Ile dla Polski z unijnego funduszu naprawczego i na jakich zasadach?

Gospodarka

euro, unia europejska, polska
Fot. stock.adobe.com/ studio v-zwoelf

Ursula von der Leyen proponuje zmianę funkcjonowania finansów Unii Europejskiej. Ta propozycja wymaga trudnych negocjacji - pisze Witold Gadomski.

#WitoldGadomski: Dotacje będą przeznaczane między innymi na inwestycje w zieloną gospodarkę, powróci też zapewne sprawa ich powiązania z przestrzeganiem praworządności

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wezwała do zmiany zasad funkcjonowania finansów Unii Europejskiej tak, by możliwe było zwiększenie dochodów własnych Unii oraz zaciąganie pożyczek na rynkach kapitałowych.

Zadłużenie na 30 lat

Zmiany te prowadziłyby do utworzenie funduszu naprawczego w wysokości 750 mld euro,  z czego 500 mld euro zostałaby rozdysponowana w postaci bezzwrotnych dotacji dla krajów najbardziej dotkniętych kryzysem koronowirusa, a 250 mld w postaci pożyczek.

Fundusz byłby uzupełnieniem  perspektywy budżetowej na lata 2021-2027, na którą Ursula von der Leyen proponuje wydanie 1,1 bln euro.

Zaciągnięty przez Unię Europejską dług miałby być spłacony w ciągu 30 lat  ze składek członków Unii oraz z  nowych podatków.

Co opodatkować?

Proponuje się podatek od odpadów z tworzyw sztucznych oraz podatek od globalnych firm cyfrowych, działających na wspólnym unijnym rynku takich jak Facebook i Google,.

Komisja przejęłaby też część dochodów ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2.  Podatkiem węglowym obciążone byłyby też towary importowane do Unii, jeżeli ich wytwarzanie wiąże się z emisją gazów cieplarnianych.

Propozycje przewodniczącej Komisji Europejskiej zostały pozytywnie przyjęte przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona, a entuzjastycznie przez przywódców Europy Południowej – Włoch, Hiszpanii i Portugalii, a także przez polskiego premiera.

Zgodnie z zaproponowanym przez Komisję Europejską algorytmem, największymi beneficjentami funduszu byłyby: Włochy, Hiszpania, Polska, Grecja i Rumunia.

Konieczne zielone inwestycje

Aby uzyskać dostęp do funduszy kraje członkowskie będą musiały przedłożyć plany reform gospodarczych i uzdrowienia gospodarki po pandemii. Dotacje będą przeznaczane między innymi na inwestycje w zieloną gospodarkę. Powróci też zapewne sprawa powiązania dotacji z przestrzeganiem praworządności. 

Kanclerz Niemiec Angela Merkel stwierdziła, że plan Ursuli von der Leyen trzeba przeanalizować. Pani kanclerz wraz z prezydentem Francji zaproponowała przed kilku dniami  mniej ambitny fundusz naprawczy w kwocie 500 mld euro.

Cztery kraje – Austria, Holandia, Dania i Szwecja – nazywane „oszczędną czwórką” już wyraziły zastrzeżenia do planu przewodniczącej KE. Sprzeciwiają się zwłaszcza przeznaczaniu większości funduszu naprawczego na dotacje.

– Stanowiska różnych krajów są odmienne, a program wymaga jednomyślnego poparcia. Negocjacje wymagają czasu. Trudno sobie wyobrazić, by ta propozycja była końcowym wynikiem tych negocjacji – stwierdził holenderski dyplomata.

Komisja Europejska, by zachęcić „oszczędną czwórkę” do poparcia programu proponuje obniżenie ich dodatkowych obciążeń, wynikających z wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii.

19 czerwca odbędzie się posiedzenie Rady Europejskiej i wówczas poznamy dokładniejsze stanowisko poszczególnych rządów. Być może kolejny szczyt unijny, w lipcu zatwierdzi plan naprawczy oraz wieloletnie ramy budżetu unijnego.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: