Huśtawka nastrojów na rynkach trwa w najlepsze

Finanse i gospodarka

W czwartek inwestorzy wzięli głęboki oddech i starali się na nowo poszeregować informacje, którymi zostali zasypani od początku tygodnia, czego efektem była w miarę spokojna sesja. Po tym jak w środę nasiliła się presja na porzucanie ryzykownych aktywów można było mieć poważne obawy, iż na rynkach rozkręca się kolejna spirala paniki. Stało się inaczej, a inwestorzy zaczęli powoli szukać okazji inwestycyjnych w przecenionych walorach. Wydaje się, że silne wahania rynkowe, raz w jedną, raz to w drugą stronę, staną się wizytówką w pełnym niepewności roku 2012.

W czwartek inwestorzy wzięli głęboki oddech i starali się na nowo poszeregować informacje, którymi zostali zasypani od początku tygodnia, czego efektem była w miarę spokojna sesja. Po tym jak w środę nasiliła się presja na porzucanie ryzykownych aktywów można było mieć poważne obawy, iż na rynkach rozkręca się kolejna spirala paniki. Stało się inaczej, a inwestorzy zaczęli powoli szukać okazji inwestycyjnych w przecenionych walorach. Wydaje się, że silne wahania rynkowe, raz w jedną, raz to w drugą stronę, staną się wizytówką w pełnym niepewności roku 2012.

Niepokój budzi wciąż polityczne zamieszanie w Grecji. Trzecią (i ostatnią) próbę uformowania rządu podejmuje Evangelos Venizelos, lider partii PASOK. Wcześniej zadaniu nie sprostali zwycięzca wyborów Antonis Samaras z Nowej Demokracji oraz przywódca Syrizy Alexis Tsipras. Dziś o 10:00 Venizelos spotyka się z Samarasem i najprawdopodobniej jest to ostatnia szansa na zawiązanie koalicji. Przed wyborami to właśnie te dwie partie rządziły w państwie i ich liderzy pisemnie zadeklarowali się przed Unią Europejską, że będą realizować plan oszczędnościowy wynikający z umowy pomocy finansowej. W zasadzie tylko te dwa stronnictwa gwarantują, że Grecja będzie kontynuować zaciskanie pasa, będzie spełniać wymogi do otrzymania kolejnych transzy pożyczki i nie zostanie wyrzucona ze strefy euro. Dlatego też, jeśli dzisiejsze rozmowy nie przyniosą zadowalającego rezultatu, będzie to raczej oznaczać rozpisanie nowych wyborów i pat polityczny potrwa do połowy czerwca. A to tylko przedłuży okres nerwowości, jaki panuje na rynkach finansowych.

Wczoraj pozytywne sygnały napłynęły z Hiszpanii, gdzie państwo za 4,5 mld euro przejęło udziały w czwartym pożyczkodawcy kraju - Bankia. To, że hiszpański sektor bankowy wymaga kapitałowego wsparcia bynajmniej nie jest dobrą wiadomością, ale nie jest to też nowość dla inwestorów. Dlatego przeważającą reakcję jest zadowolenie, że rząd zdaje sobie sprawę z powagi problemu i przystępuje do ratowania systemu. Dziś premier Hiszpanii Mariano Rajoy ma przedstawić plan dalszych działań na rzecz oczyszczenia banków z aktywów powiązanych z rynkiem nieruchomości. W grę wchodzi utworzenie tzw., "złego banku", który przejmie kredyty i pożyczki o wątpliwej szansie spłaty, których łączna wartość według szacunków Banku Hiszpanii sięga obecnie 184 mld euro. Rząd planuje także nakazanie bankom zwiększenia rezerw na pozostałe kredyty, co może wymagać od banków znalezienie do 30 mld euro. Odciążenie bankowych bilansów z problematycznych aktywów powinno poprawić zaufanie do sektora pośród zagranicznych inwestorów. W czwartek giełda w Madrycie była jedną z silniejszych, a wzrostom przewodziły dwa największe banki kraju - Banco Santander oraz BBVA. Z drugiej strony, straty z tytułu złych kredytów powiększą deficyt budżetu państwa, co może negatywnie odbić się na wycenie rządowego długu. Zapowiadają się trudne miesiące dla Hiszpanii.

Piątkowe notowania raczej nie będą należeć do spokojniejszych, a dodatkowe powody do nerwowości jeszcze wczoraj dostarczył amerykański bank JPMorgan Chase & Co, który poinformował, że poniósł stratę w wysokości co najmniej 2 mld dolarów z tytułu nietrafionych transakcji hedgingowych. Głównym pytaniem pozostaje, czy podobnych doniesień można oczekiwać od innych banków. Dokapitalizowanie amerykańskiego sektora bankowego już od dawna nie było rozważane przez inwestorów, co tylko podsyca rynkowe niepokoje. Pewne pozostaje jedno - ten tydzień nie zakończy się w dobrych nastrojach.

Konrad Białas
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: