Fundusze: jaki benchmark, taki wynik

Komentarze ekspertów

Fundusze polskich akcji stosujące jako główny składnik benchmarku WIG20, choć niemal zawsze są od niego lepsze, to statystycznie wypadają słabiej od tych, dla których stopą odniesienia jest głównie WIG.

Fundusze polskich akcji stosujące jako główny składnik benchmarku WIG20, choć niemal zawsze są od niego lepsze, to statystycznie wypadają słabiej od tych, dla których stopą odniesienia jest głównie WIG.

Dla oceny swojej efektywności fundusze inwestycyjne stosują tzw. benchmarki, czyli stopy odniesienia. Dla funduszy akcji najczęściej są to giełdowe indeksy, uzupełnianie czasem kilkuprocentowym udziałem średniej rentowności bonów czy oprocentowania depozytów bankowych. Niestety nie ma jednego odgórnie narzuconego benchmarku i dlatego każdy fundusz wyznacza własny, albo i nie wyznacza, bo nie jest to obowiązkowe. Niekiedy, za pokonanie benchmarku, zarządzające funduszem towarzystwo funduszy inwestycyjnych wypłaca sobie dodatkową premię. Tym bardziej warto więc zwrócić uwagę na ten z pozoru błahy element.

Dla mniej więcej jednej piątej funduszy zaliczanych do grona funduszy akcji polskich uniwersalnych, kluczowym składnikiem benchmarku jest WIG20, indeks obrazujący koniunkturę w grupie 20 największych i najpłynniejszych spółek notowanych na warszawskim parkiecie. Co dziesiąty w ogóle nie ma ustalonego benchmarku. W pozostałych funduszach, czyli w mniej więcej dwóch trzecich przypadków, jest to zazwyczaj - z drobnymi wyjątkami - indeks WIG, czyli wskaźnik najszerzej opisujący koniunkturę panującą na GPW.

Fundusze stosujące jako najważniejszy składnik benchmarku indeks WIG20, niemal zawsze wypadają lepiej od niego. Przykładowo, w ostatnim pełnym roku kalendarzowym, czyli w 2013, WIG20 stracił 7,05 proc., jednak wszystkie takie fundusze zanotowały dodatnią stopę zwrotu. Gorzej od WIG20 zdarzyło się wypaść po jednym funduszu w okresach ostatnich dwóch i trzech lat. Patrząc na ostatnie cztery, pięć czy dziesięć lat, znów okazuje się, że nie było funduszu, któremu nie udałoby się pobić tego indeksu.

Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja w przypadku funduszy, dla których to WIG stanowi jedyny składnik benchmarku. Tutaj na ogół większości funduszom nie udaje się pobić głównego warszawskiego indeksu. W roku 2013, czyli w stosunkowo krótkim czasie, dwie trzecie takich funduszy odnotowało stopę zwrotu większą od indeksu. Ale jest to raczej sytuacja jednorazowa, bo już w dłuższych okresach, dwóch, trzech, czterech, pięciu i dziesięciu lat, ich liczba systematycznie spada i statystycznie wskaźnik WIG udaje się przebić nie więcej niż jednej trzeciej funduszy.

Różnica w zachowaniu funduszy stosujących jako stopę odniesienia WIG20 lub WIG, bierze się stąd, że WIG do indeks dywidendowy, tzn. że dywidendy wypłacane przez spółki wchodzące w jego skład powiększają jego wartość. Natomiast WIG20 liczony jest jedynie z uwzględnieniem zmian kursów akcji. Sprawia to, że zmiany tych indeksów, zwłaszcza przyglądając się coraz dłuższym okresom, coraz bardziej się rozjeżdżają. Świadczy o tym choćby dziesięcioletnia zmiana WIG, która - licząc do o końca ubiegłego roku - przekraczała 146 proc., podczas gdy WIG20 mógł pochwalić się ledwie 52,4 proc. Trzeba przy tym pamiętać, że dywidendy powiększają wartość jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Zatem fundusze stosujące jako benchmark WIG20 są w zdecydowanie uprzywilejowanej pozycji, gdyż jest im o wiele łatwiej go pobić, bo dywidendy podbijają wartość aktywów i jednostek uczestnictwa, ale benchmarku już nie.

Wszystkie te fundusze, bez względu na to czy ich benchmarkiem jest WIG20 czy WIG, zaliczane są jednak do tej samej kategorii i gdy patrzymy na tabele z wynikami funduszy polskich akcji to porównujemy je przede wszystkim względem siebie i rynkowej średniej. Proste porównanie wyników w zestawieniu z informacją o składzie stosowanej stopy odniesienia, prowadzi do ciekawych wniosków. Okazuje się bowiem, że fundusze wykorzystujące jako benchmark WIG20, choć niemal zawsze mogą się chwalić przed klientami, że są od niego lepsze, w rzeczywistości o wiele rzadziej wypracowują stopy zwrotu wyższe niż wynosi średnia rynkowa.

Przykładowo, w roku 2013, na 53 fundusze akcji polskich uniwersalnych, 19, czyli ok. jednej trzeciej, zanotowało wynik wyższy od średniej arytmetycznej, która wyniosła 12 proc. Wśród tych 19 funduszy znalazł się tylko jeden, który jako główny składnik benchmark deklaruje WIG20. Wśród pozostałych 34 funduszy, które zarobiły w ciągu roku mniej niż wyniosła średnia, aż w dziesięciu przypadkach najważniejszym elementem stosowanej stopy odniesienia jest WIG20. Podobnie sytuacja przedstawia się i w dłuższych okresach, dwóch, trzech, czterech, pięciu i dziesięciu lat. Poniżej dla zobrazowania tematu, obszerna tabela ze stopami zwrotu funduszy akcji polskich uniwersalnych za okres pięciu ostatnich lat kalendarzowych. Z dziesięciu funduszy z WIG20 w benchmarku, pokonać średnią rynkową stopę zwrotu, wynoszącą 61,6 proc., udało się dwóm. Dodajmy, że lepiej od średniej wypadło w sumie 14 z 33 funduszy. Zatem osiem, czyli prawie połowa z 19 pozostałych funduszy, które wypadły gorzej od rynku, to były fundusze deklarujące jako główny składnik stopy odniesienia indeks WIG20.

140124.benchmark.01.550x

Nie oznacza to z automatu, że fundusz z WIG20 w benchmarku jest gorszy od takiego, który stosuje WIG. Pokazuje to zresztą poniższe zestawienie, gdzie cztery najsłabsze fundusze to takie, dla których stopą odniesienia w 100 proc. jest WIG. Niemniej, statystyki generalnie przemawiają na ich niekorzyść. Z danych historycznych wynika, że prawdopodobieństwa trafienia na fundusz akcji, który zarobi więcej niż średnia rynkowa, to mniej więcej pół na pół. Jeśli jednak zainwestuje się w fundusz z WIG20 w benchmarku, szansa na to maleje jak 1 do 10.

Bernard Waszczyk
Open Finance

Udostępnij artykuł: