Horyzonty bankowości 2012: Rekordy to nie wszystko

BANK 2012/04

Rekordy to nie wszystko przekonuje Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich, w rozmowie z Grzegorzem Brudzińskim

Rekordy to nie wszystko przekonuje Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich, w rozmowie z Grzegorzem Brudzińskim

Osiągnięcia ubiegłego roku chyba rozwiały ostatecznie obawy o kondycję bankowości w naszym kraju?

– Oczywiście tak. Znakomite wyniki wypracowane przez sektor cieszą, ale powiedźmy to sobie jasno. Są one tylko jednym z wielu parametrów, które opisują sytuację naszej gospodarki i tego, co się dzieje w samej bankowości. Dla mnie osobiście najważniejszą kwestią jest to, czy sektor bankowy jest zdolny wspierać stabilny wzrost gospodarczy kraju i czy spełnia oczekiwania swoich klientów. I to bez względu na to, czy mówimy tu o klientach detalicznych, korporacyjnych czy też o jednostkach samorządu terytorialnego.

Tu jest właśnie mój wielki powód do dumy, że w czasach trudnych dla bankowości na świecie nam jednak udało się w Polsce utrzymać stabilny rozwój i sprostać rosnącym oczekiwaniom rynku. Rekordowe zyski sektora niewątpliwie korzystnie rzutują na ocenę sytuacji gospodarczej kraju w roku 2011, a czy mogą być jeszcze wyższe w obecnym? To trudne pytanie. Wszystkie prognozy zapowiadają niższą dynamikę PKB w tym roku i ta sytuacja wpłynie niewątpliwie na rentowność sektora. Nie znamy też odpowiedzi na skutki wielu zmian prawnych, które można określić jako…

…jako szok regulacyjny?

– Dokładnie, bo takich właśnie słów używa wielu specjalistów, którzy opisują wejście w życie rozległego pakietu legislacyjnego, który płynie zarówno od krajowego, jak i od międzynarodowego regulatora. Powinniśmy się głęboko zastanowić nad konsekwencjami poszczególnych zapisów. Bo zbyt wiele słyszmy głosów wskazujących na to, że idą zbyt daleko i zbyt mocno ograniczają możliwości finansowania rozwoju gospodarki. Proszę pamiętać, że mamy tu do czynienia z ograniczeniami zarówno o charakterze jakościowym, jak i ilościowym. W dodatku ta sytuacja zbiega się w czasie z rosnącymi obciążeniami podatkowymi czy parapodatkowymi.

Jeśli zatem możliwości oferowania niektórych produktów będą mniejsze, a jednocześnie spodziewany jest wzrost obciążeń dla sektora, to ta sytuacja nie pozostanie bez wpływu na jego wynik. To powinniśmy mieć na uwadze, gdy zastanawiamy się, co przyniesie nie tylko obecny rok, ale i kolejne lata. Powinni o tym pamiętać sami bankowcy, klienci banków oraz regulatorzy. Jeśli okazałoby się, że wdrożone na polskim rynku regulacje są zbyt daleko idące ze szkodą dla gospodarki, to nie powinni zwlekać z ich modyfikacją. Wierzę, że tak będzie i to pozwala mi z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Mówimy o Rekomendacji T i nowelizacji dotyczącej rynku kredytów hipotecznych?

– To są ważne dla branży nowelizacje, ale nie wyczerpują one listy spraw, nad którymi musimy się pochylić. Do nich należy dopisać zapisy dotyczące kredytowania małych i średnich przedsiębiorstw, które wiążą się z regulacjami unijnymi. I docieramy w tym miejscu do standardów trzeciej umowy bazylejskiej, która ma być stopniowo wdrażana od przyszłego roku. Przypomnę tylko w wielkim skrócie, że oznacza ona dodatkowe wymogi kapitałowe, określa zasady zarządzania płynnością w grupach bankowych działających transgranicznie i obniża stopień wykorzystania dźwigni finansowej. Te wszystkie elementy razem zebrane mogą prowadzić w scenariuszu pesymistycznym do obniżenia akcji kredytowej w naszym kraju. Należy przy tym pamiętać o strukturze pasywów polskiego sektora bankowego, gdzie dominują depozyty krótkoterminowe z pokaźnym udziałem linii kredytowych od zagranicznych banków matek. Może zatem napotkać poważne przeszkody w finansowaniu projektów długoterminowych. Nie mamy już zatem wiele czasu na dostosowanie się.

Rok 2012 musimy wykorzystać na niezbędne działania zmierzające do rozwijania w naszym społeczeństwie skłonności do oszczędzania na cele emerytalno-mieszkaniowe, zdrowotne i edukacyjne. A z drugiej strony na budowę instrumentarium sprzyjającego wydłużeniu terminów zapadalności instrumentów finansowych oraz wykorzystaniu innych instrumentów finansowania firm.

Regulator unijny z jednej strony nakłada obostrzenie na kredytowanie sektora MŚP, podczas gdy inne instytucje wspólnoty wiążą z tym sektorem nadzieje na ożywienie gospodarcze. Czy nie ma tu sprzeczności?

– To jest wycinek szerszego problemu. Regulator unijny działa w bardzo zróżnicowanym środowisku. Unia Europejska skupia zarówno kraje, gdzie można mówić o nadmiernym ubankowieniu, jak i te, w przypadku których potencjał sektora bankowego w relacji do potrzeb gospodarki jest zbyt mały. Proszę zwrócić uwagę, jak wielkie dzielą je różnice, gdy porównujemy aktywa sektora do rozmiarów PKB w poszczególnych krajach. To siłą rzeczy powoduje, że te same regulacje w różnych częściach Wspólnoty przynoszą zgoła odmienne efekty. Dlatego tak ważne jest, aby za każdym razem zastanowić się, jak one oddziałują na gospodarkę w poszczególnych krajach.

W przypadku nowych krajów wspólnoty, takich jak Polska, dochodzi jeszcze jedno wyzwanie dla unijnych instytucji. Bowiem tu większość aktywów sektora bankowego należy do inwestorów zagranicznych, którzy wywodzą się często z krajów starej Unii. Może zatem instrumentarium dopasowane do banków matek w krajach macierzystych oddziaływać przez to negatywnie na sytuację ich banków zależnych w krajach goszczących. Regulatorzy w krajach macierzystych zagranicznych central poddani presji politycznej swojego otoczenia skłonni kierować się ich sytuacją, a nie położeniem banków córek i potrzebami krajów ich goszczących.

Musimy brać taki scenariusz pod uwagę, mimo że znacznie lepsza sytuacja banków w krajach goszczących niż w macierzystych sugerowałaby inny rozkład akcentów. Widzę tu ogromną rolę dla Unii, Komisji oraz Parlamentu Europejskiego, aby zadbały o sprawiedliwe wyważenie argumentów wszystkich stron. Tak, aby lekarstwo stosowane w ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: