Hasła bardziej i mniej nośne

Andrzej Lazarowicz

Do wyborów zostało nam co prawda sporo jeszcze czasu, jednak już dziś widać, że partie zabierają się za przygotowania do nich. Pracowały ostatnio nad kondycją, a teraz zaczynają nerwowo przebierać nogami, zupełnie jak konie wprowadzane do boksów startowych. Z tym że w odróżnieniu od owych koni, wymierzają mniej lub bardziej finezyjne kopniaki przeciwnikom. Już zapowiada się walkę na spoty reklamowe; za chwilę pewnie przyjdzie czas na hasła propagandowe. W cenie będą te, które tzw. spin doktorzy uznają za najbardziej nośne.

Jako człek, co prawda upierdliwy nieco, ale na ogół ludziom życzliwy, spieszę im z pomocą. Ale żem wcale nie taki genialny, za jakiego się uważam, podpieram się hasłami stosowanymi w przeszłości. I to wcale nie takiej bliskiej, sięgam bowiem do czasów ustroju słusznie minionego. Starsi sami to zauważą, młodszym zaś podpowiadam, że niewiele się one różnią od tych już używanych, i tych, co wkrótce używane będą.

Ot, choćby takie: Budujemy Polskę silną, rządną, sprawiedliwą! Czyż nie słyszeliśmy podobnych słów z ust przedstawicieli rodzimych partii, osobliwie często jednej z nich? Albo kolejne: Dobro człowieka – nadrzędnym celem działania partii! Któraż z nich, obok SLD, nie chciałaby się pod nim podpisać? A jak pięknie brzmią słowa: Dla dobra Ojczyzny łączmy doświadczenie starszych pokoleń z energią i nowatorstwem młodzieży! Te, co prawda zawsze – i dawniej, i teraz – były przekłamane. Młodzieży w partiach tak chętnie do władzy się nie dopuszcza… Nie wspominając już o takim haśle: Pomyślność Ojczyzny sprawą ambicji i honoru każdego Polaka! Aż chciałoby się zaśpiewać: ukochany kraj, umiłowany kraj…, gdybyż jeszcze tych koszmarnie nadętych polityków w nim nie było.

A po wyborach proponuję obwiesić wszystkie billboardy plakatami z napisem: Parlamentarzyści! Wyborcy Wam zaufali. Pamiętajcie o ich postulatach! Co prawda w oryginale zamiast parlamentarzyści, było radni; ale do tych wyborów czasu, że ho, ho! Warto je powiesić, bo z reguły jest tak, że po wyborach o obietnicach politycy bardzo szybko zapominają. Rację miał Jean Rigaux (1909-1991, francuski piosenkarz), gdy mówił: Dla rządu przed wyborami drogi jest wyborca. Po wyborach drożeje wszystko inne.

Udostępnij artykuł: