GUS: liczba ludności Polski spadła w ciągu dekady o 332 tys.; mocno wzrosła liczba osób w wieku poprodukcyjnym, a to problem dla gospodarki

Gospodarka

Liczba ludności Polski spadła w ciągu dekady o 332 tys., mocno zaś wzrosła liczba osób w wieku poprodukcyjnym - wynika ze wstępnych danych GUS Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań 2021.

Ulice Warszawy
Fot. stock.adobe.com/marsad

Liczba ludności Polski spadła w ciągu dekady o 332 tys., mocno zaś wzrosła liczba osób w wieku poprodukcyjnym - wynika ze wstępnych danych GUS Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań 2021.

Według wstępnych wyników, w Polsce 31 marca 2021 roku mieszkało 38.179,8 tys. osób. W porównaniu z wynikami Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań 2011 liczba ludności zmniejszyła się w 2021 r. o ok. 332 tys., tj. o 0,9 proc.

Wstępne wyniki spisu wskazują, że w okresie 2011-2021 miały miejsce duże zmiany w strukturze ludności według ekonomicznych grup wieku.

Z badania wynika, że zmniejszył się odsetek ludności w wieku przedprodukcyjnym – z 18,7 proc. w 2011 r. do 18,2 proc. w 2021 r., a także w wieku produkcyjnym – z 64,4 proc. w 2011 r. do 60,0 proc. w 2021 r.

Wyraźnie zwiększył się natomiast udział ludności w wieku poprodukcyjnym

GUS podaje, że wyraźnie zwiększył się natomiast udział ludności w wieku poprodukcyjnym – z 16,9 proc. do 21,8 proc., tj. o prawie 5 pkt. proc.

"Oznacza to, że w ciągu dekady przybyło ponad 1,8 miliona osób w grupie wieku 60/65 i więcej, a tym samym już ponad co 5 mieszkaniec Polski ma ponad 60 lat" - napisał GUS. 

Komentarz Mariusza Zielonki, eksperta ekonomicznego Konfederacji Lewiatan:

W marcu 2021 r. w Polsce mieszkało 38,1 mln osób, przeważały kobiety (51,5%). Co jednak ważniejsze liczba osób w wieku poprodukcyjnym, czyli według definicji urzędu statystycznego wszystkich posiadających uprawnienia emerytalne, szybko zwiększa się i w minionym roku blisko 22% ludności Polski to osoby w wieku 60/65 lat.  Jednocześnie prowadzona od 2015 r. polityka prorodzinna nie przynosi, zgodnie z zresztą z naukowymi dowodami, oczekiwanych efektów w postaci wzrostu liczby urodzonych dzieci.

Ludność zmienia się jednak w sposób nierównomierny w różnych regionach.  Zdecydowanie wygranymi są duże miasta i ich przedmieścia. Konsekwencje tego będą widoczne w wielu aspektach życia społecznego. Powoli zacznie zanikać przedsiębiorczość w mniejszych miastach, z uwagi chociażby na brak rąk do pracy lub też brak opłacalności prowadzenia biznesu. Będzie występował ograniczony dostęp do usług i kultury. Wszystko to pokazuje, że obecnie marginalizowana i spolaryzowana polityka samorządowa musi odzyskać niezależność i sprawczość, aby skutecznie aktywizować i zapobiegać emigracji wewnętrznej.

Czekająca nas depopulacja ludności będzie jednym z ważniejszych wyzwań gospodarczych, dla rządzących,  na najbliższe lata.

Konfederacja Lewiatan w ostatnim raporcie dotyczącym zwiększenia aktywizacji kobiet wskazuje na cztery możliwe drogi, które złagodziłby konsekwencje dla rynku pracy, a przez to i dla gospodarki, pogłębiającej się zapaści demograficznej. A są to: zapewnienie dostępu i opieki medycznej oraz profilaktycznej dla osób w wieku emerytalnym,  zmiana systemu dystrybucji środków w ramach programu 500+, aktywne włączenie mężczyzn w opiekę nad dziećmi i w końcu rozbudowę systemu opieki żłobkowej.

Nie jest również nowością fakt, że Polska będzie potrzebowała większej otwartości na emigrację i uzupełnianie braków w podaży pracy.

Udostępnij artykuł: