Gmina tylko z bankiem na poczcie

Bankowość spółdzielcza / Blogi / Maciej Małek

Kim był ostatni klient Banku Spółdzielczego w Płośnicy w przededniu jego likwidacji w czasie tzw. transformacji? − dzisiaj chyba nikt już nie pamięta. Może spłacał ratę kredytu lub przyszedł zapłacić za fakturę wystawioną przez Kółko Rolnicze, przyszedł odebrać należność za dostarczone mleko, za żywiec odstawiony do miejscowego GS-u. A może wstąpił, aby się dowiedzieć, gdzie teraz będzie załatwiał swoje finansowe sprawy?

#MaciejMałek: Dziwić może, że spółdzielcze banki same oddają − mówiąc językiem rolnika − kawał urodzajnej gleby #BankiSpółdzielcze #BankowośćSpółdzielcza #Płośnica #Samorząd

Lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku, rodzący się kapitalizm i bolesne procesy transformacji do dziś czekają na analizę. Zwłaszcza, gdy chodzi o ich społeczne, jakże często bolesne dla lokalnych społeczności skutki.

O ile nikogo wtedy nie dziwiło likwidowanie nierentownych przedsiębiorstw, to dlaczego rezygnowano tak łatwo z istotnych nie tylko gospodarczo podmiotów takich jak lokalne banki?

Płośnica bez banku

Dziś Gmina Płośnica z jej piętnastoma sołectwami położonymi w powiecie działdowskim liczy prawie 6 tys. mieszkańców. W większości to rolnicy.

Klikając w Gminny Portal Informacyjny dowiemy się że, na terenie gminy znajdują się: zakład drzewny, przedsiębiorstwo przerobu biomasy, warsztaty samochodowe, sklepy, apteka i ośrodek zdrowia, firmy budowlane i kilka pomniejszych interesów rodzinnych.

Spółdzielcy oddają pole?

Zarówno oni, jak i rolnicy − szczególnie w obecnej dobie preferencyjnych kredytów, dopłat i wielu innych instrumentów wspierających ten sektor − obracają gotówką, niekiedy dość sporą.

Gdy dodać do tego renty i emerytury, świadczenia socjalne 500 plus, zasiłki dla  bezrobotnych, to uzbiera się naprawdę sporo grosza, który przepływa przez konto Banku Pocztowego lub banków ościennych gmin − Działdowa bądź Lidzbarka, i to nie zawsze spółdzielczych.

Na stronach gminy próżno szukać informacji o tym, aby jej władze zabiegały o powstanie placówki bankowej. I trudno się temu dziwić, wszak istnieją pilniejsze potrzeby, jak chociażby te dotyczące infrastruktury.

Natomiast dziwić może, że spółdzielcze banki same oddają − mówiąc językiem rolnika − kawał urodzajnej gleby.

Bank to też zysk dla gminy

Miło byłoby zakończyć ten krótki artykuł pytaniem, kim będzie pierwszy klient nowo powstałego oddziału banku − oby spółdzielczego, w niemałej i nie najbiedniejszej gminie w Polsce jaką jest Płośnica?

Zapewne będzie to ktoś nowocześnie myślący, płacący kartą, korzystający z bankomatu i rozmawiający o kredycie nie przy okienku pocztowym, a przy stoliku ze świeżo zaparzoną kawą, jak to ma miejsce w większości tego typu placówek.

I co najważniejsze − będzie on mógł wstąpić do placówki ot tak sobie, podczas np. spaceru czy idąc do kumpla, a nie organizować wielokilometrową wyprawę.

Tylko że, jest to jak na razie, pytanie li tylko teoretyczne. Kiedy przestanie nim być? − zależeć będzie od inicjatywy włodarzy gminy i tych, którzy dostrzegą w inwestycji w bankowość lokalną opłacalny interes.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: