Grażyna Ancyparowicz z RPP: bardzo małe szanse na ujemne stopy procentowe w Polsce

Gospodarka

Szanse na wprowadzenie w Polsce ujemnych stóp proc. są bardzo niskie, ale nie można całkowicie wykluczyć takiej możliwości – powiedziała członkini RPP Grażyna Ancyparowicz. Jej zdaniem, nie widać ryzyka ujemnej inflacji, a nawet przy negatywnym scenariuszu CPI będzie poniżej celu, ale w przedziale.

Grażyna Ancyparowicz z #RPP: szanse na wprowadzenie w Polsce ujemnych stóp proc. są bardzo niskie, ale nie można całkowicie wykluczyć takiej możliwości #StopyProcentowe

„Rada od początku była przygotowana na cykl kilku obniżek, nie mogliśmy w jednym posunięciu obniżyć stóp od razu o 140 pb., więc rozłożyliśmy to w czasie, obserwując po drodze reakcję gospodarki. Według mojej oceny stopy procentowe powinny być utrzymywane na obecnym poziomie i jeżeli nie będzie czarnego scenariusza, być może pozostaną tam, gdzie są na dłużej – w tej chwili wydaje się, że decyzje, które podjęliśmy były optymalne. Na pewno w perspektywie najbliższych tygodni prawdopodobieństwo dalszego cięcia stóp jest praktycznie zerowe, ale zobaczymy co będzie potem. Mówiąc bardziej ogólnie, z doświadczeń zachodnich wynika, że z polityki niskich stóp procentowych bardzo trudno jest się wycofać” – powiedziała Ancyparowicz.

„Nie chciałabym jeszcze bardziej obniżać stóp, ale jeżeli okaże się, że nie mamy innych instrumentów, to wszystkie opcje są na stole. Nie można hipotetycznie wykluczyć wystąpienia bardzo negatywnego scenariusza, kiedy okaże się, że cięcie stóp poniżej zera to jedyna możliwość, choć prawdopodobieństwo tej sytuacji jest bardzo niskie. Na dzień dzisiejszy nie można z całą pewnością stwierdzić, że nie będzie potrzeby wprowadzenia ujemnych stóp procentowych. Warto natomiast odnotować, że nie poruszałam na posiedzeniach Rady tej kwestii” – dodała.

Czytaj także: Eryk Łon z RPP: za kolejną obniżką stóp procentowych stały m.in. obawy przed deflacją i umocnienie złotego >>>

Rada Polityki Pieniężnej na majowym posiedzeniu obniżyła referencyjną stopę procentową o 40 pb do 0,10 proc. w skali rocznej. Stopę lombardową obniżono o 50 pb do 0,50 proc. Stopę depozytową utrzymano na poziomie 0,0 proc. Decyzja RPP zaskoczyła rynek, który nie spodziewał się zmian stóp procentowych.

Czytaj także: RPP zaskoczyła rynek kolejną obniżką stóp procentowych, są już bliskie >>>

RPP obniżyła wcześniej w marcu i kwietniu referencyjną stopę procentową w sumie o 100 pb, w krokach po 50 pb, co daje łączne luzowanie w obecnym cyklu o 140 pb.

Wsparcie dla kredytobiorców

Zdaniem Ancyparowicz konsekwencją zastoju gospodarczego i bardzo złej sytuacji na rynku pracy może być niska inflacja. Dlatego też, dodała, NBP próbuje przeciwdziałać takim scenariuszom i tworzy przestrzeń monetarną dla interwencji fiskalnych, a także obniża cenę pieniądza na rynku międzybankowym.

„Jedną z głównych intencji cięcia stóp procentowych była obniżka kosztów obsługi już zaciągniętego kredytu, by nie wystąpiło zjawisko pętli zadłużenia zarówno w firmach, jak i w gospodarstwach domowych. Nie chodzi o to, by niskimi stopami zachęcić do brania nowych kredytów na cele rozwojowe, choć jeżeli część przedsiębiorstw będzie chciało inwestować, to bardzo dobrze. Głównym celem obniżek stóp było zachęcenie banków komercyjnych, by obniżyły oprocentowanie już zaciągniętych zobowiązań. Rządowe działania pomocowe mają swoje granice i firmy, czy gospodarstwa w końcu będą musiały radzić sobie same, więc należało je wesprzeć, by zwiększyć im możliwości obsługi zaciągniętych zobowiązań” – powiedziała ekonomistka.

Czytaj także: Alior Bank: decyzje o obniżkach stóp procentowych obniżą wynik netto grupy o 116 – 133 mln zł kwartalnie >>>

„Decyzje Rady z marca i kwietnia o obniżkach stopy referencyjnej o 50 pb powodowały spadek oprocentowania kredytów gotówkowych za każdym razem o ok. 1 pkt. proc., więc gdyby teraz po raz trzeci doszło do takiej sytuacji, to w sumie koszt kredytu obniżyłby się o 2,5-3 pkt. proc. Dzięki serii obniżek stóp procentowych mamy mniej więcej taką samą cenę pieniądza na rynku międzybankowym, co oprocentowanie rocznych depozytów w bankach – zrównaliśmy cenę pieniądza niezależnie od źródła” – dodała.

RPP wskazała w komunikacie po majowym posiedzeniu, iż działania NBP ograniczają ryzyko obniżenia się inflacji poniżej celu inflacyjnego w średnim okresie oraz – poprzez pozytywny wpływ na sytuację finansową kredytobiorców – oddziałują w kierunku wzmocnienia stabilności systemu finansowego.

Czytaj także: Jak decyzje RPP o obniżkach stóp procentowych wpłyną na wynik netto grupy Pekao?

Ancyparowicz nie obawia się o stabilność systemu finansowego ze względu na niskie stopy procentowe.

„Dużo większe zagrożenie dla stabilności powstałoby przy utrzymywaniu wysokich stóp procentowych, co mogłoby skutkować znaczącym wzrostem nieuregulowanych zobowiązań i pętlą zadłużenia” – oceniła.

„Kolejna obniżka stóp procentowych nie zaszkodzi depozytom w tym sensie, że one praktycznie już w tej chwili są oprocentowane nominalnie blisko zera. Nie spodziewam się z tytułu kolejnej obniżki odpływu depozytów, ponieważ ci, którzy chcieli wycofać depozyty, już to zrobili” – dodała.

W ocenie ekonomistki obecnie należy bardzo uważnie śledzić rozwój sytuacji w sferze realnej gospodarki i to, w jaki sposób wdrożone przez NBP instrumenty wspierają kolejne rządowe programy antykryzysowe.

„Bardzo ważne jest przy tym, że rząd zamierza uruchomić program inwestycji na szeroką skalę. To jest jedyna droga, by podtrzymać przy życiu wiele gałęzi gospodarki” – dodała.

Inflacja poniżej celu

Ancyparowicz wskazała, że ostatnia decyzja Rady o cięciu stóp procentowych o 40 pb. była rozsądna, ponieważ stopy obniżono w przekonaniu, że presja inflacyjna będzie mocno przytłumiona.

„Obawiamy się, że może pojawić się sytuacja analogiczna jak w latach 2016 i 2017 r., czyli inflacja znacznie poniżej celu, choć nadal na plusie. Nie widać ryzyka, że inflacja będzie ujemna – obawiamy się raczej, że przy negatywnym scenariuszu inflacja będzie poniżej celu, ale nie poza przedziałem. Natomiast przy umiarkowanym scenariuszu inflacja mogłaby się kształtować w pobliżu celu. Musimy poczekać spokojnie do lipcowej projekcji na więcej danych, by zweryfikować te scenariusze” – powiedziała.

„Nie grozi nam natomiast stagflacja. Zjawisko stagflacji wystąpiło na przełomie lat 60. i 70. XX w. i wiązało się z ówczesnymi, specyficznymi okolicznościami w postaci końca systemu powiązania waluty z kruszcem, który trwał przez tysiące lat. Dzisiaj sytuacja jest nieporównywalna, a rynki kapitałowe i banki centralne mogą absorbować nadpłynność bez żadnych negatywnych konsekwencji dla sfery realnej. Wobec tego obawiałabym się raczej pogłębionej recesji i deflacji, aniżeli stagflacji” – dodała.

Ekonomistka poinformowała, że Radzie nie zostały jeszcze zaprezentowane scenariusze makroekonomiczne, z uwagi na utrudnione możliwości prognozowania wskaźników makro w związku z pandemią. Osobiście Ancyparowicz obawia się wystąpienia recesji także w 2021 r.

„Czekamy cierpliwie do lipca na kolejną projekcję, która będzie mogła oprzeć się na bardziej wiarygodnych odczytach wskaźników makro – powszechnie wiadomo, że przy takich zaburzeniach w gospodarce zbieranie danych jest utrudnione. W związku z tym, nie mając dokładnych liczb, działaliśmy raczej intuicyjnie, również kierując się decyzjami innych banków centralnych, niż na podstawie twardych scenariuszy, które dałyby się bronić” – powiedziała.

„Wiadomo natomiast, że siłą napędową polskiego PKB były do tej pory konsumpcja i eksport. Konsumpcja załamała się i jej odbudowa zajmie sporo czasu, a perspektywy eksportu również nie są obiecujące, z uwagi na problemy gospodarcze naszych głównych partnerów eksportowych. Na szczęście import prawdopodobnie spadnie jeszcze mocniej niż eksport, więc nie grożą nam z tego tytułu nierównowagi. Tym niemniej drugi kwartał w polskiej gospodarce będzie wyglądał dramatycznie, a mimo odmrożenia III kw. również nie będzie wyglądał dobrze. Obawiam się, że recesja w całym roku będzie dosyć głęboka, a w 2021 r. wzrost gospodarczy w Polsce również będzie na minusie. Mam nadzieję, że się mylę i uda się wyprowadzić gospodarkę na prostą” – dodała.

Mocniejszy złoty nie był argumentem?

Ostatnie decyzje Rady, zdaniem Ancyparowicz, nie były motywowane kwestiami kursowymi.

„Mimo chwilowych fluktuacji kurs złotego nadal trzyma się na poziomie, który jest optymalny w obecnych warunkach. Ostatnie decyzje Rady w żadnym wypadku nie były motywowane interwencjami kursowymi. Analitycy lubią przypisywać intencje, których większość Rady nie miała. Złoty jest bardzo stabilną walutą, należymy do krajów stosunkowo mało zadłużonych, a dług, który obecnie przyrasta, jest głównie finansowany przez inwestorów krajowych. Nie sądzę, żeby złoty miał nagle zmienić swój trend. W relacji do euro złoty prawdopodobnie będzie nadal poruszać się wokół poziomu 4,50. Złoty jest bezpieczny, a krótkookresowe wahnięcia są normalne w reżimie płynnego kursu” – powiedziała.

TLTRO w Polsce niemożliwe

Zdaniem Ancyparowicz, kluczowy obecnie jest program skupu aktywów NBP, stwarzający rządowi przestrzeń fiskalną.

„Nie sądzę przy tym, by do końca kadencji obecnej Rady była możliwość zmniejszenia bilansu NBP” – dodała.

Członkini RPP poinformowała, że wdrożenie na polskim gruncie instrumentów typu TLTRO, skonstruowanych w taki sposób, by stanowiły zachętę do nasilenia akcji kredytowej, jest niemożliwe z prawnego punktu widzenia. Dodała, że banki nie są zainteresowane kredytem wekslowym.

„Gdybyśmy chcieli wdrażać w polskich warunkach ukierunkowane instrumenty, na wzór operacji TLTRO ze strefy euro, to z prawnego punktu widzenia nie jest to w Polsce możliwe. Nie wszystkie banki mogłyby wziąć udział w mechanizmie preferencyjnym, więc z uwagi na konieczność równego traktowania wszystkich podmiotów i kwestie pomocy publicznej nie jest to instrument możliwy do zastosowania w Polsce. W związku z tym NBP nie przewiduje wprowadzenia TLTRO, a zamiast tego oferuje kredyt wekslowy” – powiedziała.

„Kredyt wekslowy natomiast na razie nie działa – do ostatniego posiedzenia Rady żaden bank nie zwrócił się do NBP z wnioskiem o jego udzielenie. Taka sytuacja może dziwić, bo kredyt wekslowy to bardzo ciekawy instrument, działa bardzo selektywnie, wydaje się atrakcyjny. Mam nadzieję, że gdy w końcu jakiś bank zdecyduje się na zastosowanie kredytu wekslowego, to kolejne pójdą w jego ślady” – dodała.

Od 10 kwietnia 2020 r. NBP udostępnia bankom możliwość pozyskania środków z banku centralnego w formie kredytu wekslowego. Instrument umożliwia bankom refinansowanie kredytów udzielonych przedsiębiorstwom sektora niefinansowego.

Ancyparowicz wskazała, że z analiz prawnych wynika, iż nie można już dalej obniżyć stopy rezerwy obowiązkowej.

W marcu RPP obniżyła stopę rezerwy obowiązkowej o 300 pb. do 0,5 proc. i ustaliła oprocentowanie środków utrzymywanych w formie rezerwy obowiązkowej na poziomie stopy referencyjnej NBP.

Udostępnij artykuł: