Giełdy: Europa wciąż silniejsza od Ameryki

Finanse i gospodarka

Słabość euro i wciąż dobra postawa akcji na Starym Kontynencie to wciąż dominujące zjawiska na rynkach finansowych. Po tym, jak w poniedziałek wspólna waluta znalazła się na najniższym poziomie od blisko 2 miesięcy, dziś nadal nie jest w stanie odbić się od dołka. Natomiast europejskie akcje po słabszej pierwszej sesji tygodnia wracają w pobliże tegorocznego szczytu.

Kontrastuje to z zachowaniem walorów w Ameryce, których ceny przez ostatnie dni pozostają na najniższych poziomach od 2 miesięcy. W efekcie w USA można mówić o średnioterminowych sygnałach sprzedaży, których ostatecznym potwierdzeniem byłby spadek S&P 500 poniżej 1404 pkt, a w Europie symptomów trwalszego osłabienia wciąż jeszcze nie ma. Słabość amerykańskich akcji względem europejskich jest największa od marca tego roku. Nie ma ku niej powodów gospodarczych, bo choćby nawet najnowsze wskaźniki aktywności sektora usług w strefie euro i Ameryce pokazały, że koniunktura ma się lepiej za oceanem (ISM w USA spadł do 54,2 pkt, a w strefie euro do 46 pkt). Natomiast przyczyn można poszukiwać w strukturze sektorowej indeksów. Największy wpływ na zachowanie S&P 500 mają spółki technologiczne, których znaczenie w Europie jest mniejsze. Od końca października branża technologiczna straciła w USA ponad 6%. W Europie najbardziej istotne jest natomiast zachowanie firm z branż dóbr konsumpcyjnych pierwszej potrzeby oraz wydobywczych.

Zwłaszcza te ostatnie mają w tym miesiącu dobry czas. Kluczowe pytanie na dziś sprowadza się więc do oceny, czy słabość amerykańskich akcji zapowiada kłopoty dla giełd europejskich, czy jednak odporność walorów na Starym Kontynencie to znak, że przesilenie w USA jest tymczasowe.

HOME BROKER ZWRACA UWAGĘ:

Wytłumaczeniem dysproporcji w zachowaniu w tym miesiącu giełd w USA i Europie jest struktura sektorowa rynków w obu częściach świata

Szwajcarski rynek mieszkaniowy wykazuje oznaki coraz większego przegrzania koniunktury

Rynki nieruchomości

Pierwszy raz od 1991 r. UBS Swiss Real Estate Bubble Index, obrazujący skalę przewartościowania szwajcarskiego rynku nieruchomości, znalazł się w obszarze wysokiego ryzyka. Wskaźnik podniósł się w III kwartale do 1,02 pkt z 0,82 pkt w II kwartale. Odczyt powyżej 1 oznacza wysokie ryzyko. W kontekście tamtejszego rynku nieruchomości niepokoją wysokie ceny. Wpływają na nie zarówno zjawiska związane ze wzrostem populacji, ale również zainteresowanie inwestorów poszukujących bezpiecznych alternatyw w świecie niskich stóp procentowych. Opracowujący indeks bank UBS oczekuje przy tym dalszego wzrostu indeksu z uwagi na atrakcyjne warunki finansowania kupna nieruchomości. Wskazuje się przy tym na stabilność szwajcarskiej gospodarki, przyciągającej z tego powodu inwestorów zagranicznych. Istotne jest jednocześnie to, że w relacji do dochodów Szwajcarów dostępność mieszkań nie jest jeszcze zbytnio ograniczona. Szacuje się, że w III kwartale relacja dochodów gospodarstwa domowego do ceny mieszkania wynosiła 5,9 wobec rekordowych 6,8 odnotowanych w 1990 r. Ocenia się, że każdego roku do Szwajcarii migruje 50 tys. osób.

Od dewelopera

Ronson Development uruchamia dla swoich klientów autorski program finansowy „Każdy na swoim”. W programie deweloper przez rok będzie spłacał za klienta odsetki od kredytu hipotecznego, a także pokryje koszty związane z uruchomieniem i obsługą kredytu, oraz będzie opłacał czynsz. Klient ponadto dostanie przedpłaconą kartę debetową na dowolne wydatki o wartości do 7 tys. zł. Programem objęte zostały wybrane inwestycje: Verdis i Espresso na warszawskiej Woli, Sakura na Mokotowie praz osiedle Naturalis w Łomiankach. Z programu dopłat, który rozpoczął się od 29 października br. można będzie skorzystać do końca 2012 roku.

Zespół analiz
Home Broker

Udostępnij artykuł: