Horyzonty bankowości 2012: Mobilne problemy

BANK 2012/04

Wystarczy smartfon albo zwykły telefon z dostępem do sieci. Dwa kliknięcia klawiszami, kilkucyfrowe hasło poprzedzone loginem i świat bankowości mobilnej stoi przed nami otworem. Wciąż jednak liczna grupa klientów banków, mimo możliwości sprzętowych, jak ognia unika tej formy komunikacji z nimi.

Wystarczy smartfon albo zwykły telefon z dostępem do sieci. Dwa kliknięcia klawiszami, kilkucyfrowe hasło poprzedzone loginem i świat bankowości mobilnej stoi przed nami otworem. Wciąż jednak liczna grupa klientów banków, mimo możliwości sprzętowych, jak ognia unika tej formy komunikacji z nimi.

Marcin Szypszak

Krzysztof, 34-letni biznesmen z Warszawy. Od lat, jak mówi, owładnięty magią internetu. Z zasobów sieci korzysta w domu, w pracy, w służbowej delegacji. – Nawet weekendowego wypadu za miasto nie wyobrażam sobie bez kontaktu z wirtualnym światem, o co nie raz moi najbliżsi mają do mnie pretensje – zauważa. Ale zaraz dodaje z przekąsem – to jest silniejsze ode mnie.

O Internecie jako sieci globalnej młody biznesmen mówi jak o dziejowej rewolucji. O mobilnym dostępie do sieci jak o skoku cywilizacyjnym. – Nagle to, co było dostępne tylko w domu czy w biurze, można zabrać ze sobą w najdalszy zakątek świata – tłumaczy. – Dzięki temu mogę na bieżąco kontrolować stan swoich pieniędzy. Przyznaje, że kilka lat temu przeniósł swój rachunek osobisty do banku, który jako jeden z pierwszych udostępnił swoim klientom internetowy kanał dostępu. – Później migrowałem z banku do banku, mając na uwadze także i to, co mogę zrobić ze swoimi pieniędzmi, nie wychodząc z domu. Nie wyobraża sobie dziś, że ktoś mógłby mu ograniczyć internetowy dostęp do konta. Tym bardziej że wiele operacji bankowych realizuje nie tylko z użyciem komputera stacjonarnego w biurze czy laptopa, ale i smartfona, oferującego niezwykle łatwy dostęp do zasobów sieci. W tym do konta.

– Jeszcze parę lat temu bankowcy przekonywali klientów do bankowości internetowej, a dziś wielu nie wyobraża już sobie bez niej życia – mówi Miłosz Gromski, starszy specjalista ds. komunikacji korporacyjnej ING Banku Śląskiego. – Teraz dla części osób podobną nowością jest bankowość mobilna, która, jak uważamy, z czasem również stanie się normą dla większości. Wypada mieć taką nadzieje, bo dane statystyczne nie nastrajają zbyt optymistycznie.

Strach się bać

Według badań przeprowadzonych w połowie ubiegłego roku przez instytut Homo Homini na zlecenie mBanku, z bankowości mobilnej, rozumianej jako dostęp do konta przy użyciu telefonu czy smartfona, korzysta… 3,5 proc. Polaków. Co gorsze, ponad połowa – 54,3 proc. – nigdy nie słyszała o tym, że dzisiejsza technologia daje taką możliwość. Z takim rozwiązaniem zetknął się co czwarty z ankietowanych – 25,4 proc. Trudno mu jednak powiedzieć coś więcej na ten temat. Wiedzą o bankowości mobilnej może się pochwalić 17,7 proc. badanych przez instytut, ale zdecydowana większość w tej grupie – 80,2 proc. – nigdy w praktyce nie korzystała z tego typu eksploracji usług bankowych. Co trzeci nawet nie jest zorientowany, czy bank, którego jest klientem, udostępnia taki kanał dostępu.

Przekładając procenty na konkretne liczby, łatwo stwierdzić, że za pan brat z bankowością elektroniczną jest tylko około 800 tys. Polaków. Dość regularnie logują się do swojego konta z użyciem telefonu komórkowego lub innego urządzenia mobilnego. W przeważającej części są to młodzi mieszkańcy dużych, polskich miast, dobrze wykształceni i nieźle zarabiający. – W ich przypadku korzystanie z tego typu nowinek pozwala im istnieć w środowisku, w którym się obracają – zauważa socjolog, Anna Zbikowska. – Choćby to miało być nawet nie do końca komfortowe.

– Nie ma tutaj zachęt finansowych, to bardziej nowinka lifestylowa, udogodnienie, wygodniejszy kanał dostępu – mówi, jakby na potwierdzenie, Radosław Różycki z banku BZ WBK. Użytkownicy (obecni, jak i deklarujący się jako przyszli) mobilnego kanału dostępu nie są zbyt wymagający – jak wskazują badania. Głównie liczą na to, że dzięki temu łatwiej im będzie śledzić stan gotówki na rachunku, historię zrealizowanych operacji, zlecić kolejne czy doładować telefon komórkowy.

– Dla mnie to była czarna magia – mówi bez ogródek Barbara Moss, która prowadzi niewielki sklep kosmetyczny w jednej z podwarszawskich miejscowości. – Telefon służył mi do kontaktów z najbliższymi, nawet radia nie umiałam w nim włączyć, a co dopiero obsłużyć internet. Przyznaje, że z sieci korzysta, bo musi. Najczęściej na komputerze stacjonarnym. – Ze wszystkim, co dziś umiem, stopniowo zapoznawały mnie moje dzieci – mówi. Także i one w prosty, dostępny sposób wytłumaczyły jej, jak korzystać z bankowości internetowej. – Dziś nie jest to dla mnie takie ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: