Internet a przyszłość rynku sztuki

Finanse osobiste / Komentarze ekspertów

Inwestycyjny potencjał dzieł sztuki staje się przedmiotem zainteresowania coraz szerszej grupy osób. Stanowią ją nie tylko wieloletni kolekcjonerzy, ale coraz częściej instytucje, firmy doradcze i indywidualni inwestorzy, poszukujący bezpiecznych form lokowania kapitału.

Nowych form promocji poszukują również galerie, domy aukcyjne oraz sami artyści, pragnący zaprezentować swoje zbiory i dorobek na forum ogólnopolskim lub międzynarodowym. O inwestowaniu w sztukę oraz rodzimym obiegu twórczości artystycznej rozmawiamy z Anną Niemczycką-Gottfried,  właścicielką i wydawcą portalu Rynek i Sztuka.

Rok 2017 był dla polskiego rynku sztuki szczególnie udany. Wzrosła liczba transakcji i aukcji, których łączna kwota przekroczyła 200 mln złotych. O czym to świadczy?

Dynamiczny rozwój rynku sztuki to dobra wiadomość dla wszystkich osób zainteresowanych kupnem lub sprzedażą obiektów kolekcjonerskich. Wysokie kwoty wylicytowane na aukcjach, w tym pierwszy w historii podwójny rekord za dzieła Jana Matejki i Stanisława Wyspiańskiego (kolejno 3,7 miliony złotych za obraz „Zabicie Wapowskiego” oraz 4,3 miliony za „Macierzyństwo”) dowodzą, że doceniamy sztukę w wymiarze artystycznym, chcemy wydawać na nią coraz większe sumy oraz stajemy się bardziej świadomi potencjalnego zysku z inwestycji. Dla kogoś, kto od lat obserwuje rynek sztuki tendencja wzrostowa nie jest niczym nowym. Sztuka wykazuje dużą niezależność względem wahań na rynkach finansowych, dając pewną stopę zwrotu. Grupa kolekcjonerów powiększa się systematycznie, a ożywienie to przekłada się na wzrost liczby sprzedanych dzieł.

Czy oznacza to, że inwestowanie w dzieła sztuki przestało być zajęciem dla zamożnych pasjonatów?

Kupno obrazu, grafiki, fotografii czy ceramiki zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem. Nie każde dzieło sztuki zyska po latach na wartości i nie zawsze zwrot ten oznacza podwojenie zainwestowanych środków. Z pomocą przychodzi tu wiedza i doświadczenie, które pozwalają zweryfikować czy proponowana cena jest adekwatna do prognozowanych korzyści. Przewaga kolekcjonerów bierze się głównie w znajomości realiów panujących na rynku sztuki. Rzadko kupują oni dzieła o zawyżonej wartości, co niestety jest częstą praktyką niektórych galerii i domów aukcyjnych. Są oni również wrażliwi na wszelkie próby oszustwa, falsyfikaty, kopie czy zapewnienia o rosnącej modzie na prace konkretnego artysty. Osoby stawiające pierwsze kroki w świecie sztuki często nie wiedzą czym kierować się przy wyborze pierwszego obiektu, choć i to powoli zmienia się za sprawą nowych mediów poświęconych kolekcjonowaniu.

Od 7 lat kierujesz projektem Rynek i Sztuka, w którego skład wchodzi portal informacyjny dla kolekcjonerów i od niedawna magazyn poświęcony sztuce. Jak przez ten czas zmieniało się podejście do kolekcjonowania dzieł sztuki?

Największą zmianą kilku ostatnich lat jest wejście domów aukcyjnych w zupełnie nowy obszar handlu sztuką. Prestiżowe Sotheby’s i  Christie’s dostrzegły potencjał Internetu w promowaniu swojej działalności. Aukcje internetowe oraz nowe mechanizmy udziału w wydarzeniach otworzyły hermetyczny rynek sztuki na inwestorów z innych krajów, w tym prężnie rozwijające się Chiny. Dziś kolekcjonowanie sztuki ma wymiar globalny. Galerie, muzea, targi sztuki i sami artyści pragną być widoczni w globalnym obiegu dóbr kultury. Zabiegają o uwagę widzów i aktywność ta spotyka się z ciepłym przyjęciem nie tylko kolekcjonerów, ale i inwestorów, którymi coraz częściej są przedstawiciele tzw. klasy średniej. Jako społeczeństwo stajemy się coraz bogatsi i znajduje to swoje odzwierciedlenie w zainteresowaniu sztuką. Oczywiście korzystają na tym również wszyscy sympatycy, którzy mogą obcować z dziełami uznanych twórców za sprawą udostępnionych publicznie kolekcji.

Jak na tym tle wypada polski rynek sztuki?

Podobną tendencję zaobserwować można również na naszym rodzimym rynku. Trudno znaleźć dziś galerię sztuki, która o swoich wystawach nie informowałaby na Facebooku czy Instagramie. Dzieła polskich artystów są doceniane w Polsce i na świecie, czego najlepszym przykładem jest rekord cenowy Wojciecha Fangora za pracę „NJ 15”, którą w marcu ubiegłego roku sprzedano w londyńskim oddziale Bonhams za kwotę około 1,78 miliona złotych. Rosnące zainteresowanie sztuką widać również po liczbie stałych czytelników portalu Rynekisztuka.pl. Nasze pierwsze poradniki dla kolekcjonerów  śledziło regularnie kilkaset osób. Dziś jest ich kilkanaście tysięcy. Przez ten czas udało nam się zbudować trwałe relacje z wieloma czołowymi polskimi instytucjami sztuki i domami aukcyjnymi, a także z wybitnymi artystami, historykami sztuki, galerzystami, kolekcjonerami i inwestorami, z czego jesteśmy niezwykle dumni. Cały czas pracujemy również nad nowymi metodami promowania sztuki.

Portal Rynekisztuka.pl powstał z myślą o popularyzowaniu wiedzy w zakresie inwestowania w sztukę. Jakich informacji może spodziewać się osoba, która po raz pierwszy odwiedza serwis?

Portal podejmuje bogatą tematykę, skupiając się na tekstach poradnikowych dla początkujących i doświadczonych kolekcjonerów czy inwestorów. Zawiera też przydatne analizy polskiego i międzynarodowego rynku sztuki, specjalistyczne artykuły ekspertów sztuki, konserwatorów, prawników oraz wywiady z przedstawicielami świata sztuki. Nie brak również recenzji wydarzeń kulturalnych, newsów i corocznych raportów podsumowujących najważniejsze sprzedaże aukcyjne. Nowe materiały pojawiają się praktycznie każdego dnia.

Dzieł których polskich twórców cieszą się obecnie największym zainteresowaniem? 

Ubiegły rok wyraźnie pokazał nam, że warto inwestować przede wszystkich w wielkie nazwiska. Dzieła klasyków polskiej sztuki, takich jak Stanisław Wyspiański, Jan Matejko, Józef Chełmoński czy Jacek Malczewski wciąż są niedoszacowane. Ich wartość będzie więc z pewnością rosła. Jeśli chodzi o sztukę nowoczesną, wielki potencjał rynkowy posiada abstrakcja geometryczna- realizacje Ryszarda Winiarskiego, Wojciecha Fangora czy Henryka Stażewskiego, którego prace były obecne na międzynarodowych targach sztuki FIAC w Paryżu. W ostatnich latach znacznie wzrosło także zainteresowanie sztuką Romana Opałki oraz Magdaleny Abakanowicz, której prace osiągają znaczące kwoty na zagranicznych aukcjach. Warto również zastanowić się nad inwestycją w nieco tańsze, a posiadające ogromny potencjał rynkowy medium, a mianowicie w fotografię.

Magazyn RISZ to zupełnie nowe wydawnictwo, które tym razem ukaże się również drukiem?

Magazyn RISZ jest obecnie jedynym na polskim rynku wydawnictwem badającym zagadnienia polskiego i międzynarodowego rynku sztuki w kontekście inwestowania w dzieła artystyczne. Wszystkie dostępne w sprzedaży czasopisma skupiają się w głównej mierze na krytyce sztuki. My poszerzamy je o perspektywę rynkową. Aktualnie pracujemy nad trzecim numerem kwartalnika. Postanowiliśmy wyjść naprzeciw potrzebom również tych czytelników, którzy cenią sobie pięknie zaprojektowane i wydane czasopisma drukowane. W planach mamy również organizację na łamach portalu Rynekisztuka.pl internetowych wystaw, które będą nosić nazwę ArtEkspozycji. To wyjątkowy projekt, który będzie towarzyszył wystawom w galeriach, dając możliwość nieustannego obcowania ze sztuką w dowolnym miejscu. Chcemy klasyczną formę ekspozycji pokazać w nowoczesnym wydaniu, wykorzystując zalety nowoczesnych mediów i technologii.

O czym przeczytamy w najnowszym numerze Magazynu RISZ?

Najnowszy numer Magazynu RISZ poświęciliśmy zagadnieniu kolekcjonowania i inwestowania w fotografię. Spośród współczesnych artystów tego medium w celach inwestycyjnych warto zainteresować się Wolfgangiem Tillmansem, Nan Goldin, Hiroshim Sugimoto, Andreasem Gursky’m czy Cindy Sherman. Jeśli chodzi o polskich fotografów, ogromnym potencjałem rynkowym cieszą się zdjęcia Witkacego, Edwarda Hartwiga, Jerzego Lewczyńskiego, Zdzisława Beksińskiego, Zofii Rydet, Ryszarda Horowitza, Józefa Robakowskiego, Natlii LL czy też Zygmunta Rytki – jednego z głównych bohaterów nadchodzącego numeru.

Udostępnij artykuł: