Inflacja 265 procent? To nie u nas

Blogi / Szymon Stellmaszyk

Kilka dni temu Bank Centralny Wenezueli postanowił odciąć sześć zer od swojej waluty nękanej inflacją. W tym roku, tylko od styczna do maja, ceny wzrosły w tym kraju aż o 265 proc., co wyraźnie pokazuje skalę problemu.

Kilka dni temu Bank Centralny Wenezueli postanowił odciąć sześć zer od swojej waluty nękanej inflacją. W tym roku, tylko od styczna do maja, ceny wzrosły w tym kraju aż o 265 proc., co wyraźnie pokazuje skalę problemu.

Hiperinflacja towarzyszy jednak Wenezueli już czwarty rok, a recesja – ósmy. To konsekwencja niewłaściwych wyborów politycznych, w tym upadek przemysłu naftowego i zarządzanie pandemią koronawirusa.

Europa nie ma aż tak poważnych problemów z inflacją, ale wewnątrz Unii Europejskiej i u jej granic istnieje różne podejście do tego zjawiska, szczególnie w zakresie regulowania podstawowej stopy procentowej.

Głównie ze względu na regionalne sąsiedztwo spoglądamy dość często na Czechy i Węgry. W obu tych krajach, pomimo niższej dziś inflacji niż w Polsce, banki centralne dwukrotnie zdecydowały się ostatnio na podwyższenie stóp procentowych.

Jak Czesi i Węgrzy walczą z inflacją?

Narodowy Bank Czech podniósł w tym miesiącu kluczową stopę procentową o 0,25 punktu procentowego do 0,75 proc. Ta decyzja była spodziewana i prawdopodobnie nie jest ostatnią w tym samym kierunku w br.

W lipcu inflacja u naszych południowych sąsiadów wzrosła – według wstępnych rządowych szacunków - do 3,4 proc. r./r., co nie tylko przekracza wyznaczony cel, ale stanowi najwyższy jej stan od ponad roku.

Budapeszt spodziewa się, że inflacja ustabilizuje się dopiero w połowie przyszłego roku, co nie wyklucza następnych podwyżek

Na Węgrzech inflacja w lipcu wyniosła w ujęciu rocznym nawet nieco ponad 4,6 proc., choć i tak to najniższy wskaźnik od czterech miesięcy.

Narodowy Bank Węgier w ciągu nieco ponad miesiąca ponownie podjął decyzję o podniesieniu stopy bazowej, tym razem o 30 punktów bazowych do 1,20 proc.

Budapeszt spodziewa się, że inflacja ustabilizuje się dopiero w połowie przyszłego roku, co nie wyklucza następnych podwyżek. Kolejnej oczekuje się jeszcze w sierpniu.

I ta właśnie nastąpiła. Czytaj: Narodowy Bank Węgier (MNB) podniósł we wtorek 24 sierpnia referencyjną, 3-miesięczną depozytową stopę o 30 pb do 1,50 proc.

W obu tych krajach podniesienie stóp procentowych zostało uzasadnione rosnącą inflacją, w tym ożywieniem gospodarczym po roku pandemii koronawirusa i wpływem rosnących cen paliw.

W Polsce inflacja wyższa, a stopy niższe

Tymczasem w Polsce inflacja sięgnęła rekordu sprzed nieco ponad dziesięciu lat, a jej poziom - 5 proc. r./r. - jest wyższy niż w Czechach i na Węgrzech. Narodowy Bank Polski utrzymuje jednak referencyjną stopę procentową na poziomie 0,1 proc. od maja 2020 r.

Na tym samym poziomie swoją stopę procentową utrzymuje także Bank Anglii. Jego Komitet Polityki Pieniężnej przewidując wzrost inflacji w br. do 4 proc., znacząco powyżej celu, uprzedził właśnie, że oznacza to „prawdopodobną konieczność umiarkowanego zaostrzenia polityki pieniężnej”.

Przed szybciej rosnącą inflacją niż się oczekuje uprzedził ostatnio też Jens Weidmann, prezes Bundesbanku i członek Rady Prezesów Europejskiego Banku Centralnego. 

EBC spodziewa się, że inflacja wyniesie średnio 1,9 proc. w 2021 r. Bank oczekuje też, że stopy procentowe pozostaną bez zmian do czasu, aż inflacja bazowa, która nie obejmuje cen paliw i żywności, będzie na poziomie 2 proc. rocznie, a prognozy banku będą wskazywały możliwość jej utrwalenia w tej okolicy do końca trzyletniej perspektywy.

Spokój EBC można porównać do tego, jaki prezentuje prezes NBP. Adam Glapiński twierdzi jednak, że inflacja to problem przejściowy i wynika głównie z przyczyn niezależnych od polityki pieniężnej banku. Porównywanie wielkości oraz sytuacji w strefie euro i w Polsce wydaje się więc niestosowne.

W Chinach i Indiach też inaczej niż w Polsce

Także wskazywanie ostatnich wskaźników i prognoz z USA, Chin i Indii, gdzie wysokość stóp procentowych jest wyższa niż w Polsce – odpowiednio 0,25, 3,85 i 4 proc., a skala inflacji niższa (Chiny) lub na zbliżonym poziomie (USA i Indie), nic nie zmieni.

Ekonomiści i politycy dalej zastanawiać się będą nad stosowaniem prawidłowych narzędzi w walce z inflacją i stymulowaniem gospodarki.

Prawdopodobnie równie istotnym problemem do zbadania w tym świetle jest kwestia niezależności banków centralnych i np. terminy wyborów parlamentarnych.

W Czechach, na Węgrzech, czy w Rosji, gdzie w czerwcu bank centralny także podniósł stopę procentową do 6,5 proc. przy podobnym wskaźniku inflacji, to przecież perspektywa najbliższych miesięcy. 

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: