Grecja znów straszy rynki

Finanse i gospodarka

Potężne spadki na giełdzie w Atenach oraz silna przecena na peryferyjnych rynkach obligacji i parkietach w całej Europie. Temat wyjścia Grecji ze strefy euro ponownie aktualny. Lokalnym zawirowaniom za oceanem nie poddają się rynku w USA. Kolejne dane wskazują na dalsze rozpędzanie się tamtejszej gospodarki.

Wydarzeniem wtorku była informacja o wzroście napięcia politycznego w Grecji. Tamtejszy premier, A. Samaras, nieoczekiwanie poprosił parlament o wcześniejsze wyznaczenie nowego prezydenta. Już w grudniu, a nie jak pierwotnie planowano w lutym. Decyzja ma być odpowiedzią na rosnącą presję ze strony opozycji, by rozpisać wcześniejsze wybory parlamentarne. Istnieje groźba, że jeśli nie uda się wyłonić nowego prezydenta, wybory ogólne będą musiały zostać przeprowadzone. Tymczasem w sondażach prowadzi skrajnie lewicowa, populistyczna partia Syriza, która głosi natychmiastowe zerwanie wynegocjowanej z tzw. troiką (Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Europejski Bank Centralny, Komisja Europejska) umowy pomocowej (bailout), czego konsekwencją będzie bankructwo i nieuchronne wyjście Grecji ze strefy euro.

Rynki bardzo gwałtownie zareagowały na niespodziewaną decyzję premiera. Główny indeks giełdy w Atenach spadł o ponad 12,5 proc. – najwięcej od załamania z 1987 r. Szczególnie silnie potaniały greckie banki. Na rynku długu dochodowość papierów z krótkiego końca krzywej przewyższyła rentowność obligacji o długim terminie zapadalności. Rentowność 3-letnich papierów skoczyła o 150 pb. do 7,90 proc., 10-latek wynosi do 7,75 proc. Na rynku walutowym póki co spokojnie. Przez całą wczorajszą sesję euro zyskiwało na wartości w relacji do dolara. Kurs EUR/USD osiągnął najwyższy poziom od czwartkowego posiedzenia EBC (1,2450). Spadki pojawiły się jednak na większości europejskich parkietów. Szczególnie mocno traciły indeksy peryferyjnych krajów regionu.

Zrealizowanie skrajnie pesymistycznego scenariusza wyjścia Grecji ze strefy euro miałoby fatalne skutki dla odradzającej się po raz wtóry europejskiej gospodarki. W takiej sytuacji niewielkie znaczenie miałoby podjęcie dodatkowych działań ze strony banku centralnego. Straty banków na greckich aktywach wymuszą konieczność dokonania ogromnych odpisów, co na długie miesiące zahamuje proces odbudowy akcji kredytowej w Europie.

Wcześniejsze wybory parlamentarne nie zostaną zwołane, jeśli uda się wyłonić nowego prezydenta. Kandydatem wysuniętym przez premiera jest były komisarz europejski S. Dimas. By zostać wybranym, pretendent potrzebuje uzyskać kwalifikowaną większość 180 głosów. Rządząca koalicja dysponuje jedynie zwykłą większością 155 parlamentarzystów. Premier liczy na poparcie deputowanych z mniejszych partii, którzy zagłosują za wysunięta przez niego kandydaturą, by uniknąć kompromitacji oraz politycznej i finansowej katastrofy w przypadku wygranej partii Syriza.

EURPLN: Złoty stabilny do euro, zyskał do dolara. EUR/PLN nie wykazuje oznak siły. Możliwe dalsze spadki notowań, nawet poniżej 4,15. Wyznaczony wcześniej docelowy obszar umocnienia złotego przed końcem roku (4,14-4,1250) nadal obowiązuje. Zagrożeniem dla scenariusza tak wyraźnej aprecjacji polskiej waluty jest grudniowe posiedzenie Fed. Zaostrzenie retoryki ze strony amerykańskiego banku centralnego może się spotkać z silną reakcją odwrotu od ryzyka.

EURUSD: Wczoraj miały miejsce najsilniejsze, jednodniowe wzrosty notowań od połowy października. Kurs dotarł do linii maksimów ustanowionych po czwartkowej konferencji prasowej M. Draghiego (1,2450), ale nie utrzymał się tak wysoko do zakończenia sesji. Dzień rozpoczyna się tuż poniżej 1,24. Wzrostowa tendencja będzie kontynuowana. Zasięg wzrostów dziś to nawet okolice 1,2450.

Damian Rosiński,
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: