Globalna gospodarka negatywnie zaskakuje, rynki są spokojne. Dlaczego? Oto dwie interpretacje.

Finanse i gospodarka

Czerwiec przyniósł sporo negatywnych niespodzianek makroekonomicznych w całej globalnej gospodarce, a mimo to rynki finansowe utrzymywały się w dość błogim spokoju.

Oczywiście rynkom nie warto nadmiernie ufać, ale mimo to warto zadać pytanie, co tak na nie uspokajająco działało, skoro w realnej gospodarce nie dzieje się zbyt dobrze? Dane pokazują, że wzrost gospodarczy ewidentnie siada we wszystkich najważniejszych regionach – od USA, strefę euro, Europę Środkową i Wschodnią, po Chiny i Australię. Kryzys zadłużeniowy w strefie euro, który zagraża stabilności globalnego systemu finansowego, zaostrza się. A w tym czasie kursy walut są dość stabilne (złoty nawet się umocnił), indeksy giełdowe rosną i jedynie ceny surowców wskazują, że coś „nie trybi” w globalnej gospodarce (więcej w rozdziale Świat). Skąd zatem ten błogi spokój?

Po pierwsze, rosną nadzieje na luzowanie polityki pieniężnej w USA i strefie euro. Największe banki centralne świata na razie niechętnie luzują politykę pieniężną, ale dają wszystkim jasny sygnał, że gdyby sytuacja się pogorszyła, są gotowe działać. Widać zatem, że tzw. „Bernanke put” i „Draghi put” (put to opcja sprzedaży – banki centralne zapewniają inwestorom opcję sprzedaży aktywów poprzez dostarczanie płynności w czasie turbulencji) wciąż działają. Po drugie, wciąż żywe i do pewnego stopnia uzasadnione są nadzieje, że spowolnienie gospodarcze na świecie będzie płytkie i krótkie. To jest ten drugi możliwy powód, dla którego fala gorszych danych makroekonomicznych nie wzbudziła w inwestorach większego strachu. W ostatnich trzech latach zdarzały się już momenty zdecydowanego pogorszenia koniunktury, które okazywały się krótkotrwałe. Możliwe, że jest to kwestia statystyczna (po kryzysie z 2008 r. odsezonowanie danych może szwankować), możliwe też, że jest to po prostu cecha wychodzenia z kryzysu finansowego – wzrost jest anemiczny i narażony na krótkie dołki.

Ignacy Morawski
Główny Ekonomista
Polski Bank Przedsiębiorczości

Udostępnij artykuł: