Grecki plan przyjęty, euro zyskuje

Finanse i gospodarka

Najważniejszym punktem wczorajszego dnia było głosowanie w greckim parlamencie nad 5-letnim planem oszczędnościowym, którego przegłosowanie było warunkiem koniecznym nie tylko do wypłaty kolejnej, dwunastomiliardowej transzy z przyznanych już Grecji wcześniej 110 mld EUR pomocy, ale też do przyznania temu państwu jeszcze jednego pakietu, którego wartość prawdopodobnie będzie oscylować wokół 120 mld EUR.

Zgodnie z rynkowymi oczekiwaniami niepopularny społecznie plan (m. in. zawiera podwyżkę podatków, likwidację przywilejów socjalnych, zabranie wielu ulg) przeszedł – za jego poparciem głosowało 155 z 300 deputowanych. Dziś natomiast pod głosowanie zostaną poddane szczegółowe parametry przyjętego wczoraj planu. Dla rynków finansowych oznacza to, że chwilowo greckie problemy zostaną wyciszone, aczkolwiek przeważają głosy, że kolejny pakiet pomocowy tylko na kilka miesięcy zapewni Grecji finansowanie. Innym problemem jest też późniejsza realizacja przez grecki rząd założeń planu oszczędnościowego. Problemem strefy euro pozostają też inne mocno zadłużone państwa, jak Hiszpania czy Portugalia.

Obawy o efekt domina chwilowo może i zostały zażegnane, jednak trzeba się liczyć z tym, że naprawa europejskich finansów może trwać jeszcze długo. Natomiast w następnym tygodniu środek ciężkości może przesunąć się z Europy na USA, gdzie wciąż Demokraci nie mogą dogadać się z Republikanami co do podniesienia limitu zadłużenia, który obecnie wynosi 14,3 bln USD i wkrótce zostanie przekroczony. John Chambers, dyrektor zarządzający agencji S&P zagroził, że rating USA zostanie obniżony z AAA do śmieciowego D jeśli na początku sierpnia USA nie wykupią 30 mld USD zapadającego długu.

Reakcją rynku walutowego na sam efekt wczorajszego głosowania początkowo była realizacja zysków na eurodolarze i euro franku (pary te rosły jeszcze w trakcie debaty), jednak w miarę upływu czasu, a także dobrych danych z amerykańskiego rynku nieruchomości, wspólna waluta powróciła do wzrostów. Kurs EURUSD zdołał obronić poziom wsparcia na 1,4350, a następnie przebił opór na 1,4440. Obecnie testuje linię trendu spadkowego z wykresu dziennego i jeśli uda mu się ją przebić, to realnym będzie dojście do poziomu 1,47. Złotemu za to w aprecjacji pomogły nie tylko zmniejszenie awersji do ryzyka, ale też mniejsza niż oczekiwano rewizja deficytu na rachunku bieżącym w 2010 r. Prognozy mówiły o rewizji do 4,7% PKB, podczas gdy NBP podał, że było to 4,5%. Bezpośrednio po tej publikacji złoty zyskał ok. 1 gr w stosunku do euro, dolara i franka, a następnie kontynuował ten ruch. Polska waluta ma szanse kontynuować umocnienie szczególnie względem franka i dolara, natomiast kurs EURPLN ma silne wsparcie w pobliżu 3,97.

Jeśli chodzi o dane makro to w tym momencie znane są już te o indeksie PMI z Japonii oraz o sprzedaży detalicznej z Niemiec. Japoński PMI w czerwcu spadł z 51,3 do 50,7 pkt. Zdecydowanie za to rozczarowały dane z Niemiec, gdzie majowa dynamika sprzedaży detalicznej spadła o 0,8% (prog. +2,8%), a dodatkowo zrewidowano z 0,6% do 0% wartość z poprzedniego miesiąca. Euro zareagowało na dane lekkim spadkiem, dalej jednak pozostaje w pobliżu 1,45. Reakcja ta powinna być krótkoterminowa i ograniczona, a kurs EURUSD będzie zależny od kolejnych doniesień z Grecji oraz następnych danych makro.

O godz. 11:00 opublikowana zostanie natomiast wartość szacunkowa inflacji HICP za czerwiec w Eurolandzie. Prognozy mówią o jej wzroście do 2,8% r/r z 2,7% w maju. Tylko wyraźnie niższa od prognoz inflacja mogłaby być negatywną wiadomością dla euro, zważywszy, że ostatnie słowa J. C. Tricheta upewniły rynek w zbliżającej się w lipcu podwyżce stóp w strefie euro. O godz. 14:30 podane zostaną dane tygodniowe o nowych wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych z USA (prog. 419 tys. poprzednia wartość 429 tys.), a o godz. 16:00 indeks Chicago PMI za czerwiec, który obrazuje kondycje sektora wytwórczego w dobrze rozwiniętym rejonie Chicago (prog. spadku z 56,6 do 54 pkt). Szczególnie ważny będzie właśnie ten drugi odczyt – wartość niższa od prognoz jest zagrożeniem dla obserwowanej poprawy nastrojów na rynkach.

Łukasz Rozbicki

Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: