Grażyna Ancyparowicz z RPP: gdyby złoty nadal się umacniał, obniżka stóp procentowych konieczna

Gospodarka

Gdyby złoty nadal wykazywał tendencję do aprecjacji, obniżka stóp będzie konieczna, choć na razie taki ruch nie jest przesądzony - RPP zapozna się 13 stycznia z analizami w tej kwestii i dopiero potem będzie podejmować decyzje - powiedziała w TV Trwam członkini Rady Polityki Pieniężnej Grażyna Ancyparowicz.

Gdyby złoty nadal wykazywał tendencję do aprecjacji, obniżka stóp będzie konieczna, choć na razie taki ruch nie jest przesądzony - RPP zapozna się 13 stycznia z analizami w tej kwestii i dopiero potem będzie podejmować decyzje - powiedziała w TV Trwam członkini Rady Polityki Pieniężnej Grażyna Ancyparowicz.

Gdyby się okazało, że to (interwencja werbalna prezesa NBP - przyp. red.) jest nieskuteczne, a złoty zacznie się w sposób niebezpieczny umacniać, (...) to niestety nie mamy innego wyjścia, tylko po prostu rzeczywiście obniżyć tę presję (na aprecjację - przyp. red.).

"(...) Chociaż nie chcemy tego robić, to prawdopodobnie bylibyśmy zmuszeni do tego, by jeszcze obniżyć stopy procentowe. Na razie nie chciałabym tego przesądzać, bo - po pierwsze - wydaje się, że interwencja była skuteczna. Po drugie - czekamy na spotkanie RPP (13 stycznia - przyp. red.), gdzie dostaniemy bardzo profesjonalne materiały, które pokażą nam różne scenariusze i dopiero na tej podstawie, po głębokich analizach, podejmiemy decyzję. (...) Do tej pory uważaliśmy, że to nie będzie konieczne, ale gdyby się okazało, że złoty będzie się silnie umacniać, (...) to trzeba będzie rozważyć i taki scenariusz (obniżkę stóp - przyp. red.). Ale jak mówię: rozważyć - to nie jest rzecz przesądzona" - powiedziała Ancyparowicz.

Czytaj także: Cięcia stóp procentowych warte miliardy: 200 mln zł mniej odsetek od lokat, nawet 400 mln zł oszczędności na kredytach hipotecznych >>>

Umocnienie złotego

"Rzeczywiście obserwowaliśmy od dłuższego czasu, że złoty zaczyna niebezpiecznie szybko iść w górę w stosunku do euro. Nawet w naszych komunikatach, mniej więcej od czerwca, było sygnalizowane wyraźnie inwestorom, że to, co się dzieje ze złotym nie bardzo nam się podoba. Gdyby nie było tej interwencji, która mam nadzieję okazała się skuteczna, to trzeba by, wbrew temu co wszyscy uważaliśmy do tej pory za niekonieczne (...) jeszcze dalej obniżyć stopy procentowe. My tego na razie nie chcemy robić" - dodała.

Zdaniem Ancyparowicz, optymalny poziom kursu EUR/PLN dla polskiej gospodarki kształtuje się granicach 4,4-4,5.

W ubiegły wtorek prezes NBP Adam Glapiński, w zapowiedzi wywiadu dla Obserwatora Finansowego stwierdził, że choć obecny poziom stóp procentowych jest właściwy, to w pierwszym kwartale możliwe jest dalsze ich obniżenie.

30 grudnia, w kolejnej zapowiedzi wywiadu, Glapiński powiedział, że narastająca presja na aprecjację złotego jest bardzo niepokojąca, szkodliwa z punktu widzenia odbicia PKB i tworzy przestrzeń do ewentualnych, zdecydowanych interwencji banku centralnego.

Czytaj także: Prezes NBP: w I kwartale 2021 roku możliwe jest obniżenie stóp procentowych >>>

Pełna wersja wywiadu ma zostać opublikowana "niebawem".

Pierwszą w końcówce roku interwencję walutową - w kierunku osłabienia złotego - NBP przeprowadził 18 grudnia - PAP Biznes dowiedział się wówczas o tym nieoficjalnie w źródłach zbliżonych do banku centralnego. Fakt interwencji potwierdzili członkowie RPP, m.in. E. Łon i R. Sura.

Uczestnicy rynku spekulują, że od 18 grudnia NBP kilkukrotnie wkroczył ponownie na rynek, również w celu osłabienia PLN.

Na posiedzeniach między 17 marca a 28 maja 2020 r. Rada Polityki Pieniężnej trzykrotnie obniżyła stopę referencyjną, łącznie o 140 pb., w krokach po 50, 50 i 40 pb., do poziomu 0,10 proc.

Cel NBP

Według Ancyparowicz, poprzez preferencję dla słabszego złotego NBP nie ma na celu zwiększenia wyniku finansowego.

Ekonomistka, zapytana w TV Trwam o to, czy osłabienie złotego pod koniec roku miało na celu zwiększenie rezerw walutowych NBP, powiedziała: "To co jest wypracowane jako zysk w NBP rzeczywiście pochodzi ze spadku wartości złotego w stosunku do walut rezerwowych. (...) Natomiast z punktu widzenia budżetu państwa, nawet gdyby to był zysk rzędu 7-8 mld zł, tak jak w było w zeszłym roku (do budżetu z zysku NBP za 2019 r. trafiło w 2020 r. 7,4 mld zł - przyp. red.), to nie jest jakaś oszałamiająca suma, która spowodowałaby rewolucję w budżecie. Nie, na pewno nie była to taka przesłanka".

Czytaj także: Po co NBP chce osłabiać złotego?

Ancyparowicz wskazała w innej części rozmowy z TV Trwam, że inflacja jest pod kontrolą, prawdopodobnie "będzie wygasała" i "nie powinna przekroczyć celu inflacyjnego", mimo wzrostu cen usług, wprowadzenia opłaty cukrowej czy podwyżek cen administracyjnych.

Członkini RPP wskazała ponadto, że "recesja zacznie przechodzić w stan lekkiego ożywienia" w II poł. 2021 r.

"Nie bardzo w to wierzę, by pierwszy kwartał był dobry dla gospodarki" - dodała. 

Źródło: PAP BIZNES
Udostpnij artyku: