Ile trzeba czekać na rozpatrzenie skargi na opóźniony lot?

Komentarze ekspertów

Bartosz Kempa
Fot. Zmarnowanyurlop.pl

Urząd Lotnictwa Cywilnego, jedyny państwowy organ wyznaczony do przestrzegania praw pasażerów linii lotniczych wydał właśnie dwa ważne komunikaty. W pierwszym poinformował, że aktualny czas rozpatrzenia skargi wynosi 9 miesięcy. W drugim – że ULC nie rozpatruje już skarg pasażerów na opóźniony czy odwołany lot. Wyjaśniamy, co to oznacza dla konsumentów i jakie mogą być dłuższe efekty zmian.

Czego mogą spodziewać się klienci linii lotniczych. Oto analiza komunikatów Urzędu Lotnictwa Cywilnego #skargi #ULC #odszkodowania #opóźnionylot

Dzisiejszy ULC zatrudnia zaledwie garstkę pracowników odpowiedzialnych za rozpatrywanie skarg pasażerów na odwołane i opóźnione loty, czy odmowę wejścia na pokład. Każdy z urzędników ma do przeanalizowania około tysiąca (!) wniosków, co oznacza, że w maju rozpatrywane są skargi z listopada ubiegłego roku. Sam proces rejestracji zajmuje 3 miesiące, kolejne 6 trwa rozpatrywanie skargi. Jeżeli dodamy do tego czas, którego potrzebowaliśmy na przygotowanie pisma, może się okazać, że nasza sprawa przedawni się, zanim jeszcze trafi do analizy. Bo okres przedawnienia wynosi zaledwie 12 miesięcy od daty naszego feralnego zdarzenia.

Kogo dotyczy ta sytuacja i co robić, by nasza sprawa nie uległa jednak przedawnieniu?

Dotyczy to tych pasażerów opóźnionych lub odwołanych lotów, którzy starając się o tzw. unijny ryczałt złożyli swoje skargi do końca marca 2019. Po tej dacie bowiem rozpatrywaniem tego rodzaju spraw zajmuje się już Rzecznik Praw Pasażera.

Wracając jednak do tych, których skargi są rozpatrywane w tzw. starym trybie. ULC mówi o 9 miesięcznym terminie, ale nie gwarantuje, że w tym czasie nasza sprawa zostanie rozwiązana. A na to mamy zaledwie 12 miesięcy. Najlepszym więc rozwiązaniem jest jednoczesne złożenie skargi do sądu cywilnego. W „starym trybie” mamy bowiem możliwość prowadzenia dwóch postępowań o odszkodowanie, jednego przed ULC, a drugiego przed sądem cywilnym. W przypadkach tak dużych opóźnień w rozpatrywaniu skarg przez ULC, sąd cywilny może sprawę rozpoznać nawet szybciej. A taką możliwość stracimy, gdy nasze roszczenie się przedawni. Co więcej należy pamiętać, że złożenie skargi w postępowaniu administracyjnym nie przerwie biegu okresu przedawnienia. Na skierowanie sprawy przed sąd cywilny mamy 12 miesięcy, a opłata wyniesie zaledwie 40 zł.

Dlaczego w innej sytuacji są te osoby, które złożyły skargi po 31 marca 2019 r?

Ze względu na zmianę przepisów, powołujących Rzecznika Praw Pasażerów. To instytucja, której zadaniem jest pomagać rozwiązywać spory między pasażerami a liniami lotniczymi. I o tym mówi drugi komunikat ULC. Warto go przeczytać, bo przedstawia też zarys nowej procedury, według której rozpatrywane będą już wszystkie skargi klientów starających się o unijny ryczałt, złożone do ULC po 1 kwietnia 2019 r.

Czy będzie nam lepiej z Rzecznikiem Praw Pasażerów?

Nowe prawo daje nam możliwość pozasądowego rozwiązywania sporów przez wyspecjalizowany organ Rzecznika i ustanawia 90 dni na rozwiązanie sprawy, co niewątpliwie należy ocenić pozytywnie. Na uwagę zasługuje jednak pomijana często kwestia dobrowolności postępowania, bo to oznacza, że linie lotnicze mogą się po prostu nie zgodzić na jego przeprowadzenie. A wtedy zostaje nam droga sądowa, na zainicjowanie której też będziemy mieć zaledwie 12 miesięcy. Znów mamy do wyboru dwa tryby postępowania przed sądem. Jeśli jednak postępowanie pojednawcze nie doprowadzi do ugody, bo np. ze strony linii lotniczych nikt się nie stawi ani nie odpisze na nasze pismo, pozostanie nam proces na zasadach ogólnych, droższy i dużo bardziej skomplikowany.

Bo w pierwszej kolejności będziemy musieli złożyć opłatę od pozwu, która wynosi 5 proc. dochodzonej należności, czyli całkiem sporo. Czy będziemy potrafili poradzić sobie przed sądem samodzielnie, tj. np. bez radcy prawnego? Trzeba też pamiętać, że w przypadku przegranej poniesiemy nie tylko koszty opłaty sądowej, ale też będziemy musieli zwrócić przewoźnikowi koszty jego postępowania. W tym koszt prawnika. A to oznacza, że wchodzimy w erę wyższych kosztów dochodzenia odszkodowania za opóźniony czy odwołany lot. To może zniechęcić część z nas do dochodzenia swoich należności. I jest na pewno na rękę liniom lotniczym.

Co zatem robić dochodząc odszkodowania za opóźniony lub odwołany lot?

1. Pamiętać o 12-miesięcznym terminie przedawnienia naszych roszczeń o odszkodowanie.

2. Jeżeli chcemy działać samodzielnie, pamiętać, że każde postępowanie przed właściwą komórką ULC (prezesem Urzędu dla skarg sprzed 31.03.2019 lub Rzecznikiem Praw Pasażera dla wniosków składanych po 1.04.2019), musi poprzedzać reklamacja złożona u przewoźnika.

3. Dopiero wtedy, gdy linie lotnicze nie odniosą się do reklamacji w ciągu 30 dni lub odpowiedź przewoźnika nas nie satysfakcjonuje, występujemy do Rzecznika Praw Pasażera z wnioskiem o pozasądowe rozwiązanie sporu – ten z powodzeniem można złożyć samodzielnie.

4. Jeżeli jednak postępowanie przed właściwą komórką ULC się przedłuża lub linie lotnicze nie wyrażą zgody na prowadzenie postępowania przed Rzecznikiem, pozostaje nam skierowanie sprawy do sądu cywilnego.

5. Można to zrobić w dwóch trybach – tańszym, pojednawczym lub zwykłym. Postępowania przed sądami cywilnymi są sformalizowane i łatwo o błąd. Zwłaszcza, gdy występujemy samodzielnie. Tylko pisma złożone we właściwej formie i prawidłowo opłacone przerwą bieg przedawnienia i dadzą szansę na wygranie sporu.

6. Na rynku występuje szereg podmiotów wyspecjalizowanych w dochodzeniu roszczeń od linii lotniczych. Przed podpisaniem czytajmy uważnie umowy z takimi firmami! Lepiej bowiem unikać takich doradców, na których dokonujemy przeniesienia pełni swoich praw do odszkodowania (cesji). Może się okazać, że stracimy szansę kontrolowania swojej sprawy, a pamiętajmy, że możliwość dochodzenia odszkodowania od takiego doradcy, np. spółki z o.o. jest ograniczona. I możemy stracić nie tylko umówione wynagrodzenie, c.a. 25 proc. plus koszty, ale i całą kwotę roszczenia w stosunku do linii lotniczych, której nie odzyskamy. Dla porównania, wszystkie kancelarie prawne – radcowskie czy adwokackie muszą mieć odpowiednie ubezpieczenie OC i nie mogą prowadzić działalności w formie spółek z o.o. Ma być to gwarantem związania odpowiedzialności za naszą sprawę z konkretnymi osobami (radcami prawnymi czy adwokatami).

Źródło: Zmarnowanyurlop.pl
Udostępnij artykuł: