HORYZONTY BANKOWOŚCI 2016: Etyka rozeszła się z codziennością

BANK 2016/07-08

Z prof. Paulem H. Dembinskim z Uniwersytetu we Fryburgu założycielem i dyrektorem Obserwatorium Finansów w Szwajcarii rozmawiali Przemysław Barbrich i Jan Osiecki.

Z prof. Paulem H. Dembinskim z Uniwersytetu we Fryburgu założycielem i dyrektorem Obserwatorium Finansów w Szwajcarii rozmawiali Przemysław Barbrich i Jan Osiecki.

Panie profesorze, czy kryzys finansowy wziął się z kryzysu wartości?

- Według analiz, które prowadzimy od pewnego czasu dla Observatoire de la finance wydaje się, że kryzys wartości jest jedną z przyczyn kryzysu finansowo-ekonomicznego. Czy jest jego najważniejszą przyczyną, tego nie jestem pewien, bo na wybuch kryzysu nałożyła się dodatkowo pewna ilość przyczyn typu technicznego, politycznego itp. Jednak zachwianie się wartości jest ważnym elementem wśród przyczyn kryzysu, który zaczyna być dziś kryzysem nie tylko finansowym, ale wręcz systemowym.

Jest pan wiceprzewodniczącym jury polskiej edycji konkursu Etyka w finansach

- Nagroda Robina Cosgrove. Nie ma pan wrażenia, że kiedy rozmawia się ze zwykłymi ludźmi o etyce w finansach, oni uśmiechają się w sposób, który delikatnie można określić jako cyniczny. A zaraz potem pada pytanie: "gdzie etyka, a gdzie finanse?!"

- I to jest jeden z powodów, dla których powstał ten konkurs, a jego pierwsza edycja odbyła się jeszcze przed ostatnim światowym kryzysem. Źródła tego konkursu to efekt przemyśleń młodego angielskiego bankiera, który na przełomie 2003 i 2004 r. powiedział, że jeśli świat finansów będzie dalej ewoluował w ten sposób, to dojdziemy do katastrofy. Niestety, niedługo potem Robin Cosgrove zginął w górach, ale okazało się że jego słowa były prorocze.

Chodzi o triadę: banki, finanse i etyka.

- Tak, bo finanse są przede wszystkim usługą, zatem jeśli pojawia sie ryzyko, że bankowcy zapomną o tym, kim jest klient, czego potrzebuje, nie będą wiedzieli, co to znaczy działać w sposób spójny z tym, czego klient oczekuje itp. - to wtedy powstaje rozjazd. Nie chcę powiedzieć, że on funkcjonował przez ostatnich 30 lat, ale jego elementy na pewno powstały i nagrodziły się w ciągu ostatnich trzech dekad. Tego rodzaju konkursy i działania mogą przeciwdziałać temu rozjazdowi, który ma swoje korzenie prawdopodobnie w sposobie nauki - zarówno na uniwersytetach, jak i pomijaniu ich podczas praktyk zawodowych. Dziś te sprawy się zmieniają, ale jeszcze 10-15 lat temu wydawało się, że rozwiązania techniczne spowodowały w pewnym sensie porzucenie kwestii wartości.

Panie profesorze, kiedy mówi się o finansach, zazwyczaj pada słowo "chciwość" - czy ona może być etyczna?

- Nie, chciwość sama w sobie, według wszystkich moralistów, jest przywarą. Jednak jeszcze do niedawna chciwość w pewien sposób była kontrolowana, czy to przez różnego rodzaju zachowania społeczne, czy to zachowania indywidualne, a także zachowania profesjonalne.

To co się stało, że ona się pojawiła?

- Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku powstało przekonanie, że chciwość puszczona na żywioł buduje porządek społeczny.

Skąd to się wzięło?

- To był czas takiej euforii finansów, że dochodzono do wniosku, iż kwestie etyczne można zostawić na boku. Uznano, że pojawiły się techniki finansowe, które nie tylko pozwalają się bogacić, ale również ulepszać świat. To nie była tylko chciwość. Proszę sobie przypomnieć, że słynne zdanie z filmu Wall Street brzmiało: "Chodzi o to, panie i panowie, że chciwość - z braku lepszego określenia - jest dobra. Chciwość jest słuszna. Chciwość jest skuteczna. Chciwość oczyszcza, chwyta istotę ducha ewolucji. Chciwość w każdej formie: chciwość życia, pieniędzy, miłości, wiedzy odznaczyła się rozwojem ludzkości. I chciwość, zapamiętajcie sobie, nie tylko ocali "Tedlar Paper", ale też inną niesprawną firmę, która nazywa się US".

Chciwość została uznana za cechę dobrą?

- Tak, to było rozgrzeszenie, bo przecież uznano, że chciwość jest dobra nie tylko dla jednej osoby, ale przynosi korzyści wszystkim. Dopiero ostatni kryzys pomógł w tym, aby nabrać trochę dystansu do tego stwierdzenia i zobaczyć, że w tym wszystkim mocno się zagalopowaliśmy.

Jesteśmy świadkami rewolucji technologicznej w bankowości. Patrząc na współczesne finanse, już na pierwszy rzut oka widać, że to maszyny decydują o większości spraw. Czy one mogą być etyczne?

- To ważne pytanie, które stawia się nie tylko przy okazji wykorzystania wojskowym dronów do "eliminacji celów", jak nazywa sie zabijanie ludzi znajdujących się setki kilometrów od operatorów tych maszyn, ale także przy High Frequency Trading, czyli technice inwestowania na giełdzie, w której wykorzystuje się komputery tak zaprogramowane, aby same decydowały o transakcji. Pod względem etyczności ta kwestia nie jest dzisiaj rozwiązana. Sam nie jestem zawodowym etykiem, ale wydaje mi się, że ogromna odpowiedzialność jest nie tylko po stronie tych, którzy programują te maszyny, ale także ich użytkowników. Na pewno maszyna, przynajmniej w obecnych czasach, nie będzie podpisywała kodeksu etycznego.

Nie czuje się pan ustawiony w roli listka figowego? Świat finansów zaczął zwracać baczniejszą uwagę na kwestie etyczne dopiero wtedy, gdy kryzys już się wydarzył. Od tego momentu wręcz zaczęło wypadać mówić, że będzie się starać, organizować konkursy itp.

- Przyjmuję z pokorą ten argument. Jednak wydaje mi się, że zarówno w świecie finansów, jak i poza nim, są ludzie, którzy biorą na serio tę ideę, że kwestie etyczne rozeszły się z codziennością osób zajmującymi się finansami. Dlatego teraz to musi się zejść w praktyce, w nauce i sposobie projektowania oraz sprzedaży produktów bankowych.

Da się w ciągu najbliższych lat stworzyć taki model, dzięki któremu zaczniemy wychodzić z tego złego świata w takim kierunku, by wszystkie działania sektora finansowego były naprawdę etyczne?

- Długa lista różnego rodzaju skandali pokazała, że kultura przedsiębiorstwa jest sprawą fundamentalną dla jego istnienia. Nie zastąpią jej żadne regulacje czysto techniczne czy finansowe. Jeśli nie ma odpowiedniego podejścia do wartości, które są wspólne dla całej grupy, to bardzo łatwo wpaść w pułapkę braku etyki, również z punktu widzenia zarządu czy top managementu. Nawet z punktu widzenia ograniczania ryzyka, to nowe spojrzenia na kwestię kultury przedsiębiorstwa, takiej która bierze pod uwagę wartości współpracowników, jest bardzo ważne.

Czy da się skutecznie oczyścić sektor finansowy ze złych nawyków, jeśli jednocześnie w mediach mamy modę na antyfinansowość, antybankowość?

- To nie jest tylko specyfika Polski, ale niestety zjawisko powszechnie występujące. Problem polega na tym, że finanse były, są i będą podstawowym filarem współczesnej gospodarki. Dlatego pytanie brzmi: co należy zrobić, żeby działalność, techniki, zasoby - rzeczywiście służyły jeśli nie całemu dobru wspólnemu, to przynajmniej potrzebom społeczeństwa. To jest pytanie z etyki, które występuje zarówno na poziomie makro, czyli rozwiązaniach systemowych, które przyjmuje się w danym kraju czy momencie historycznym, ale także na poziomie mezo, czyli kwestii kultury przedsiębiorstw. Nie wolno również zapominać o poziomie mikro, czyli moim lub panów. Chodzi o to, co robię codziennie, będąc na danym stanowisku, w danym miejscu, czy będąc odpowiedzialny za taki i taki segment funkcjonowania. Etyka to nie jest rzecz, którą da sie załatwić dwoma konferencjami czy pięcioma konkursami. To proces, który trzeba utrzymać przy życiu, dbać o niego, cały czas.

Czy polska bankowość Anno Domini 2016 jest etyczna?

- Nie do mnie należy osąd w tej kwestii. Jednak widzę, że na pewno od tych 5-6 lat, a więc od kiedy współpracujemy ze Związkiem Banków Polskich, jeśli chodzi o konkurs etyki w finansach, ta sprawa staje się ważnym tematem dla sektora. Etyka staje sie tematem dyskusji nie tylko wewnątrz ZBP, ale również w bankach. Czy polska bankowość jest bardziej etyczna niż szwajcarska, holenderska czy amerykańska, trudno mi powiedzieć. Mam jednak nadzieję, że nie jest mniej etyczna.

 

Udostępnij artykuł: