Huśtawka na Wall Street i rynku surowców

Komentarze ekspertów

Choć ostatnie tygodnie przyzwyczaiły inwestorów do zwiększonej zmienności, wczoraj była ona wyjątkowo duża, zarówno pod względem kierunku, jak i skali. Można ją było obserwować zarówno na amerykańskim parkiecie, jak i na giełdach towarowych. Patrząc na poranne notowania głównych towarów, można mieć pewność, że dziś czeka nas kolejna porcja emocji.

Choć ostatnie tygodnie przyzwyczaiły inwestorów do zwiększonej zmienności, wczoraj była ona wyjątkowo duża, zarówno pod względem kierunku, jak i skali. Można ją było obserwować zarówno na amerykańskim parkiecie, jak i na giełdach towarowych. Patrząc na poranne notowania głównych towarów, można mieć pewność, że dziś czeka nas kolejna porcja emocji.

Wczoraj ważnych danych makroekonomicznych było jak na lekarstwo, jeśli nie liczyć danych z Chin, które zresztą zostały raczej zignorowane. Mimo to, ruch na rynkach był spory. Po neutralnym starcie, notowania amerykańskiej ropy WTI zbliżyły się do 44 dolarów za baryłkę, zniżkując o 3,4 proc. i wyraźnie zanosiło się na panikę. Zamiast niej pojawiło się jednak dynamiczne odreagowanie, w wyniku którego wieczorem ceny podskoczyły do 46,8 dolarów, a więc licząc od dziennego minimum, o niemal 6 proc. Niemało strachu napędziły inwestorom także notowania europejskiego surowca typu Brent, zniżkując przed południem o ponad 4 proc., by pod koniec dnia wrócić do punktu wyjścia. Bardzo nerwowo zrobiło się także na rynku miedzi. Kontrakty na ten metal zniżkowały przez cały dzień, tracąc wieczorem 5 proc. i osiągając poziom najniższy od lipca 2009 r.

Mocnych wrażeń nie brakowało także na Wall Street. S&P500 zaczął dzień skokiem o 1,4 proc., jednak po niecałych dwóch godzinach niedźwiedzie zaczęły zdecydowanie przeważać, sprowadzając indeks na moment prawie 1 proc. pod kreskę, niebezpiecznie blisko psychologicznej bariery 2000 punktów. Dzienna zmienność sięgnęła prawie 50 punktów. Ostatecznie S&P500 stracił 0,26 proc. i nie sposób przewidzieć, jak może się zachować się dziś.

Swoim rytmem, dyktowanym przez byki, poruszały się główne indeksy europejskie, nie przejmując się zupełnie sytuacją na rynku surowców, czekając najwyraźniej z ufnością na przyszłotygodniowe posiedzenie EBC. CAC40 i DAX zakończyły dzień zwyżkami po 1,5-1,6 proc. Tym samym wskaźnik we Frankfurcie zyskał od 6 stycznia już 5 proc., a od dołka z połowy grudnia ubiegłego roku 6,5 proc.

Na naszym rynku mieliśmy wyraźne zróżnicowanie sytuacji, w zależności od segmentu. WIG20 wiernie naśladował główne indeksy i dorównywał im skalą zwyżki. Zniwelował jednocześnie niemal połowę straty, poniesionej w czasie grudniowej fali spadków. sWIG80 zyskał co prawda jedynie 0,7 proc., ale warto zwrócić uwagę, że od połowy grudnia znajduje się w trendzie wzrostowym. O prawie 0,5 proc. w dół poszedł natomiast mWIG40, trzymając się pod kreską przez cały dzień.

Poranek przynosi sięgające niemal 2 proc. spadki notowań ropy naftowej i kolejną ponad 4 proc. zniżkę kontraktów na miedź. Na minusach znajduje się większość indeksów azjatyckich, z tracącym 1,7 proc. Nikkei na czele. Po 0,7 proc. w dół idą kontakty terminowe na główne indeksy amerykańskie i europejskie. Zapowiada się więc bardzo nerwowy dzień.

W popołudniowej i wieczornej części handlu wpływ na rynki będą mieć informacje ze Stanów Zjednoczonych. Najpierw poznamy dane dotyczące sprzedaży detalicznej, zaś dzień zakończy publikacja raportu Fed o stanie gospodarki. Nie ulega jednak wątpliwości, że o sytuacji przesądzą wydarzenia rozgrywające się na rynku surowców.

Roman Przasnyski
analityk niezależny

Udostępnij artykuł: