GUS: płace w firmach wzrosły, ale zatrudnienie spadło w styczniu pierwszy raz od 2004 roku; przeciętne wynagrodzenie: 5536,8 zł

Rynek pracy

Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw (w których liczba pracujących przekracza 9 osób) w styczniu 2021 r. wzrosło o 4,8% r/r, zaś zatrudnienie w przedsiębiorstwach spadło o 2% r/r, podał Główny Urząd Statystyczny.

Stos monet na tle wykresów gospodarczych
Fot. stock.adobe.com/Guitafotostudio

Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw (w których liczba pracujących przekracza 9 osób) w styczniu 2021 r. wzrosło o 4,8% r/r, zaś zatrudnienie w przedsiębiorstwach spadło o 2% r/r, podał Główny Urząd Statystyczny.

W ujęciu miesięcznym, przeciętne wynagrodzenie spadło o 7,3% i wyniosło 5 536,8 zł. Natomiast zatrudnienie w przedsiębiorstwach w ujęciu miesięcznym spadło o 0,2% i wyniosło 6 314,1 tys. osób, podano w komunikacie.

Konsensus rynkowy to 5,1% wzrostu r/r w przypadku płac i 1,2% spadku r/r w przypadku zatrudnienia.

W styczniu 2021 r. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było niższe o 2% r/r i wyniosło 6314,1 tys., natomiast przeciętne miesięczne wynagrodzenie było wyższe o 4,8% r/r i wyniosło 5 536,8 zł (brutto).

"W styczniu 2021 r. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw nieznacznie zmniejszyło się (o 0,2%) względem notowanego miesiąc wcześniej, podczas gdy w grudniu 2020 r. w stosunku do listopada 2020 r. w niewielkim stopniu wzrosło (o 0,2%). W relacji do analogicznego okresu rok wcześniej zaobserwowano natomiast kontynuację spadku przeciętnego zatrudnienia, który w styczniu br. był nawet silniejszy niż w grudniu 2020 r (odpowiednio o 2% i o 1%). Zmiany te były wynikiem m.in. zakończenia i nieprzedłużania w styczniu 2021 r. umów terminowych (niekiedy z powodu sytuacji epidemicznej), zwolnień pracowników, odejść na emeryturę oraz opisanej powyżej weryfikacji klasy wielkości badanych jednostek zaliczanych do sektora przedsiębiorstw wraz z doborem próby jednostek średnich" - czytamy dalej.

Ekonomiści: rynek pracy zależny od pandemii

Dane z rynku pracy za styczeń pokazują, że pozostaje on i pozostanie zależny w najbliższych miesiącach od przebiegu pandemii - oceniają ekonomiści w komentarzach do środowych danych GUS o przeciętnym wynagrodzeniu i zatrudnieniu w styczniu. Podkreślają jednak, że za negatywnym zaskoczeniem jakie przyniósł odczyt dot. zatrudnienia w dużym stopniu stoi także coroczna zmiana próby badawczej.

MONIKA KURTEK, BANK POCZTOWY:

"Rynek pracy w Polsce, podobnie zresztą jak w wielu innych krajach, pozostaje pod wpływem pandemii koronawirusa. Tegoroczne styczniowe dane, po dokonanej przez GUS corocznej aktualizacji próby, na której opiera szacunki dla całego sektora przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 9 osób, odsłoniły nieco mniej optymistyczny obraz jeśli chodzi o zatrudnienie w tym sektorze. Przedłużające się zamknięcie niektórych obszarów gospodarki oraz powrót części obostrzeń z początkiem roku (jak np. ponowne zamknięcie galerii handlowych po grudniowym poluzowaniu), znalazły negatywne odzwierciedlanie w statystykach dotyczących zatrudnienia, choć GUS wskazuje, że zmiany były także wynikiem m.in. zakończenia i nieprzedłużania w styczniu 2021 r. umów terminowych, czy odejść na emeryturę. Łącznie, w styczniu br. w stosunku do grudnia 2020 r., w firmach zatrudniających przynajmniej 9 osób, ubyło 14,9 tys. miejsc pracy i jest to pierwszy spadek o tej porze roku od stycznia 2004 r.

Nie zaskoczyły natomiast styczniowe dane dotyczące płac w sektorze przedsiębiorstw. Tempo ich wzrostu, jak na warunki pandemiczne, pozostaje relatywnie wysokie (w styczniowych danych zawiera się też m.in. podwyżka płacy minimalnej o 7,7 proc.) i w kolejnych miesiącach powinno się utrzymać, a wraz z odbiciem gospodarki może zacząć przyspieszać. Problemem jest tu tylko to, że wartość nominalną płac pomniejsza inflacja i tak w styczniu realny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw wyniósł tylko 2,1 proc. rdr.

Sytuacja na rynku pracy w kolejnych miesiącach br., zwłaszcza jeśli chodzi o zatrudnienie i bezrobocie, zależeć będzie od dalszego rozwoju sytuacji epidemiologicznej. Jeśli doszłoby do powrotu obostrzeń w gospodarce, albo co gorsza ich wzmocnienia, firmy będą dalej ograniczać zatrudnianie. W przypadku odbicia gospodarczego, sytuacja z pewnością będzie się ogólnie poprawiać, choć zapewne będą takie obszary, gdzie przed tą poprawą najpierw nastąpi jeszcze pewne pogorszenie".

JAKUB RYBACKI, POLSKI INSTYTUT EKONOMICZNY:

"Bieżące dane ciężko interpretować ze względu na procedury statystyczne prowadzone przez GUS – z uwagi na zmianę panelu badanych firm nie można jednoznacznie odpowiedzieć, na ile spadek oznacza spowolnienie, a na ile to efekt zmiany badanych przedsiębiorstw, wynikający z wcześniejszych zwolnień. Dane z pełnego zbioru firm poznamy dopiero na koniec pierwszego kwartału.

Dane CEIDG oraz badania ankietowe sugerują, że sytuacja jest stabilna. Według Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej liczba zawieszanych bądź zamykanych działalności gospodarczych jest zbliżona do ubiegłego roku. Badania koniunktury PIE i BGK sugerują, że w przetwórstwie i budownictwie większy odsetek firm chce rozszerzać zatrudnienie, aniżeli je zmniejszać.

Dynamika wynagrodzeń spadła z 6,6 do 4,8 proc. Wynik jest nieco lepszy od mediany rynkowych prognoz (4,6 proc.). W bieżącym roku obserwować będziemy niższy wzrost wynagrodzeń wśród pracowników najmniej zarabiających, co jest bezpośrednio związane z mniejszą skalą podwyżki płacy minimalnej. W 2020 roku najniższe wynagrodzenie podniesiono o 15 proc., obecnie jest to 7,7 proc. Oznacza to mniejszy impuls – co także znajduje odzwierciedlenie przy przeliczeniu średniego wynagrodzenia.

Pomimo to badanie przedsiębiorstw NBP sugeruje, że dynamika wynagrodzeń pozostanie wysoka. Najprawdopodobniej będzie ona zbliżona bądź nieco wyższa w stosunku do obecnego poziomu przez resztę kwartału".

DAWID PACHUCKI, ING BANK ŚLĄSKI:

"Dane zaskoczyły na minus, zobaczyliśmy 2-procentowy spadek zatrudnienia w ujęciu rok do roku w styczniu. Rynek oczekiwał lepszego wyniku, konsensus zakładał spadek na poziomie 1,1 proc. W dużej mierze zaskoczenie jakim jest spadek większy od oczekiwanego jest wynikiem aktualizacji próby. Główny Urząd Statystyczny co roku aktualizuje próbę przedsiębiorstw i w tym roku dosyć mocno wpłynęło to na wyniki zatrudnienia. W ogóle ten spadek zatrudnienia miesiąc do miesiąca był nietypowy. GUS wskazał, że zatrudnienie spadło o ponad 14 tys. etatów. Zwykle w styczniu obserwowaliśmy niewielki wzrost zatrudnienia i tu także na pewno zadziałało zmienienie próby. Wpływ miało także przedłużenie lockdownu, zamknięcie galerii handlowych spowodowało mniejsze zatrudnienie w tym obszarze zwłaszcza jeśli chodzi o pracę tymczasową. Obserwowaliśmy też nieprzedłużanie tymczasowego zatrudnienia w grudniu, które było całkiem dobre i to skumulowało się z efektem próby, co doprowadziło do gorszego niż oczekiwano wyniku.

Ten rok będzie bogaty w zaskoczenia, spowodowane głównie zamykaniem i otwieraniem gospodarek. Jeżeli gospodarki będą się otwierać w większym stopniu, niż widzieliśmy dotychczas powinno to przynieść poprawę na rynku pracy. Niemniej jednak są ryzyka związane z tym przebiegiem pandemii i to będzie kluczowy czynnik, który będzie determinował procesy gospodarcze, również na rynku pracy. Zobaczyliśmy to w styczniu i najprawdopodobniej zobaczymy to też w lutym. W tym miesiącu otworzyliśmy galerie handlowe, muzea i część innych obszarów, tak więc lutowy odczyt powinien przynieść zaskoczenie in plus. Wczoraj jednak pan Niedzielski mówił, że przed nami być może kolejna fala pandemii. Dane z gospodarki realnej na pewno będą pochodną przebiegu pandemii w Polsce i Europie".

Źródło: ISBnews, PAP BIZNES
Udostępnij artykuł: