Gospodarcze Otwarcie Roku 2015: jaki będzie nowy rok?

Tylko u nas

Co przyniesie gospodarce nowy rok? Pod takim hasłem przebiegała pierwsza debata zorganizowana w ramach Gospodarczego Otwarcia Roku 2015. Moderował ją dziennikarz radia TOK FM Maciej Głogowski, a uczestniczyli w niej: Mieczysław Groszek - wiceprezes Związku Banków Polskich, Witold Orłowski - członek Rady Gospodarczej przy Premierze RP, Ryszard Petru - prezes Towarzystwa Ekonomistów Polskich oraz Piotr Soroczyński - główny ekonomista KUKE SA.

Czego możemy się spodziewać w najbliższych miesiącach? Otóż, według Ryszarda Petru, czarnego scenariusza. W opinii prezesa TEP pesymistyczny wariant może się sprawdzić m.in. wskutek dalszego spadku ceny ropy. – Gdyby te ceny spadały bardzo szybko spodziewałbym się poważnego kryzysu – stwierdził. 

Oprócz czynnika globalnego mamy też inne problemy, specyficzne dla Europy. To oczywiście kryzys na Ukrainie, ale również tzw. zachodni czynnik ryzyka – niepewność strefy euro, stagnacja, zniechęcanie polskich firm do inwestycji. Zdaniem Ryszarda Petru, polski rząd powinien posiadać plany alterantywne związane z tymi zagrożeniami.

Również Witold Orłowski zwrócił uwagę na wielką niepewność związaną z kryzysem rosyjsko-ukraińskim. – Czy w Rosji będzie głęboka recesja? Dzisiaj mówi się że będzie ona na poziomie 3-4 proc. Tu jest wiele niewiadomych, nie mamy na to odpowiedzi – zaznaczył prof. Orłowski, podkreślając, że dalsze pogłębianie się recesji u naszego zachodniego sąsiada to problem nie tylko dla polskiego rynku rolno-spożywczego. Przykładem może być polski przemysł z branży RTV i AGD, który również eksportuje sporo za wschodnią granicę, a nie może liczyć na analogiczne wsparcie jak rolnicy. – Na te rzeczy musimy być przygotowani, przeciwdziałać temu bardzo trudno – stwierdził członek Rady Gospodarczej przy Premierze RP.

Z pozoru będzie to rok nudny – ocenił z kolei Piotr Soroczyński. Jego zdaniem to dobrze – jeśli bowiem nie ma zbyt dynamicznych zmian w gospodarce, prowadzenie biznesu jest znacznie łatwiejsze. – Wzrost na poziomie 3 proc. jest realny, będzie oparty zarówno na racjonalnej konsumpcji, jak i na inwestycjach.

Przedstawiciel KUKE stwierdził, że najwięcej niespodzianek mogą przynieść zmiany cen ropy naftowej. – Jeżeli popatrzymy jak głęboko zmieniły się ceny paliw, to prognozowanie na tych wartościach nie będzie możliwe – ocenił. – Jeżeli jako producenci i konsumenci będziemy cieszyli się z taniego transportu, to pojawią się popyty w obszarach dotychczas nie przewidywanych (np. turystyka, przemysł chemiczny – tani surowiec). Z miesiąca na miesiąc będziemy zaskakiwani różnymi dziwnymi efektami, nad którymi trzeba przejść do porządku dziennego – dodał.

Wiceprezes ZBP Mieczysław Groszek nie zgodził się z tezą niezależności wyniku od koniunktury gospodarczej. – Powstaje coś na kształt presji na wypychanie pieniądza nawet przy niskich stopach – banki są nadpłynne. (…) Stąd płynie dobry sygnał – ocenił wiceprezes ZBP. Problemem mogą okazać się natomiast działania o charakterze regulacyjnym – zarówno na poziomie krajowym, jak i wspólnotowym. Jednym z większych kosztów, jakie cały system finansowy poniesie w najbliższym czasie, jest program ratowania SKOK-ów i wypłat dla klientów upadłych kas. Również regulacje w zakresie interchange fee nie sprzyjają innowacyjności w sektorze. Do tego dochodzą – przygotowywane przez władze wspólnotowe – trzy regulacje ograniczające w istotnym stopniu możliwość ekspansji bankowej. – Z jednej strony mamy pozytywne wnioski płynące z rynku, z gospodarki, z koniunktury, z drugiej – kwestie regulacyjne – podkreślił Mieczysław Groszek.

Czy rok 2015 na rynku pracy może przynieść cud? Witold Orłowski uważa, że problemem w tej dziedzinie jest spora ilość przedsiębiorców z rozsądku lub wręcz z konieczności. – Czy młodzi ludzie samozatrudniają się, bo faktycznie chcą stworzyć firmy, czy dlatego że nie mają innych pomysłów, innych szans na pracę – a dodatkowo chcą państwowych subsydiów dla nowych firm? Szczycimy się tym, że mamy największą liczbę przedsiębiorców w Europie, ale większość z nich jest z przymusu – stwierdził.

Ryszard Petru ocenił, że nieprawidłowości w tej dziedzinie są wynikiem zbytniego zróżnicowania pomiędzy różnymi formami zatrudnienia. – Dziś mamy następujące formy na rynku pracy: samozatrudniony, rolnik, umowy o dzieło i zlecenia, wreszcie etat – i ta ostatnia forma jest najwyżej opodatkowana – powiedział. W jego opinii taka sytuacja sprzyja migrowaniu do form najmniej kosztownych.

Jaki jest wpływ innowacyjności na polską gospodarkę? Takie pytanie zadał panelistom Jacek Wojciechowicz, przedstawiciel PKP. – Nie zgodziłbym się z dualnością ocen, że istnieją dwie rzeczywistości: dobre samopoczucie we własnym zakresie i negatywne oceny z zewnątrz. Innowacyjność mikrofirm funkcjonuje wyspowo bardzo dobrze. Jesteśmy światowym liderem w dziedzinie płatności elektronicznych – podkreślił wiceprezes ZBP. Jego zdaniem jest natomiast część kadry urzędniczej jest nastawiona antyinnowacyjnie. – Jak system podatkowy traktuje ryzyko innowacyjne? Jeśli wyjazd na targi bywa traktowany nie jako koszt podatkowy, to znaczy, że systemowo nie jesteśmy nastawieni na innowacyjność – dodał.

– Pytanie czym mierzymy innowacyjność – powiedział z kolei Witold Orłowski. Jego zdaniem, działania wspierające innowacyjność muszą być prowadzone kompleksowo – obejmując takie dziedziny, jak edukacja i wszelkie inne formy wsparcia ze strony państwa. – Musimy podjąć decyzję: albo wspieramy innowacyjność, albo dajemy miliardy na stare sektory – podkreślił.

Co zrobić, żeby zmienić mentalność urzędników? Ryszard Petru stwierdził, ze czas skończyć z wizją zmian prawnych jako panaceum na problemy gospodarcze. – W Polsce przyjęliśmy założenie, że zmiana ustawy to rozwiązanie problemu – czasami ten problem wówczas dopiero się zaczyna – ocenił.

Wiceprezez Związku Banków Polskich powiedział, ze powinniśmy zacząć od dwóch spraw. Po pierwsze – rząd musi chociażby ogłosić… datę ogłoszenia daty wejścia do strefy euro. Po drugie – musimy skonstruować pierwszy instrument długotermiowego oszczędzania. Sektor bankowy uważa, że rolę taką powinny spełnić kasy oszczędnościowo-budowlane – łączą one bowiem stymulację długoterminowego oszczędzania z zaspokajaniem potrzeb mieszkaniowych Polaków.

Fot. KIG

Karol Jerzy Mórawski

Udostępnij artykuł: