GUS: płace w firmach wzrosły w maju o 1,2 proc. rdr, ale zatrudnienie w dół, dane z rynku pracy będą się pogarszać?

Rynek pracy

Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw (w których liczba pracujących przekracza 9 osób) w maju 2020 r. wzrosło o 1,2% r/r, zaś zatrudnienie w przedsiębiorstwach spadło o 3,2% r/r, podał Główny Urząd Statystyczny

Pieniądze i praca
Fot. stock.adobe.com/sitthiphong

Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw (w których liczba pracujących przekracza 9 osób) w maju 2020 r. wzrosło o 1,2% r/r, zaś zatrudnienie w przedsiębiorstwach spadło o 3,2% r/r, podał Główny Urząd Statystyczny

Przeciętne miesięczne #wynagrodzenie (brutto) w sektorze przedsiębiorstw w maju 2020 r. wyniosło 5119,94 zł (wzrost o 1,2% r/r) #GUS #statystyki #gospodarka #przedsiębiorstwa #praca #wynagrodzenia #wynagrodzenie #RynekPracy @GUS_STAT

W ujęciu miesięcznym, przeciętne wynagrodzenie spadło o 3,1% i wyniosło 5 119,94 zł. Natomiast zatrudnienie w przedsiębiorstwach w ujęciu miesięcznym spadło o 1,4% i wyniosło 6 173,9 tys. osób, podano w komunikacie.

Czytaj także: Dynamika wynagrodzeń długo nie wróci do poziomów sprzed pandemii koronawirusa >>>

Konsensus rynkowy to 1,2% wzrostu r/r w przypadku płac i 2,6% spadku r/r w przypadku zatrudnienia.

Dalsze ograniczenie zatrudnienia

"W maju 2020 r., podobnie jak w poprzednim miesiącu, zaobserwowano dalsze ograniczenie zatrudnienia w części podmiotów, co przełożyło się na spadek przeciętnego zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw o 1,4% w porównaniu z kwietniem br., kiedy to odnotowano spadek o 2,4% i jednocześnie o 3,2% w stosunku do analogicznego okresu ub. roku. Było to wynikiem m.in. zakończenia i nie przedłużania umów terminowych (niekiedy z powodu sytuacji epidemicznej), zmniejszania wymiaru etatów a także rozwiązywania umów o pracę z pracownikami. Na spadek przeciętnego zatrudnienia wpływ miało też pobieranie przez pracowników zasiłków opiekuńczych, chorobowych, jak również przebywanie na urlopach bezpłatnych 0 co w zależności od ogólnej długości ich trwania mogło także zaważyć na sposobie ujmowania tych osób w przeciętnym zatrudnieniu i zarazem w wynagrodzeniach (metody obliczania tych zmiennych zostały opisane w objaśnieniach do formularza badania DG-1)" - czytamy w komunikacie.

Czytaj także: Zatrudnienie spada, płace rosną wolniej >>>

Spadek w porównaniu z kwietniem przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto

"W maju br., w porównaniu z kwietniem br., odnotowano dalszy spadek przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstw. Spowodowane było to m.in. tym, że jeszcze w kwietniu kontynuowano wypłacanie nagród kwartalnych, rocznych oraz premii uznaniowych (które obok wynagrodzeń zasadniczych także zaliczane są do składników wynagrodzeń), a w maju już tego typu wypłaty nie były w większości jednostek realizowane. Niezależnie od tego, w maju 2020 r. ponownie występowało także zjawisko zmniejszania wynagrodzeń pracowników oraz wypłata wynagrodzeń postojowych" - czytamy dalej.

Czytaj także: Tąpnięcie na rynku pracy? GUS podał dane. Wicepremier Emilewicz: powrót do sytuacji sprzed kryzysu zajmie dwa lata >>>

Narastająco w okresie pięciu miesięcy 2020 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku wzrosło w większości sekcji PKD - od 1,3% w sekcji "Zakwaterowanie i gastronomia" do 9,7% w sekcji "Administrowanie i działalność wspierająca", co dało ogółem wzrost w sektorze przedsiębiorstw o 4,7%. Spadek o 5,4% odnotowano w sekcji "Rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo", podał też GUS.

Ekonomiści: odbudowa zajmie dużo czasu

Dane z rynku pracy będą się stopniowo pogarszać, a jego odbudowa zajmie wiele miesięcy lub nawet lat - oceniają ekonomiści, komentujący czwartkowe dane GUS o wynagrodzeniach i zatrudnieniu za maj.

MONIKA KURTEK, GŁÓWNA EKONOMISTKA BANKU POCZTOWEGO:

"Maj był drugim z rzędu miesiącem spadku zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. Spadek ten istotnie pogłębił się w stosunku do kwietnia br. i w kolejnych miesiącach najprawdopodobniej tendencja ta utrzyma się. Na koniec br. spadek zatrudnienia przekraczać może w ujęciu rocznym 4,0 proc. Jednocześnie wyraźnie maleje dynamika wzrostu płac w sektorze firm. Po gwałtownym hamowaniu w kwietniu tempo wzrostu wynagrodzeń w maju ponownie okazało się niższe od oczekiwań rynkowych i zapewne najpóźniej w lipcu br. zobaczymy już w tej kategorii spadki.

Opublikowane dziś dane potwierdzają, że sytuacja na rynku pracy w Polsce (choć dodać należy, że w wielu innych krajach na świecie także) uległa za sprawą pandemii diametralnej zmianie. Rynek pracy niemalże z dnia na dzień przekształcił się z rynku pracownika na rynek pracodawcy. Programy pomocowe dla firm (tarcze antykryzysowe i finansowe) z całą pewnością zmniejszają falę zwolnień pracowników, niemniej jednak redukcja etatów w kwietniu o 133,6 tys., a w maju o kolejne 206,3 tys., to i tak liczby niewidziane w naszym kraju od lat.

Ostatnio podobne wielkości notowane były na początku 2003 r. Trudno oczekiwać, aby kolejne miesiące przyniosły poprawę sytuacji na rynku pracy. Gospodarka, po rozpoczętym w maju odmrażaniu, musi na nowo "odnaleźć" punkty równowagi i jednocześnie drogi do jej wzrostu. Będzie to proces na pewno wielomiesięczny, a być może nawet wieloletni".

PIOTR PIĘKOŚ, STARSZY EKONOMISTA BANKU PEKAO:

"Majowy spadek (zatrudnienia - PAP) może natomiast w większym stopniu niż kwietniowy odzwierciedlać faktyczną likwidację miejsc pracy. Po pierwsze, apogeum okrajania czasu pracy miało najpewniej miejsce jeszcze w kwietniu ze względu na całomiesięczny lockdown, więc główny wpływ tego czynnika widzieliśmy już w poprzednim miesiącu. Po drugie, w maju ze statystyk zatrudnienia odpłynęły osoby, którym wypowiedziano umowę o pracę jeszcze w marcu, lecz w kwietniu przebywały jeszcze na 1-miesięcznym wypowiedzeniu. Zweryfikują tę hipotezę publikowane w dalszej części miesiąca dane nt. liczby pracujących w sektorze przedsiębiorstw.

Trzeba też pamiętać, że prawdopodobny stopniowy powrót do pełnego wymiaru czasu pracy będzie w najbliższej przyszłości pozytywnie wpływał na dane o zatrudnieniu, łagodząc jego tendencję spadkową, która będzie jednakże kontynuowana w miarę kończenia się dłuższych okresów wypowiedzenia.

Poziom przeciętnej płacy był nadal zaniżany przez okrojone wynagrodzenia postojowe, choć najpewniej już w nieco mniejszej skali niż w kwietniu ze względu na stopniowe odblokowywanie gospodarki (m.in. w handlu czy gastronomii). Jednocześnie wielu pracowników doświadcza trwałych cięć wynagrodzeń oraz braku perspektyw podwyżek przez dłuższy okres, co sprawia, że w średnim terminie oczekujemy coraz wolniejszego tempa wzrostu płac.

Redukcjom płac sprzyja z pewnością stosunkowo duża skala chomikowania pracy, do którego zachęcają rządowe programu pomocowe. Nie wykluczamy, że dynamika płac może przejściowo spaść do poziomów ujemnych - w szczególności na początku przyszłego roku, kiedy ustanie dodatni efekt wysokiej podwyżki płacy minimalnej w 2020 r. Na razie dynamika wynagrodzeń pozostaje wyraźnie ujemna w ujęciu realnym (-1,6 proc. rdr w maju)".

EKONOMIŚCI MBANKU:

"Skala zamrożenia gospodarki w maju była mniejsza niż miesiąc wcześniej, skąd więc dalsze silne spadki zatrudnienia? Naszym zdaniem decydowały tu w dużej mierze poprzednie miesiące. Decyzje o zwalnianiu pracowników podejmowane były z końcem marca/kwietnia, sama umowa kończyła się jednak wraz z upływem okresu wypowiedzenia. To powoduje, że perspektywy przed najbliższym miesiącem również nie są optymistyczne (efekty zwolnień osób z dłuższym okresem wypowiedzenia). Dodatkowo, jak od początku pandemii, wpływ na wynik zatrudnienia miały osoby przebywające na zasiłku opiekuńczym. Wydłużenie możliwości pobierania zasiłku do końca roku szkolnego, również uprawdopodabnia słaby czerwcowy odczyt.

Perspektywy rynku pracy na najbliższe miesiące polepszają zniesione obostrzenia i otwarcie gospodarki. Zatrudnienie wciąż będzie spadać, m.in. ze względu na wspomniane okresy wypowiedzeń, ale skala spadków powinna być już mniejsza. Sprzyjają w tym również programy wsparcie zależne od utrzymania miejsc pracy (tarcza finansowa).

Spadki płac w ujęciu miesięcznym również powinny wyhamować, roczne dynamiki pozostaną jednak niskie. Słaby rynek pracy nie niesie takich samych implikacji dla konsumpcji jak w przypadku normalnej recesji, bo dochody rozporządzalne są przynajmniej częściowo kompensowane wypłatami od państwa. Ożywienie konsumpcji implikowane przez wskaźniki koniunktury jest V-kształtne. Rynek pracy nie przyjmie takiej trajektorii. Nie przyjmie jej również gospodarka. Przeobrażenia strukturalne, ostrożność w zakupach po początkowej fazie nadrabiania straconej możliwości wydatkowania implikują, że po odbudowie popytu w czerwcu poprawa wydatków konsumpcyjnych znacząco spowolni".

Źródło: ISBnews
Udostępnij artykuł: