Gra w oczko, czyli Chmielewska w spodniach i bez cenzury

Bez krawata

Grzegorz Kalinowski, Fot. Rafał Bielski, Bartek Podlewski - Bakcyl Studio

Z Grzegorzem Kalinowskim autorem ksiązki „Gra w oczko” rozmawia Piotr Zajdel

#GrzegorzKalinowski: Mój Sherlock Holmes nie gra na skrzypcach, tylko na gitarze elektrycznej #Grawoczko

Piotr Zajdel – Już za kilka dni ukazuje się Twoja kolejną książka: „Gra w oczko”. Media donoszą, że to wyjątkowa opowieść faceta, który telewizję zna od podszewki i odsłania jej kulisy. Zatem czego możemy się spodziewać?

Grzegorz Kalinowski –  Może nie będę złośliwy jak Karolina Korwin-Piotrowska, bo nie będzie w mojej powieści aż tylu celebrytów na metr kwadratowy ile u niej, bo Czytelnicy trafią za kulisy stacji informacyjnej. Oczywiście będzie także trochę o futbolu, jego sponsorach, a także dziennikarzach sportowych. Piszę oczywiście, bo akcja książki będzie się rozgrywała wokół śledztwa po zabójstwie reprezentanta Polski w piłce nożnej.

Kto z kim i w co pogrywa?

Wszyscy ze wszystkimi! Walka o jak najwyższe pozycje w biznesie, mediach, polityce, prokuraturze…

Ostatnim razem jak się spotkaliśmy mówiłeś, że kończysz prace nad historią, która rozgrywa się współcześnie, taką Chmielewską w spodniach i bez cenzury. Czy tą historią jest „Gra w oczko”? A propos, do kogo tym razem puszczasz oczko?

Mam nadzieję, że taka właśnie jest „Gra w oczko”. Kryminał z elementami powieści obyczajowej, w którym swoje śledztwa prowadzą dziennikarka Joanna Becker i podkomisarz Artur Konieczny. Joannę na pewno chciałbyś poznać, to inteligentna, szykowana babka, a z Arturem mógłbyś…. zagrać. Mój Sherlock Holmes nie gra na skrzypcach, tylko na gitarze elektrycznej. Każdy dzień komentuje jakimś numerem, od Stonesów, przed Dire Straits, aż po Motorhead.

Wszystko zależy od nastroju. Dosłownie za chwilę książka idzie do druku! Jeśli Czytelnicy polubią ten rodzaj pisania, konwencję, którą zaproponowałem w „Grze w Oczko”, to jesienią powinna być kolejna współczesna powieść.

 

Wszyscy Twoi sympatycy chcieliby wiedzieć natomiast, a co tam u Kornela Strasburgera i Heńka Wcisło słychać?

Strasburger się pisze, a nawet kończy. Podkomisarz trafi w środek zbrodniczej afery dotyczącej przedwojennego, polskiego kina. Wraz ze swoją sekcją specjalną Komendy Głównej Policji Państwowej trafi do Lwowa, Borysławia, Drohobycza i Truskawia oraz… Bukaresztu! Oczywiście większość akcji rozegra się w Warszawie.

Cały czas zbieram materiały do nowej trylogii o Henryku Wciśle, alias Haasie. O nim i nie tylko, nadal będzie najważniejszy, ale będą to dzieje pewnej dość szczególnej paczki, która będzie działała na całym świecie. To będą różne gatunki, powieść przygodowa, wojenna i szpiegowska.

Kiedy możemy spodziewać się Twoich nowych wydawnictw?

Do nowej trylogii o Henryku Wciśle zabieram się zaraz po skończeniu Strasburgera, który ukaże się albo wiosną, albo po wakacjach, ale na pewno w tym roku.

Udostępnij artykuł: