Inflacja niska, a FRA i euro do góry

Komentarze ekspertów

Poniedziałkowa sesja na rynku głównej pary walutowej rozpoczęła się od lekkiego osłabienia euro do poniżej 1,375 USD. Impuls do zmian dała przedpołudniowa publikacja danych dot. inflacji w strefie euro.

Spadek indeksu HICP o 0,2 pkt. proc. do 0,5% r/r początkowo zrobił wrażenie. Znacznie zwiększyło się ryzyko deflacji w gospodarce wspólnoty po tym jak w zeszłym tygodniu Hiszpania nieoczekiwanie odnotowała już ujemną dynamikę zmian cen, a Niemcy pokazały najniższy poziom indeksu od 3,5 roku. Marcowy wskaźnik inflacyjny dla Eurolandu obecnie jest zaś na najniższym poziomie od jesieni 2009 roku. W głównej mierze za niższą inflację odpowiada spadek cen energii. Nie jest to jednak jedyny czynnik. Inflacja HICP po wyłączeniu cen energii spadła w marcu do 0,8% z 1,1% r/r w lutym.

Co ciekawe, deprecjacja wspólnej walut ani nie była głęboka, ani nie trwała długo. Już chwilę później euro/dolar wzrósł ponad maksimum z piątku na poziomie 1,3772 wyraźnie kierując się ku wyższym poziomom i ostatecznie przełamując opór na 1,38 USD. Poprawa nastrojów nastąpiła wraz z doniesieniami, że Rosja „wycofuje stopniowo” wojska zgromadzone na granicy z Ukrainą, o czym poinformował przedstawiciel ministerstwa obrony Ukrainny podczas swej wizyty na Krymie.

Po południu zaś wsparcie dla euro nadeszło z ust szefowej Fed. J.Yellen oznajmiła, iż „szczególne” zaangażowanie Rezerwy Federalnej w stymulację gospodarki będzie konieczne jeszcze „przez jakiś czas”. Dodała też, że ograniczanie programu skupu aktywów nie oznacza odstępstwa od tego zobowiązania, lecz jedynie odzwierciedla poprawę na rynku pracy. Według Fed zarówno rynek pracy, jak i gospodarka wciąż są osłabione i znajdują się daleko od zakładanych przez bank celów, których osiągnięcie będzie wymagało czasu.

W kraju, złoty nadal pozostaje relatywnie stabilny, notowany wciąż na wysokich poziomach wobec euro. W poniedziałek kurs EUR/PLN oscylował wokół piątkowego zamknięcia po tym jak w zeszłym tygodniu zdołał dotknąć wsparcia na 4,16.  Walutę naszą wspierają zapowiedzi działań chińskich władz, ograniczające ryzyko silnego spowolnienia gospodarki Państwa Środka, jak również brak eskalacji kryzysu za naszą wschodnią granicą. Wczoraj impulsem prowzrostowym były też wspominanie już wcześniej komentarze J.Yellen. Oprócz gołębich wypowiedzi płynących z USA pozostałe czynniki powinny wspierać naszą walutę głównie w średnim terminie czasu. W naszej ocenie perspektywy krótkoterminowe nie są dla PLN najlepsze z racji na utrzymujące się zagrożenie ponownego wzrostu globalnej awersji do ryzyka (Ukraina, tapering QE3).

Tymczasem na przełomie całego marca nie tylko złoty, ale też i inne waluty EM zachowywały się znacznie lepiej niż waluty gospodarek rozwiniętych. Opierając się na danych Thomson Reuters, w czołówce były m.in.: turecka lira, brazylijski real, kolumbijskie peso, rosyjski rubel (i to pomimo ostatnich zawirowań w Rosji) oraz południowoafrykański rand. Na rynkach rozwijających się uwagę zwracał też osłabiający się chiński juana (wzrost kursu USD/CNY o 1,2%), któremu szkodziły obawy o kondycję gospodarki Państwa Środka, w tym o dalsze niewypłacalności przedsiębiorstw. Z gospodarek dojrzałych najsolidniejsze zyski odnotował zaś dolar australijski, wspierając się na dobrej koniunkturze na rynkach surowcowych. Ujemne stopy zwrotu pokazał natomiast m.in.: funt brytyjski, frank szwajcarski i japoński jen.

W kwietniu, pierwszymi publikacjami makro jakie pozna rynek będą wskaźniki PMI dot. koniunktury dla przemysłu w Chinach, w Europie i USA. Rynek liczy jedynie na lepsze dane z USA, co może przywrócić spadki na EUR/USD. Jeśli nawet Europa pokazałby lepsze wyniki, perspektywy dla wspólnej waluty nie są obiecujące. W środę poznamy raport ADP nt. nowych miejsc pracy w sektorze poza rolnictwem, zaś w piątek non-farm payrolls nt. nowych miejsc pracy w sektorze poza rolnictwem. Rynek szacuje, że po ostatnich słabszych miesiącach, gdy z przyczyn pogodowych przyrost miejsc pracy wyhamował, marcowe dane pokażą poprawę w tym segmencie gospodarki amerykańskiej. Takie oczekiwania w połączniu ze spodziewanym gołębim tonem wypowiedzi prezesa EBC M.Draghi-ego podczas konferencji prasowej będą ciążyć wspólnej walucie. Jak zatem już wskazywaliśmy, pierwsze dni 2q14 mogą okazać się początkiem większego osłabienia zarówno euro wobec dolara, jak i złotego wobec euro.

Rynek jest jednak podzielony co do potencjalnych czwartkowych działań EBC. Jeśli więc M.Draghi nic nowego nie zakomunikuje (inwestorzy najbardziej obawiają się wprowadzenia zerowej stopy depozytowej), a jego wypowiedź nie będzie mocno gołębia euro/dolar powinien na piątkowe dane z USA czekać powyżej lokalnego minimum na 1,3704 USD. Oczekujemy jednak, że koniec 2q14 przyniesie deprecjację euro/dolara w okolice 1,33. Więcej szczegółów dot. perspektyw dla euro i złotego w horyzoncie do końca roku zaprezentujmy w naszym najnowszym kwartalniku.

140401.pko.walut.01.400x140401.pko.walut.02.550x140401.pko.walut.03.550x

Joanna Bachert
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: