Ile rezerw finansowych ma Rosja, a z ilu nie może skorzystać?

Blogi / Jan Cipiur

Sankcje są głównie nieskuteczne, lecz tym razem może być inaczej. Z drugiej strony pojawiają się liczne opinie, że mając 630-640 mld dolarów rezerw walutowych Rosja oprze im się, chociaż z problemami.

Jan Cipiur
Jan Cipiur Fot. Autor

Sankcje są głównie nieskuteczne, lecz tym razem może być inaczej. Z drugiej strony pojawiają się liczne opinie, że mając 630-640 mld dolarów rezerw walutowych Rosja oprze im się, chociaż z problemami.

Uwaga mediów, a za nimi opinii publicznej skupiła się na odcięciu Moskwie dostępu do rozliczeń w systemie SWIFT. Jednak skala potencjalnych problemów Rosji wzrosła niemal niebotycznie głównie po decyzjach mrożących aktywa banku centralnego Rosji. Nie wystarczy bowiem posiadać środki w walutach wymienialnych, trzeba jeszcze móc nimi dysponować.

Rezerwy walutowe Centralnego Banku Federacji Rosyjskiej mają w dużej części postać depozytów w zachodnich bankach komercyjnych, więc jeśli obowiązuje ich zamrożenie, to rezerwy są, ale ich nie ma, bo są dla Rosji niedostępne.

Po ile ruble? Po cencie za jednego!

Rubel spadł po wszczęciu wojny na łeb na szyję. Jeszcze jesienią 2021 r. dolar kosztował 70 rubli, teraz jego kurs krąży wokół stu rubli. Tak wielki upadek własnej waluty opróżnia kieszenie obywateli, ale też osłabia morale Rosjan karmionych wizją „niepodiebimoj strany” – ich niezwyciężonego państwa.

Banki centralne podejmują w takich sytuacjach interwencje polegające na podtrzymywaniu podaży walut obcych, żeby firmy i ludzie nie odczuwali ich braku. Wówczas jest szansa na powstrzymanie spadku wartości własnego pieniądza lub nawet na odwrócenie kierunku ruchu jego kursu.

Są miliardy dolarów, a jakby ich nie było

Cytowany przez New York Timesa Michael S. Bernstam z Hoover Institution Uniwersytetu Stanford twierdzi tymczasem, że rosyjski bank centralny ma do dyspozycji jedynie ok 12 miliardów dolarów w gotówce, choć jego nominalne rezerwy wynosić mają – przypomnijmy – 630-640 mld dol. Trochę za mało na szybką i skuteczną interwencję.

W jego opinii, mniej więcej 400 mld dolarów to aktywa zainwestowane poza granicami Rosji, więc bardzo podatne na sankcje. Reszta rezerw to 84 miliardy dolarów w obligacjach Chin i 139 miliardów dolarów w złocie.

Do wykorzystania są też depozyty walutowe ludności i firm złożone w rosyjskich bankach i wynoszące ok. 268 mld dolarów

Na szybko Rosja może zamienić chińskie obligacje na juany i kupować za nie towary na swój rynek w Chinach. Może zacząć też wyprzedawać złoto, ale potencjalni kupcy poczekają zapewne aż kruszec stanieje, gdy Rosję przyciśnie i zacznie jego sprzedaż hurtem.

Inne źródła sądzą, że aktywa Centralnego Banku Federacji Rosyjskiej ulokowane w państwach stosujących wobec niego sankcje są warte mniej - ok. 300 mld dol., ale to nie zmienia postaci rzeczy.

Państwo zabierze dewizy obywatelom i firmom?

Doraźnym mechanizmem obrony będą wewnętrzne restrykcje walutowe, które już się zresztą zaczęły. Firmy rosyjskie otrzymały nakaz odsprzedaży większości walut otrzymywanych jako zapłata za eksport. Na razie bowiem waluty będą do Rosji napływać, ponieważ sankcje nie dotyczą (jeszcze?) importu rosyjskiej ropy, gazu i innych surowców.

Do wykorzystania są też depozyty walutowe ludności i firm złożone w rosyjskich bankach i wynoszące ok. 268 mld dolarów.

Nie wiadomo z kolei, czy istnieją, a jeśli tak, to jakie są rozmiary hipotetycznych „czarnych kas” Kremla i oligarchów.

Zgodnie z domniemanym cytatem z Lenina, uderzenie Zachodu w rosyjską walutę może mieć niszczycielski wpływ na Rosję, ponieważ „[n]ie ma bardziej wyrafinowanego i jednocześnie równie pewnego sposobu na przewrócenie porządku społecznego niż zdeprawowanie pieniądza jakim się ono posługuje”.

Niestety, W. Putin musiał czytać Lenina, więc zapamiętał zapewne z niego i to, że „ [n]asz kodeks moralny jest absolutnie nowy. (…) nam wszystko wolno, ponieważ jako pierwsi na świecie wyciągamy miecz nie w celu zniewolenia, lecz  imię wolności i wyzwolenia spod ucisku”.

Ukraina stoi przed widmem takiego „wyzwolenia”. Oby widmo sczezło.

Jan Cipiur
Jan Cipiur, dziennikarz i redaktor z ponad 40-letnim stażem. Zaczynał w PAP, gdzie po 1989 r. stworzył pierwszą redakcję ekonomiczną. Twórca serwisów dla biznesu w agencji BOSS. Obecnie publikuje m.in. w Obserwatorze Finansowym.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: