Ile można zarobić na sztuce?

Finanse osobiste

Wykres na tle pieniędzy i obrazu
Fot. stock.adobe.com/Stanislaw

Wysoka dynamika wzrostu polskiego rynku sztuki w 2017 roku, wynosząca rekordowe 28 proc., to zjawisko bez precedensu. Krajowi inwestorzy coraz poważniej myślą o sztuce w kontekście dywersyfikacji portfela, lokując kapitał w obiektach kolekcjonerskich.

Anna Niemczycka-Gottfried: wszystko wskazuje na to, że rynek sztuki w Polsce jeszcze bardziej umocni się w nadchodzącym roku #sztuka #inwestycje

Według danych KPMG, aż 35 proc. zamożnych Polaków inwestuje w sztukę lub planuje zakup dzieła w najbliższej przyszłości. Uwaga polskich kolekcjonerów skierowana jest zwłaszcza w stronę sztuki dawnej oraz prac uznanych twórców sztuki współczesnej. Prace Henryka Stażewskiego w ciągu zaledwie 10 lat zwiększyły swoją wartość 6-krotnie, za płótno Wojciecha Fangora zapłacimy obecnie nawet 10 razy więcej niż jeszcze dekadę temu. Specjaliści zalecają jednak ostrożność –inwestowanie w sztukę zawsze wiąże się z ryzykiem. O sztuce zarabiania na sztuce rozmawiamy z Anną Niemczycką-Gottfried, redaktor naczelną portalu Rynekisztuka.pl.

Bogata oferta domów aukcyjnych i galerii sztuki zachęca do zakupu obiektów kolekcjonerskich. W jako sposób przewidzieć, że dzieło sztuki zyska na wartości?

Anna Niemczycka-Gottfried: Doświadczeni kolekcjonerzy inwestują głównie w prace artystów o międzynarodowej sławie. W Polsce są to m.in. dzieła Jacka Malczewskiego, Andrzeja Wróblewskiego, Jerzego Nowosielskiego, Stanisława Wyspiańskiego, Jana Matejki. Olbrzymim zainteresowaniem cieszy się również malarstwo Wojciecha Fangora, Romana Opałki czy Zdzisława Beksińskiego. Prace twórców o ugruntowanej pozycji na rynku sztuki cechują się najmniejszymi wahaniami cen, na które nie wpływa zmieniająca się moda. Bardzo łatwo przewidzieć również czy mamy do czynienia z falsyfikatem, gdyż proweniencja znanych przedstawień malarskich jest przeważnie udokumentowana i potwierdzona przez ekspertów. Można zatem uznać, że zakup takiego obiektu jest bezpieczny i atrakcyjny inwestycyjnie. Na wartość sztuki składa się nie tylko kwestia rynkowa, czyli również szacowanie zwrotu inwestycji. To także jakość estetyczna oraz wypracowana przez lata reputacja autora.

Na rynku sztuki wartość zyskują jedynie oryginalne dzieła, opatrzone certyfikatem autentyczności.  Czym kierować się w trakcie wyboru pierwszego obiektu i jakie pułapki czyhają na niedoświadczonych inwestorów?

Marszandzi bardzo często polecają sztukę, która wpisuje się w nasze kryteria estetyczne. Grafika, obraz, rzeźba czy fotografia często pozostaną w kolekcji przez kilka lat, dlatego nie warto kupować prac nieatrakcyjnych dla naszego oka. Warto poświęcić również nieco więcej uwagi samemu artyście oraz galerii lub domu aukcyjnemu, w którym dokonujemy transakcji. Renomowani pośrednicy w handlu sztuką to gwarancja bezpieczeństwa, natomiast aktywni artyści z bogatą listą solowych i zbiorowych ekspozycji w Polsce i na Świecie, wspierani przez uznanych kuratorów, teoretyków czy media, z dużym prawdopodobieństwem zwiększają wartość swojej sztuki w przyszłości.

Czytaj także: Inwestycje w dzieła sztuki mogą przynieść nawet 10 proc. zysku, ale o tym trzeba wiedzieć >>>

Jakim budżetem trzeba dysponować, aby z powodzeniem inwestować w sztukę?

Bariera wejścia na rynek sztuki nie jest wysoka. Znakomite przedstawienia malarskie możemy nabyć już za ok. 2-4 tys. zł, choć na aukcjach i w galeriach nie brakuje prac za mniejsze kwoty. Mówiąc o globalnym rynku sztuki, większość zawartych transakcji dotyczy cen nie przekraczających 5000 USD. Warto zaznaczyć, że mogą one zyskać na wartości w stosunkowo krótkiej perspektywie czasu. Przywołam tutaj dość głośną aukcję, podczas której praca Wojciecha Brewki „Big City Life” została sprzedana za imponującą kwotę 23 600 zł, podczas gdy cena wywoławcza wynosiła zaledwie 500 zł.

284 aukcje, 12 929 sprzedanych dzieł i łączny obrót 214,1 mln zł to ubiegłoroczny wynik rynku sztuki w Polsce. Jak dane te prezentują się na tle międzynarodowego handlu sztuką?

W skali najbardziej rozwiniętych rynków w takich krajach jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania czy Chiny pozostajemy z naszym niewielkim daleko w tyle. Łączną sprzedaż dzieł sztuki na świecie w ubiegłym roku szacuje się na kwotę 63,7 mld dolarów, z czego aż 40% transakcji odbyło się w USA. Polski rynek działa raczej lokalnie i potrzebuje czasu na rozwój. Nie sądzę, aby porównywanie go do Zachodu prowadziło do wartościowych wniosków. Oczywiście powinniśmy sugerować się najbardziej skutecznymi praktykami zagranicznymi, ale potrzebujemy wypracować również własne mechanizmy.

Portal Rynek i Sztuka śledzi zmiany na polskim rynku sztuki od 2011 roku. Jak trendy inwestycyjne ewoluowały się na przestrzeni lat?

Jesteśmy obecnie świadkami jednej z największych zmian w historii globalnego handlu sztuką. Za sprawą Internetu sztuka nigdy nie była bardziej dostępna. Katalog aukcyjny praktycznie każdej aukcji jest dziś dostępny on-line, a działalność poszczególnych marszandów, galerzystów i samych artystów można zweryfikować nie wychodząc z domu. Ma to ogromny wpływ na ujednolicenie cen na rynku. Estymacje znacznie przekraczające rzeczywistą wartość dzieła zdarzają się coraz rzadziej, a prace uzurpujące sobie miano wysokiej sztukę zostają szybko zdemaskowane. Można zatem powiedzieć, że Internet na nowo zweryfikował rynek sztuki. Dostrzegliśmy również rosnące zapotrzebowanie na eksponowanie sztuki w przestrzeni wirtualnej. Tak narodził się pomysł ArtEkspozycji.

Rynekisztuka.pl to marka znana wśród kolekcjonerów sztuki, którzy poszukują w serwisie wiadomości na temat nowych aukcji czy obiecujących artystów. W jaki sposób ArtEkspozycje rozszerzają dotychczasową działalność serwisu?

W ramach ArtEkspozycji (http://artekspozycje.rynekisztuka.pl) organizujemy wirtualne wystawy sztuki, prezentując różnorodne projekty artystyczne pod kuratelą naszych specjalistów. Staramy się w ten sposób wyróżnić doskonałą sztukę, która powinna zyskać szersze grono odbiorców. Uznaliśmy, że obok wywiadów, newsów ze świata sztuki czy porad dotyczących kolekcjonowania, brakuje w sieci miejsca, w którym odbiorca mógłby skoncentrować się na pojedynczym projekcie artystycznym, takim jak wystawa malarstwa, fotografii czy rzeźby. Nasza wieloletnia współpraca z galeriami pozwala nam prezentować dzieła, które nigdy nie zostały pokazane szerokiej publiczności. Tak się stało w przypadku aktualnie trwającej  wystawy Józefa Wilkonia, która w połowie października została zainaugurowana w serwisie.

Udostępnij artykuł: