Inflacja spowolniła do 2,9 proc. rdr w maju, ceny żywności i napojów bezalkoholowych w górę

Gospodarka

Pieniądze i wykresy gospodarcze
Fot. stock.adobe.com/m.mphoto

Inflacja wyniosła 2,9% w ujęciu rocznym w maju br. (wobec 3,4% r/r w kwietniu), podał Główny Urząd Statystyczny (GUS) w szybkim szacunku tych danych.

.@GUS_STAT: #ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły o 6,1% r/r #inflacja #GUS

W stosunku do poprzedniego miesiąca ceny towarów i usług konsumpcyjnych spadły o 0,2% w maju, podał też GUS. 

Ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły o 6,1% r/r, ceny nośników energii – wzrosły o 5,2% r/r, zaś ceny paliw do prywatnych środków transportu zmniejszyły się o 23,4% r/r, podano w komunikacie. 

W ujęciu miesięcznym ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły o 0,1%, nośników energii – spadły o 0,1%, a paliw do prywatnych środków transportu – spadły o 4,5%, podał też Urząd. 

Konsensus rynkowy zakładał inflację na poziomie 3% r/r.

Ministerstwo Rozwoju: w czerwcu inflacja wyniesie ok. 2,8 proc. rdr

Inflacja w czerwcu wyniesie ok. 2,8 proc. rdr i 0,0 proc. mdm – ocenia Ministerstwo Rozwoju, w komentarzu do piątkowych danych GUS.

„W ocenie MR w czerwcu zaobserwujemy dalszy spadek dynamiki wzrostu cen żywności (nawet poniżej 6 proc.) oraz zbliżoną do majowej dynamikę spadku cen paliw. Wskaźnik cen dóbr i usług konsumpcyjnych w czerwcu wyniesie ok. 2,8 proc. w ujęciu rocznym i nie zmieni się miesiąc do miesiąca” – napisano.

Ekonomiści: CPI będzie hamować powoli, inflacja bazowa utrzyma się na wysokim poziomie

CPI będzie obniżać się powoli, natomiast inflacja bazowa utrzyma się na podwyższonym poziomie – oceniają ekonomiści po piątkowym szacunku flash CPI. Niektórzy z nich wskazują na możliwość wystąpienia deflacji w kolejnych miesiącach.

Piotr Bartkiewicz, ekonomista Banku Pekao:

„Inflacja bazowa najprawdopodobniej delikatnie wzrosła, z 3,6 do 3,7 proc. rdr, choć na podstawie zaokrągleń nie możemy całkowicie wykluczyć stabilizacji tego wskaźnika. Brak spadków inflacji bazowej nie powinien być zaskoczeniem. Po pierwsze, proces zbierania cen odbywa się w dalszym ciągu w reżimie epidemicznym, z dużym udziałem cen imputowanych. Proces ten, jak wskazywaliśmy wcześniej, na tym etapie może sprzyjać wyższym odczytom inflacji z uwagi na wykorzystywanie przez GUS w niektórych kategoriach obserwacji z okresu podwyższonej presji inflacyjnej, sprzed epidemii. Po drugie, odmrażanie gospodarki może na samym początku wiązać się z jednorazowymi podwyżkami cen z uwagi na chęć przerzucenia wyższych kosztów działalności na klientów (a popyt na część usług bezpośrednio po odmrożeniu jest sztywniejszy niż zazwyczaj!) oraz skompensowania odgórnie narzuconego niższego wykorzystania powierzchni handlowej i usługowej.

Nie jest to naszym zdaniem czynnik trwały. W czerwcu inflacja spadnie już do ok. 2,5 proc. rdr. Oczekiwania cenowe przedsiębiorstw są jednoznacznie i głęboko deflacyjne. Relacje pomiędzy luką popytową a inflacją bazową będą z kolei ujawniać się z coraz większą siłą w kolejnych miesiącach. Paradoksalnie, jeżeli do podwyżek cen dochodzi z uwagi na obostrzenia sposobu prowadzenia działalności, to jest to czynnik zewnętrzny, którego nie równoważy wzrost dochodów. Będzie zatem ograniczać realny dochód do dyspozycji gospodarstw domowych i tym samym popyt konsumpcyjny, wzmacniając efekt dekoniunktury. Nasze prognozy zakładają flirt z deflacją na początku przyszłego roku i spadek inflacji bazowej poniżej zera w 2021 r.”

Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego:

„Choć polska gospodarka znajduje się aktualnie w recesji i znacząco spadł popyt na towary i usługi, hamowanie inflacji odbywa się powoli i tak będzie prawdopodobnie również w kolejnych miesiącach. Wskaźnik CPI +ściąga+ w dół coraz wyższa baza odniesienia z poprzedniego roku, czy np. niskie ceny ropy naftowej na świecie, ale jednocześnie podtrzymuje ją słabszy złoty, czy też wyższe koszty produkcji towarów oraz świadczenia usług. Te ostatnie podbiła m.in. podwyżka płacy minimalnej na początku br., a teraz podwyższają je wymogi związane z epidemią koronawirusa. Na koniec 2020 r. wskaźnik CPI może znaleźć się w okolicach 2,0 proc rdr, średniorocznie zaś wyniesie wg moich prognoz powyżej 3,0 proc. wobec 2,3 proc. w 2019 r.

Z szacunków wynika, że ponownie wzrosła w maju inflacja bazowa, w okolice 3,8 proc. rdr.

Mimo zapisu we wczorajszym komunikacie po posiedzeniu RPP dotyczącego inflacji, gdzie trzecia obniżka stóp procentowych została uzasadniona ryzykiem jej spadku poniżej celu NBP w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej, Rada nie powinna martwić się o powrót deflacji w Polsce. Małe znaczenie zresztą będzie to miało, biorąc pod uwagę fakt, że stopy znalazły się na poziomie najniższym w historii, są bliskie zera, i nie ma w zasadzie przestrzeni na jej dalsze cięcia”.

Sonia Buchholtz, ekspertka Konfederacji Lewiatan:

Za majowy wynik odpowiada relatywnie niewielki wzrost cen żywności (0,1% m/m) – chociaż oczywiście w skali roku wzrosty są odczuwalne (6,1% r/r). Prawdopodobnie więc widzimy tu efekt wysokiej bazy – po dużych wzrostach w kwietniu br. i maju 2019 relatywna zmiana pozostaje niewielka. Przede wszystkim jednak obserwujemy utrzymujące się na wciąż niskich (chociaż już rosnących) poziomach ceny paliw. Powrót do pełnej aktywności gospodarczej nie nastąpił, i nadprodukcja znajduje odzwierciedlenie w cenach. To pozwala na oszczędności nie tylko kierowcom, ale również obniża ceny transportu żywności. Niewielki przyrost cen wydaje się odzwierciedlać mechanizmy rynkowe, tak w kraju (warunki atmosferyczne, marcowe zakupy po wybuchu pandemii), jak i globalnie (np. zapotrzebowanie na wieprzowinę), co stawia pod znakiem zapytania konieczność interwencji przez państwo.

W kontekście inflacji należy wspomnieć o wczorajszej decyzji Rady Polityki Pieniężnej, która niespodziewanie po raz trzeci w ostatnim kwartale obniżyła stopy. Stopę referencyjną obcięto o 40 pkt bazowych, do 0,1%. W informacji po posiedzeniu NBP pisze o konieczności zmniejszenia skali spadku dochodów gospodarstw domowych i firm oraz stymulacji koniunktury. Nie dostarcza jednak uzasadnienia, dlaczego poprzednie dwie decyzje okazały się  niewystarczające. Należy uświadomić sobie, że konsekwencje niższych stóp poniosą nie tylko kredytobiorcy i oszczędzający, ale np. banki, którym zamyka się przestrzeń zarobkowania. Niezależnie, jak podają badania, efekty spadków stóp procentowych ujawniają się najwcześniej po roku – byłoby więc tym bardziej zasadne poznać źródła decyzji RPP.

Udostępnij artykuł: