Globalny wzrost awersji do ryzyka nie zaszkodził aukcji MF

Komentarze ekspertów

W czwartek złoty nadal pozostawał pod presją utrzymując przez długi czas okolice 4,35 na EURPLN. Dzięki zaś dalszemu odreagowywaniu na eurodolarze para USDPLN powróciła poniżej 4,0. Opublikowane dzień wcześniej minutes z grudniowego posiedzenia FOMC pokazało, że decyzja o pierwszej od dekady podwyżce stóp w USA nie była łatwa. Część członków Fed, która ostatecznie zgodziła się na podwyżkę kosztu pieniądza o 25 pb. zasygnalizowała, że nadal obawia się o procesy inflacyjne ze względu na spadki cen surowców oraz silnego dolara. Jednocześnie podkreślone zostało, iż członkowie FOMC będą teraz uważnie monitorować "postęp jaki będzie się dokonywał na polu inflacji". W reakcji na protokół Fed utwierdzający rynek w przekonaniu, że kolejne podwyżki stóp w USA mogą być wyważone, eurodolar zaczął rosnąć, w czwartek przełamując już opór na 1,094.

Wczorajsza sesja nie obfitowała w ważne publikacje makroekonomiczne. W oczekiwaniu na dane z rynku pracy z USA, impulsy nadal płynęły z giełd, gdzie utrzymujący się chaos na parkiecie w Szanghaju kładł się cieniem na wyniki w Europie. Wysoką awersję do ryzyka nadal podtrzymują niepokojące informację napływające z Chin. Tamtejszy bank centralny ponownie zaskoczył graczy, ustalając kurs juana na poziomie 6,5646 za dolara, najsłabszym od marca 2011 roku. To wzmocniło obawy o kondycję gospodarki Państwa Środka i w efekcie wywołało wahania kursów walut oraz spadki na światowych rynkach akcji. Państwo Środka oparte jest na eksporcie, więc słabsza waluta ma w ocenie władz Chin pomóc w pobudzeniu popytu na chińskie towary, co z kolei powinno prowadzić do wzrostu, bądź chociażby ustabilizowania rozwoju gospodarczego kraju.

Popołudniowe dane z USA pokazujące na przyrost w ub. tyg. liczby nowych podań o zasiłek dla bezrobotnych o 277 tys. (o 2 tys. powyżej rynkowych oczekiwań) nie zmieniły istotnie obrazu rynku głównej pary walutowej, umacniając jednak pozycję wspólnej waluty wobec dolara.

Z kolei na rynku stopy procentowej doszło podczas czwartkowej sesji do spadku rentowności obligacji skarbowych przy ciekawym przebiegu sesji. Mimo wyraźnego wzrostu awersji do ryzyka widocznego m.in. w postaci spadków cen akcji na świecie, czy deprecjacji walut na rynkach wschodzących polskie papiery skarbowe zyskały na wartości i to jeszcze przed aukcją Ministerstwa Finansów. Najwyraźniej po przecenie obligacji, do jakiej doszło na początku tego roku, tym razem inwestorzy zwrócili większą uwagę na inne efekty ostatnich zawirowań na rynkach globalnych, a mianowicie na dezinflacyjny impuls ze strony spadających cen surowców (cena ropy naftowej spadła w okolice 32 USD/b). Część z nich już się zmaterializowała w postaci niższych od oczekiwań odczytów inflacji w strefie euro i w Polsce, część z nich będzie odczuwalna w styczniu. W ten ton wpisała się również ostatnia wypowiedź A. Kaźmierczaka, który stwierdził, że “w Polsce jest możliwość poluzowania polityki pieniężnej”. Przy tak korzystnej koniunkturze na rynku MF nie miało większych trudności z uplasowaniem obligacji. Inwestorzy kupili łącznie papiery za 4,56 mld PLN przy popycie na poziomie 7,2 mld PLN (nasza prognoza: 4,5 mld PLN i 6 mld PLN). Rentowność papierów została ustalona na poziomie 2,382% (nasza prognoza: 2,42%), chociaż w dalszej części sesji wzrosła ona w okolice 2,41%.

Joanna Bachert,
Mirosław Budzicki,
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: