Fundusz Inwestycji Kapitałowych – kolejny wehikuł finansowy rządu

Gospodarka

Przemawiający Mateusz Morawiecki
Fot. KPRM

W 2019 roku ma powstać Fundusz Inwestycji Kapitałowych. Fundusz będzie miał do dyspozycji prawdopodobnie co najmniej 2 mld złotych.

#WitoldGadomski: Premier przejmując bezpośrednią kontrolę nad nowym funduszem najwyraźniej wierzy, że ręczne sterowanie i centralizacja przyniosą właściwe efekty

Rząd dysponuje kilkoma instytucjami, które umożliwiają finansowanie inwestycji poza budżetem. Od początku lat 90. działa Agencja Rozwoju Przemysłu, później powstał fundusz celowy o nazwie Fundusz Restrukturyzacji Przedsiębiorców, który gromadził 15 % środków, uzyskanych z prywatyzacji.

W 2016 roku został utworzony Polski Fundusz Rozwoju SA, w 2007 roku Fundusz Rozwoju Spółek SA. Wskazane przez rząd inwestycje finansuje też Bank Gospodarstwa Krajowego, mający specjalny status (nie jest baniem komercyjnym) oraz kilka banków komercyjnych, kontrolowanych przez Skarb Państwa.

W przyszłym roku powstanie kolejny wehikuł –  Fundusz Inwestycji Kapitałowych. Ma być zasilany odpisami od dywidend spółek, z udziałem SP oraz zwrotem pożyczek, jakie udzielają przedsiębiorstwom inne państwowe instytucje, a być może także przejmie część pieniędzy od Funduszu Reprywatyzacji, powstałego w 2000 roku. Wstępnie mówi się o 2 mld zł, jakimi będzie dysponował FIK, a może być to więcej, jeśli zdecyduje się na lewarowanie swojego kapitału – np. emisję obligacji lub zaciąganie kredytów w bankach.

FIK i nacjonalizacja?

FIK ma kupować akcje spółek giełdowych, czyli działać na rzecz nacjonalizacji. Ma także uczestniczyć w restrukturyzacji lub ratowaniu zagrożonych spółek, a także prowadzić inwestycje bezpośrednie – np. budować nowe zakłady produkcyjne. Podlegał będzie bezpośrednio premierowi i zapewne będzie służył do realizacji tzw Planu Morawieckiego.

FIK i wzrost stopy  inwestycji

W planie przewidziano nie tylko wzrost stopy inwestycji do 25 % PKB, ale także realizację konkretnych projektów, określonych jako „flagowe”, takich jak: „Batory” (stocznie, produkujące nowoczesne jednostki pływające), „Żwirko i Wigura” (produkcja dronów),  Elektromobilność  (samochody i autobusy elektryczne), Luxtorpeda 2.0 (pojazdy szynowe), Telemedycyna (usługi i produkty medyczne za pośrednictwem internetu).

Niemal 3 lata od ogłoszenia pierwszej wersji Planu Morawieckiego żaden z tych „flagowych” projektów nie został nawet rozpoczęty. Powołano wprawdzie spółkę ElektroMobility Poland (właścicielami są spółki energetyczne Skarbu Państwa), ale poza pokazaniem makiety samochodu elektrycznego, niewiele się w niej dzieje. Pomysł zbudowania w Szczecinie nowoczesnych promów, ogłoszony przed dwoma laty, nie wyszedł na razie poza same zapowiedzi. W dodatku poziom inwestycji w stosunku do PKB nie tylko nie wzrósł do założonego poziomu, ale spadł.

Jest mało prawdopodobne, by nowy wehikuł finansowy przyspieszył realizację „flagowych” projektów. Problemem nie jest brak kapitału – przy niskich obecnie stopach procentowych można go pozyskać na rynku – ale  dobrej organizacji i wiarygodnych projektów komercyjnych. Premier przejmując bezpośrednią kontrolę nad nowym funduszem najwyraźniej wierzy, że ręczne sterowanie i centralizacja przyniosą właściwe efekty.

Udostępnij artykuł: