Integracja wzmacnia pozycję na rynku

Polecamy

Rozmowa z prof. Małgorzatą Zaleską, członkiem zarządu Narodowego Banku Polskiego

Rozmowa z prof. Małgorzatą Zaleską, członkiem zarządu Narodowego Banku Polskiego

Czy są już dane umożliwiające podsumowanie ubiegłego roku w bankowości spółdzielczej?

Dysponujemy już danymi na koniec listopada ubiegłego roku, a dane na koniec roku wciąż są opracowywane. Niemniej jednak możemy stwierdzić, iż wyniki po 11 miesiącach są całkiem dobre i z dużym prawdopodobieństwem rok 2013 będzie jednym z lepszych okresów w bankowości od początku transformacji ustrojowej w 1989 r. Zysk sektora banków spółdzielczych po 11 miesiącach ubiegłego roku wyniósł prawie 718 mln zł, co stanowiło prawie 75% wyniku za analogiczny okres rekordowego 2012 r. Pamiętajmy przy tym, że ważny jest nie tylko wynik, ale także poziom bezpieczeństwa. Kluczowy parametr w tym zakresie - współczynnik wypłacalności wzrósł z poziomu 13,83% na koniec 2012 r. do 14,24% na koniec listopada 2013 r. Istotna jest także jakość portfela kredytowego w bankach spółdzielczych, która pomimo spowolnienia w gospodarce praktycznie nie pogorszyła się i to zarówno w segmencie przedsiębiorstw, jak i gospodarstw domowych. Banki spółdzielcze w przeciwieństwie do banków komercyjnych miały także w dalszym ciągu nadwyżkę depozytów nad kredytami, która na koniec listopada 2013 r. wyniosła ponad 20 mld zł.

Jakie zmiany w sektorze banków spółdzielczych mogą nastąpić po wdrożeniu nowych regulacji UE i czy banki będą w stanie spełnić te wymagania?

Od 1 stycznia 2014 r. rozpoczął się w całym systemie bankowym Unii Europejskiej proces wdrażania nowych regulacji znanych jako pakiet CRD IV. Pomimo, iż proces ten jest rozłożony w czasie i de facto zakończy się dopiero z końcem 2018 r. to część regulacji będzie miała istotny wpływ na kształt sektora banków spółdzielczych w Polsce. Niewątpliwie największe zmiany będą wiązały się z nową normą płynności LCR, której wprowadzenie spowoduje, iż w celu jej spełnienia konieczne będzie przekształcenie obecnych zrzeszeń w systemy ochrony instytucjonalnej (IPS).  Pomysł ten pomimo, iż teoretycznie prosty w realizacji w dalszym ciągu budzi jednak bardzo duże kontrowersje wśród polskich banków spółdzielczych. Banki spółdzielcze pomimo, iż są świadome, iż dzięki IPS ograniczony zostanie niedobór środków płynnych w LCR oraz możliwe będzie podniesienie efektywności wykorzystania środków uczestników systemu wciąż obawiają się utraty niezależności w zakresie zarządzania ryzykiem i płynnością oraz konieczności podporządkowania się regułom systemu i dominującej w nim roli banku zrzeszającego. Wydaje się jednak, iż ściślejsza integracja obecnych zrzeszeń w długim okresie czasu pozwoli nie tylko spełnić nowe normy płynności, ale wzmocni także pozycję sektora na polskim rynku bankowym.

Jaką szansę rozwoju mają banki spółdzielcze w obecnej sytuacji gospodarczej kraju?

Banki spółdzielcze wielokrotnie dowiodły, że i w dużo trudniejszej sytuacji gospodarczej niż obecnie były w stanie rozwijać się i skutecznie konkurować z bankami komercyjnymi. Atutem banków spółdzielczych wciąż pozostaje lepsza znajomość lokalnego rynku, na którym funkcjonują. Sposób wykorzystania swoich szans rozwoju będzie jednak w dużej mierze uzależniony od tego, czy banki spółdzielcze zacieśnią współpracę w ramach zrzeszeń, na przykład poprzez stworzenie całościowej oferty produktowej wewnątrz grupy. Bardzo ważne będzie również pozyskiwanie młodych klientów oraz otwarcie na nowe grupy klientów, w tym także na osoby dotychczas wykluczone finansowo.

Czy ostatni kryzys finansowy pozwolił nieco inaczej spojrzeć na banki spółdzielcze, chociażby przez fakt, że to one kredytowały małe firmy, a nie banki komercyjne?

Ostatni kryzys potwierdził jedynie, iż banki spółdzielcze są mniej narażone na wpływ globalnych turbulencji, a wszystkie strategiczne decyzji są podejmowane lokalnie. Banki spółdzielcze w Polsce nie stanowią zagrożenia dla stabilności krajowego systemu finansowego, a udział aktywów wszystkich banków spółdzielczych w PKB Polski wynosi około 5-6%. Współpraca banków spółdzielczych z małymi firmami jest naturalna z punktu widzenia obydwu stron. Bank spółdzielczy jest w stanie lepiej dostosować się do potrzeb małej, lokalnej firmy z tego samego powiatu niż duży bank komercyjny z centralą w Warszawie. Podczas ostatniego kryzysu wszystkie banki koncentrowały się w pierwszej kolejności na swoich strategicznych klientach, czyli w przypadku banków spółdzielczych na małych przedsiębiorstwach. To doświadczenie powinno być zatem lekcją dla obydwu stron, iż relacje biznesowe muszą być budowane także pod kątem ich trwałości w czasach kryzysu.

Czy nie ma sprzeczności w fakcie, że z jednej strony tworzy się specjalny fundusz bezpieczeństwa banków w BFG, a z drugiej dąży do konsolidacji sektora spółdzielczego, co powoduje, że banki te są coraz większe i ewentualna ich sanacja jest coraz droższa?

Aktywa banków spółdzielczych w Polsce stanowią około 7% aktywów krajowego sektora bankowego, a biorąc pod uwagę, iż w sektorze tym wciąż działa ponad 570 banków konsolidacja sektora jest nieunikniona. Warto przy tym pamiętać, iż skala działalności kredytowej każdego banku jest proporcjonalna do jego funduszy własnych. Jeśli zatem wśród banków spółdzielczych dominują obecnie banki o funduszach z przedziału 5-10 mln zł to ich zaangażowanie wobec pojedynczego kredytobiorcy nie może przekroczyć 1-2,5 mln zł, co nie jest dużą wartością nawet w skali powiatowej. Tworzenie nowych mechanizmów finansowania restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banków, w przypadku banków spółdzielczych nie stoi zatem w sprzeczności z procesami konsolidacyjnymi, gdyż nawet w ich wyniku sektor banków spółdzielczych nie będzie stwarzał zagrożenia systemowego. Nie znaczy to jednak, iż koszty utrzymania sieci bezpieczeństwa sektora bankowego nie wzrastają.

W ocenie BFG charakterystycznym modelem działania banków spółdzielczych jest szybki wzrost depozytów przy braku ich wykorzystania w akcji kredytowej, co czyni je wrażliwymi na wysokość stóp procentowych. Czy zgadza się Pani z taką oceną?

Nadwyżka depozytów nad kredytami może być różnie interpretowana. Po pierwsze, banki ją posiadające nie muszą pozyskiwać finansowania z rynku międzybankowego co sprawia, iż co do zasady dysponują tańszym i bardziej stabilnym źródłem finasowania. Pomimo, iż jest to źródło rozproszone należy pamiętać, iż w sytuacjach kryzysowych pojedynczy deponenci działają stadnie, często kierując się niesprawdzonymi, czy wręcz nieprawdziwymi informacjami. W takiej sytuacji finansowanie pozyskane od podmiotów profesjonalnych może być korzystniejsze. Zakładając jednak, iż deponenci działają w sposób racjonalny i dążą do maksymalizacji swojej stopy zwrotu, przy danym poziomie bezpieczeństwa, mogą oni przenosić swoje depozyty do banków, które oferują oprocentowanie nawet niewiele wyższe, właśnie dzięki temu, że wykorzystują środki pozyskane od klientów do rozwoju akcji kredytowej. Banki muszą zatem pamiętać, iż depozyty nie są darmowymi środkami i niezależnie od wysokości rynkowych stóp procentowych muszą na siebie zarabiać.

Czy precedens Cypru oznacza koniec pewnej epoki w bankowości? Mam na myśli ograniczenie środków publicznych na ratowanie zagrożonych banków i zastąpienie ich środkami sektora finansowego, w tym akcjonariuszy, udziałowców, a nawet klientów.

Bez wątpienia przypadek Cypru może być traktowany jako zapowiedź nie tyle nowej epoki w bankowości, ale przywrócenia pewnych fundamentalnych zasad. Proszę pamiętać, iż na początku współczesnej bankowości bankructwo banku i to niezależnie od jego przyczyny (złe zarządzanie, czy nawet napad), zawsze powodowało stratę dla właścicieli i deponentów. Dopiero od czasów Wielkiego Kryzysu z ubiegłego wieku zaczęły powstawać systemy gwarantowania depozytów, a rządy zaczęły udzielać pomocy wybranym bankom. Wtedy też powstała koncepcja banków zbyt dużych by upaść. Obecne rozwiązania przyjmowane w UE, jak i np. w USA mają na celu odejście od tej zasady. Jest to jednak duże wyzwanie i można domniemywać, że w przypadku problemów bardzo dużych banków i tak podatnicy będą musieli, w sposób bezpośredni lub pośredni, ponosić koszty upadłości, czy restrukturyzacji banków.

Dziękuję za rozmowę.

Janusz Orłowski

Udostępnij artykuł: