nieważności umowy jest obowiązek spłaty uzyskanych świadczeń, zwrotu nawzajem uzyskanych korzyści #WyrokTSUE #ZBP #Frankowicze #KredytyWalutowe

Maciej Małek: Na ile emocje lub inne czynniki, wpływają na rozumienie tego, co zapisano w wyroku TSUE dotyczącym sprawy państwa Dziubak?

Jerzy Bańka: Wyrok TSUE z 3 października 2019 r. był odpowiedzią na cztery pytania prejudycjalne, zadane przez Sąd Okręgowy w Warszawie w sprawie państwa Dziubak.

I zanim został ogłoszony, już był komentowany. To jest swoisty paradoks naszych czasów. Oczekiwano, że ten wyrok w sposób radykalny zmieni, że wpłynie na kształt linii orzeczniczej, w niezwykle pro konsumenckim kierunku.

Tak się nie stało, bo stać się nie mogło. Jako że TSUE musiał się ograniczyć wyłącznie do odpowiedzi na pytania, które zadał warszawski Sąd Okręgowy, czym oczywiście rozczarował wielu komentatorów.

Kiedy ogłoszono samą sentencję tego wyroku, to po kilkunastu minutach pojawiły się komentarze, bardzo daleko idące. Z niektórych wręcz wynikało, że TSUE nakazał odwalutowanie wszystkich kredytów, indeksowanych i denominowanych do franka. A tak przecież się nie stało. Do dzisiaj zresztą trwają badania, co Trybunał rzeczywiście powiedział.

W ocenie Związku Banków Polskich wyrok ten potwierdził dotychczasową linię orzeczniczą TSUE. Wskazał jedynie na to, że przepisy dyrektywy nie stoją naprzeciw stwierdzaniu nieważności kontraktów kredytowych w sytuacji, gdy taka umowa nie może być utrzymana ze względu na to, że zawiera klauzule abuzywne.

Po pierwsze, najpierw sąd krajowy, badając taką sprawę konkretną, musi ustalić czy mamy do czynienia z klauzulami abuzywnymi, czy też nie. Ale także zapytać konsumenta, czy godzi się na utrzymanie ochrony wynikającej z prawa europejskiego, czy też zdecydowany jest na pójście na pewne ryzyko, związane ze stwierdzeniem nieważności, z upadkiem umowy kredytowej. Niewątpliwie tutaj wola konsumenta będzie decydująca.

Jednakże Trybunał wskazał na niezwykle ważną sprawę. Na to, że sąd rozstrzygający tę sprawę, polski sąd krajowy, jest zobowiązany pouczyć, poinstruować, wyedukować konsumenta co do skutków takiego orzeczenia. Po to, aby konsument mógł z pełną świadomością taka decyzję podejmować.

Bo pamiętajmy, że skutkiem stwierdzenia nieważności umowy kredytowej jest obowiązek spłaty uzyskanych świadczeń, zwrotu nawzajem uzyskanych korzyści majątkowych.

Sędzia sprawozdawca zwracał uwagę na to, że nie w każdym przypadku wystąpienie klauzul uznanych za abuzywne, powoduje nieważność samej umowy.

‒ Nie ma tutaj żadnego automatyzmu. TSUE wskazał na zastosowanie przepisów dyspozytywnych, a takim przepisem wedle naszej oceny jest m.in. artykuł 458 par. 2, który pozwala na zastosowanie tzw. kursu średniego NBP i przewalutowania wedle tego kursu.

Ale także jest możliwość, za zgodą obu stron, zastosowania innych norm, innych przepisów polskiego prawa cywilnego. TSUE wskazał przede wszystkim to, że podstawowym celem badania sądu powinno być w zasadzie utrzymanie kontraktu, umowy, jako że to jest normalna sytuacja.

Gdy dochodzi do unieważnienia umowy, to jest sytuacja nadzwyczajna, która w zasadzie w każdym przypadku rodzi złe konsekwencje dla obu stron, także dla konsumenta.

W odniesieniu do tych przypadków kiedy dojdzie do przewalutowania, TSUE precyzyjnie odniósł się do kwestii LIBOR, czego jak się wydaje, w dotychczas zapadłych orzeczeniach sądy zdają się nie postrzegać.

‒ Niestety, pojawiały się i jeszcze pojawiają się wyroki, które sprowadzają się do przekształcenia umowy kredytowej indeksowanej lub denominowanej do waluty obcej w kredyt złotowy, z pozostawieniem indeksu LIBOR. Czyli oprocentowania według indeksu LIBOR.

W wyroku TSUE wyraźnie wskazano, że takie rozwiązanie wydaje się być nie do utrzymania, ponieważ ingeruje w główny przedmiot umowy i zniekształca tę umowę wbrew pierwotnej woli stron.

I takie hybrydowe kontrakty nie powinny mieć miejsca. Ale zdarzają się jeszcze takie wyroki.

Mam nadzieję, że linia orzecznicza, która się kształtuje wyeliminuje je w niedługiej przyszłości.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: