Inwestorzy nieśmiało wracają do złotego

Komentarze ekspertów

Tydzień na krajowym rynku walutowym rozpoczął się od odrabiania strat sprzed weekendu. Kolejna odsłona afery taśmowej nie wystraszyła więc inwestorów. Dokładnie tak, jak sugerowaliśmy to w porannym komentarzu walutowym.

Tydzień na krajowym rynku walutowym rozpoczął się od odrabiania strat sprzed weekendu. Kolejna odsłona afery taśmowej nie wystraszyła więc inwestorów. Dokładnie tak, jak sugerowaliśmy to w porannym komentarzu walutowym.

Złoty w poniedziałek umocnił się do głównych walut, odrabiając część dużych strat z czwartku i piątku. O godzinie 17:23 kurs EUR/PLN testował poziom 4,1557 zł, USD/PLN 3,0573 zł, a CHF/PLN 3,4161 zł. W ciągu dnia kursy tych par były już zdecydowanie niżej, ale pod koniec aktywnego handlu rozpoczęła się realizacja zysków. Widać, że inwestorzy jeszcze się boją zostawać na noc ze złotym w portfelu.

Umocnienie złotego jakie ma miejsce po weekendowej serii publikacji nowych nagrań polityków i oficjeli pozyskanych w wyniku nielegalnych podsłuchów nie zaskakuje. Było to do przewidzenia. Taki scenariusz zresztą rysowaliśmy dziś rano. Dlatego jeszcze raz powtórzmy, że obecnie sytuacja jest już tak zagmatwana i niepokojąca, że powoli mniej ważne staje się to, co kto i na kogo powiedział, ilu przekleństw użył, na rzecz tego kto stoi za wielogodzinnymi podsłuchami ministrów, polityków i ludzi biznesu. Proceder wydaje się tak rozległy, że nie ma pewności, iż podsłuchiwana była tylko jedna partia i biznesmeni z nią związani. Może się okazać, że nagrywani byli też politycy opozycji, a być może i zagraniczni dyplomaci.

Tymczasem ten powszechny strach przed podsłuchami powoduje, że uwaga opinii publicznej powoli przenosi się z treści nagrań na to, kto za tym wszystkim stoi i jaki ma interes w destabilizowaniu sytuacji w Polsce. Ten tworzący się zalążek frontu sprzeciwu przeciw nielegalnym podsłuchom i jawnemu narażeniu polskich interesów sprawia, że maleją szanse na wcześniejsze wybory i dymisję prezesa NBP. A to właśnie tego najbardziej bał się rynek finansowy.

Szanse na wcześniejsze wybory zmniejszyły się dodatkowo po tym, jak premier Donald Tusk oświadczył, że "przestępcy nie będą dyktować polskiemu rządowi co ma robić". Prezydent Bronisław Komorowski uznał znalezienie autorów podsłuchu jako pierwszoplanowe zadanie. Wicepremier Piechociński z PSL natomiast po spotkaniu z prezydentem między wierszami zapowiedział trwanie koalicji rządowej, domagając się jedynie głów ministrów.

Dzisiejsze zachowanie rodzimego rynku walutowego sugeruje, że apogeum strachu miało miejsce w piątek. Przynajmniej jeżeli chodzi o notowania EUR/PLN i CHF/PLN. Dlatego jedynie jakieś nieprzewidziane wydarzenia, które wprost wywrócą sytuację na polskiej scenie politycznej, powodując upadek rządu, mogą wywindować euro wyraźnie powyżej 4,1720 zł, a szwajcarskiego franka ponad 3,4280 zł. W innej sytuacji po pewnym czasie wróci stara rynkowa gra, gdzie liczyć będzie się m.in. dysparytet stóp procentowych pomiędzy Polską a strefą euro, nastroje na globalnych rynkach finansowych, czy też systematycznie poprawiająca się koniunktura w polskiej gospodarce, czyli czynniki wspierające notowania złotego.

Teza o powolnym powrocie mocniejszego złotego (być może jeszcze nie w tym tygodniu, gdy temat taśm wciąż jest jeszcze świeży.. no chyba, że będą pierwsze aresztowania autorów podsłuchów) zmaterializuje się na dobre z chwilą trwałego powrotu EUR/PLN poniżej 4,1450 zł, a CHF/PLN poniżej 3,4080 zł. A więc w momencie, gdy sytuacja na wykresach obu tych par również będzie sugerowała umocnienie złotego.

Marcin Kiepas
Admiral Markets AS Oddział w Polsce

Udostępnij artykuł: