Grecja, Portugalia i dane makro osłabiają euro

Finanse i gospodarka

We wtorek nastąpiła polaryzacja nastrojów na giełdach i na rynku walutowym. Podczas gdy na głównej parze walutowej świata - eurodolarze - inwestorzy rozpoczęli realizację zysków z długich pozycji, zbijając jej wycenę poniżej poziomu 1,31 (dziś rano nawet do 1,3027) na europejskich parkietach dominował kolor zielony, a indeksy na Wall Street zanotowały kosmetyczne straty. Sezon publikacji wyników spółek notowanych na amerykańskiej giełdzie powoduje, że obejmuje je jeszcze okres ochronny.

Impuls idący z rynku walutowego może jednak szybko przełożyć się także na rynki kapitałowe, tym bardziej, że dane makroekonomiczne nie prezentują się już tak dobrze (wczoraj negatywnie zaskoczyły indeksy Chicago PMI i Conference Board, które spadły odpowiednio do 60,2 pkt oraz 61,1 pkt, a wg prognoz miały zanotować wzrosty). Warta zauważenia jest silna pozycja złotego, który wczoraj zyskał 3 gr względem euro, a 1 gr do dolara, wciąż oscylując wokół lokalnych maksimów. Taka pozycja polskiej waluty nie jest jednak tylko wypadkową sił rynkowych, ale także aktywności BGK, który wczoraj sprzedawał euro. W obliczu większej korekty na rynku, silnie wykupiony złoty może osłabić się o kilka lub kilkanaście groszy, w zależności od natężenia korekty na eurodolarze i giełdach.

Wczorajsza słabość notowań euro w porównaniu do zachowania giełd wynika z kolejnej odsłony europejskiego kryzysu zadłużenia. Szczyt przywódców europejskich w Brukseli nie mógł i nie rozwiązał doraźnego problemu, jakim jest brak porozumienia między greckim rządem a prywatnymi wierzycielami w sprawie redukcji zadłużenia (konsensus jest niezbędny do wypłaty kolejnej transzy pomocy i uniknięcia bankructwa Hellady 20 marca, kiedy to wykupić musi 14,5 mld EUR długu). Co prawda grecki minister finansów Evangelos Venizelos zapewnia, że rozmowy zakończone zostaną do końca tygodnia, a rynkowe plotki mówią o przygotowywaniu się prywatnych wierzycieli na akceptację kuponu o wysokości 3,6 proc. dla nowych, 30-letnich obligacji, jednak takie oczekiwania były już w zeszłym tygodniu. Tymczasem może okazać się, że wśród wierzycieli nastąpi rozłam i część z nich zgodzi się na te warunki, a część będzie dążyć do aktywacji greckich CDS-ów. Taki scenariusz odbiłby się bardzo negatywnie na wspólnej walucie.

Warto też wspomnieć o tym, że tak naprawdę cięcia budżetowe mocno nadwyrężają grecką gospodarkę, co jest problemem długoterminowym, przez który państwo to może okazać się „workiem bez dna”. W tym kontekście wspomina się też Portugalię jako kolejne państwo mające problem zarówno ze wzrostem gospodarczym, jak i z finansowaniem swoich potrzeb z już otrzymanego programu pomocowego. Nawet jeśli ostatecznie druga transza wsparcia finansowego nie będzie tam potrzebna, plotki o tym nie sprzyjają notowaniom euro. Póki co na pierwszym planie jest Grecja, której wpływ na notowania euro zależy od szybkości i jakości porozumienia w sprawie redukcji długu. Jeśli stanie się to szybko, korekta na eurodolarze będzie nieduża, w przeciwnym wypadku para ta może mocno spadać. Przy silnym pogorszeniu nastrojów polska waluta straci nawet w przypadku dalszych interwencji BGK.

Obok europejskiego kryzysu zadłużenia, w środę będą liczyły się też odczyty danych makroekonomicznych. Za nami już publikacja indeksu PMI dla przemysłu z Chin, który w styczniu wyniósł 48,8 pkt (zgodnie z prognozami). Oprócz chińskiego PMI rynek czeka jeszcze na przemysłowe indeksy PMI z Europy: między godz. 9:00 a 10:30 opublikowane zostaną wartości z Polski (prog. 50,2 pkt), Szwajcarii (prog. 51 pkt), Niemiec (prog. 50,9 pkt), Eurolandu (prog. 48,7 pkt) oraz Wielkie Brytanii (prog. 49,8 pkt). Publikacja tych danych powinna zbiec się z większą zmiennością na rynku walutowym. Później istotne będą dopiero odczyty z USA. O godz. 14:15 podany zostanie raport ADP (prog. 185 tys.) na temat wzrostu zatrudnienia, a o godz. 16:00 styczniowy indeks ISM dla przemysłu (prog. 54,5 pkt).

Żródło:
Łukasz Rozbicki
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: